Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Przeciąganie liny w sprawie zboża

Mieszkańcom polskiej wsi zawdzięczamy, że istniejemy jako naród i jako państwo – mówił w weekend premier
Mieszkańcom polskiej wsi zawdzięczamy, że istniejemy jako naród i jako państwo – mówił w weekend premierfot. Paweł Supernak/PAP
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Polski rząd, przedłużając jednostronnie embargo, zareagował tak, jak zapowiadaliśmy tydzień temu. Warszawa nie składa jednak broni

W weekend minister rozwoju Waldemar Buda wydał rozporządzenie, które powiela dotychczas obowiązujące zasady, czyli zakaz importu do Polski ziaren pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika, ale jednocześnie daje możliwość tranzytu do portów lub poza terytorium RP. Takie zasady wynikały z dotychczas obowiązujących rozporządzeń KE, ale polski rząd poszedł dalej. „Na moją prośbę zakaz został rozszerzony o śruty z tych zbóż: z kukurydzy, pszenicy, rzepaku, żeby również te produkty nie wpływały na rynek polski” – zapowiedział minister rolnictwa Robert Telus. Zapewniał, że Polska będzie pomagać Ukrainie; chodzi o tranzyt produktów rolnych przez terytorium naszego kraju, gdyż to nie powoduje zakłóceń na rynku. Ograniczenia wprowadziły także Słowacja oraz Węgry, choć poprzednio jeden front tworzyły także Bułgaria czy Rumunia. Robert Telus podkreśla, że teraz decyzję każdy podejmował samodzielnie, biorąc pod uwagę własne interesy.

Konsekwencje polityczne

Na działania rządu rzutuje nie tylko sytuacja na rynku zboża, lecz także trwająca kampania wyborcza. – Tu nie ma możliwości, żeby się cofnąć, nie możemy powtórzyć sytuacji z zeszłego roku, bo wieś się zagotuje – mówi Jan Krzysztof Ardanowski z PiS, były minister rolnictwa.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.