Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

PiS nastawia się na długi marsz

Wystąpienie prezesa partii bardziej przypominało wykład akademicki niż przemowę na wiecu
Wystąpienie prezesa partii bardziej przypominało wykład akademicki niż przemowę na wiecufot. Łukasz Gągulski/PAP
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Partia rządząca szykuje kolejne transfery oraz zapowiada dalsze reformy, m.in. w sądownictwie czy ordynacji wyborczej

W miniony weekend odbyły się konwencje programowe czterech ugrupowań: PiS, KO, Trzeciej Drogi i Lewicy (opisujemy je w osobnych tekstach). PiS na konwencji zapowiedział osiem propozycji, z których siedem już zdążyliśmy poznać wcześniej – to m.in. podwyższenie 500 plus do 800 plus, darmowe leki dla seniorów i młodzieży, a także programy: „Przyjazne osiedle”, „Dobry posiłek w szpitalu”, „Polska półka” czy „Bon wycieczkowy dla młodzieży”. W sobotę PiS dołożył jedną nowość – zapowiedź wprowadzenia emerytur stażowych. Kobiety uzyskałyby prawo do przejścia na emeryturę po przepracowaniu 38 lat, a mężczyźni – 43 lat. W zasadzie to propozycja, która pojawia się od lat, ale nigdy nie została zrealizowana. W praktyce oznacza ona obniżenie wieku emerytalnego tylnymi drzwiami, bo w ten sposób kobieta, której aktywność zawodowa zaczęła się w wieku 18 lat, może wystąpić o świadczenie w wieku 56 lat, czyli cztery lata przed granicą ustawowego wieku emerytalnego. Podobny efekt daje to rozwiązanie w przypadku mężczyzn.

ed1ae12e-8e3c-4109-b26e-1ef03b954419-37915196.jpg

Jego koszty mogą być bardzo duże. Przy okazji oceny wcześniejszych projektów ustaw o emeryturach stażowych – obywatelskiego i prezydenckiego – podliczył je ZUS. Najbardziej zbliżony do deklaracji PiS jest projekt prezydencki, choć tam staż był wyższy o jeden rok zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn. ZUS szacuje, że w przypadku projektu prezydenckiego w okresie pierwszych 10 lat od wejścia w życie przepisów uprawnienie do wcześniejszego przejścia na emeryturę uzyskałoby 270,4 tys. osób. Gdyby na emeryturę stażową przeszło jedynie 50 proc. uprawnionych, można oszacować zwiększenie wydatków na emerytury o 11,3 mld zł oraz zmniejszenie wpływów składkowych do FUS o 7,3 mld zł. Łącznie daje to w horyzoncie 10-letnim ujemne saldo FUS na poziomie 18,6 mld zł. W przypadku pomysłu PiS może być to ok. 20 mld. Gdyby z tego rozwiązania skorzystali wszyscy uprawnieni, deficyt w FUS pogłębiłby się w perspektywie 10 lat o prawie 40 mld zł. Od lat przeciwko tym pomysłom wypowiada się ZUS i jego prezes Gertruda Uścińska. Krytycznie na pomysł patrzy także były główny ekonomista ZUS Paweł Wojciechowski. – Nie negując potrzeby wsparcia dla osób ciężko zmęczonych pracą fizyczną, ważne jest to, aby było ono lepiej adresowane do tych osób, a nie pozwalało innym grupom, np. pracownikom umysłowym na wykorzystywanie systemu – podkreśla Wojciechowski.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.