Strona społeczna została za drzwiami
Poziom emocji wokół prac nad ustawą o świadczeniu wspierającym osiągnął w ostatnich kilkudziesięciu godzinach poziom krytyczny. A gdyby obrazy mogły mówić, to wymowny jest ten z dnia, gdy sejmowa komisja rodziny pochylała się nad dokumentem: przedstawiciele osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów nie zostali wpuszczeni na obrady.
Zaskoczenia nie kryje strona społeczna. W sprawie wpuszczenia przedstawicieli środowiska interweniował nawet minister Wdówik, ale postawa przewodniczącej komisji, Urszuli Ruseckiej, była nieprzejednana. Po fakcie przekonuje w rozmowie z DGP, że zależało jej na merytorycznym prowadzeniu prac. Dodaje, że miała informacje, że jest szykowana awantura, inspirowana przez posłanki opozycji, zwłaszcza KO. Jej zdaniem to Koalicja przedmiotowo traktuje osoby z niepełnosprawnościami, zwłaszcza przed wyborami. Ocenia, że wzburzenie opozycji polega na tym, iż zgłaszane przez resort autopoprawki wychodzą naprzeciw postulatom środowiska. Twierdzi, że widząc, w jakim kierunku idą propozycje, była przekonana, że strona społeczna i tak będzie zadowolona.
Tu trzeba wyraźnie dodać, że ilość poprawek była bardzo duża, a o ich treści zarówno opozycja na sali, jak i ludzie za drzwiami dowiadywali się ad hoc. Przewodnicząca Rusecka przyznaje, że nastąpił błąd techniczny i sekretariat nie rozesłał ich wcześniej. Podkreśla, że ludzie za drzwiami dostali link do debaty, by móc uczestniczyć w niej zdalnie, więc problemu nie ma.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.