Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Dwa rodzaje strachu

11 października 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

T emperatury w Polsce jeszcze we wrześniu potrafiły sięgać 30 stopni. W sferze publicznej temperatura jest jednak jeszcze wyższa. Nie tylko w kampanii wyborczej wytaczane są coraz większe armaty. Ugrupowania polityczne chętnie straszą konsekwencjami wyboru ich konkurentów. Prawo i Sprawiedliwość przejęło w wielkiej mierze dawną retorykę PO: tak jak partia Donalda Tuska straszyła niegdyś powrotem PiS, tak teraz PiS ostrzega przed powrotem PO jako partii skorumpowanej i skompromitowanej skandalem taśm.

W tym samym czasie rząd Zjednoczonej Prawicy w typowym dla siebie ekspresowym tempie pracuje nad podporządkowaniem Sądu Najwyższego władzy wykonawczej. Mimo protestów sędziów, skierowania przez nich sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i wydawania kolejnych zabezpieczeń powołania nowych sędziów prezydent Andrzej Duda podpisał w tym tygodniu nowe nominacje. Dla przeciwników obecnego rządu stanowi to potwierdzenie ich najgorszych obaw, zgodnie z którymi w Polsce trwale instalowany jest obecnie ustrój autorytarny.

Te wydarzenia mają więcej ze sobą wspólnego, niż można byłoby się spodziewać na pierwszy rzut oka. We wszystkich odgrywa rolę bardzo silna zbiorowa emocja: strach.

Strach rządzi polską polityką. Niezależnie od tego, jakie argumenty przedstawiają strony sporu, a także z którymi z nich się zgadzamy, a z którymi nie, emocja ta jest prawdziwa. Polska nie jest zresztą w tej kwestii odosobniona. Wręcz przeciwnie. Z ugrupowaniami stojącymi wysoko w politycznych rankingach popularności, jak choćby Alternatywa dla Niemiec w Republice Federalnej, oraz z rządami tworzonymi przez nieliberalnych polityków, jak na Węgrzech czy we Włoszech, dyskusja na temat tego, czy czekają nas wartościowe reformy czy powrót do lat 30. XX w., ma charakter międzynarodowy. Podobnie wielkie emocje wzbudzają i poza naszymi granicami dyskusje na tematy takie jak szczepienia ochronne.

Po „nigdy więcej”

Żeby zatem zrozumieć, co dzieje się dziś w polityce, jaką rolę odgrywają w niej emocje, oraz odpowiedzieć na pytanie, czy możemy stawić im czoła, musimy przede wszystkim postawić pytanie o strach jako taki.

Pytanie to jest jednym z najstarszych europejskich pytań dotyczących wspólnoty politycznej. Starożytny grecki historyk Tukidydes w książce, która funduje europejską naukę historii – „Wojnie peloponeskiej” – pisał o szczególnym wymiarze tej emocji. W mowie pogrzebowej wygłaszanej przez Peryklesa czytamy o Ateńczykach jako o ludziach posłusznych prawu. Ich respekt wobec praw, wręcz strach przed nimi, ma źródło w szacunku do państwa i doświadczeniu przeszłości.

Tak rozumiany strach przed przeszłością ukształtował porządek powojenny w Europie. Strach ten, którego wyrazem jest niemieckie motto „nie wieder” – nigdy więcej – przestrzegał przed powtórzeniem się systemów totalitarnych, okropności wojny totalnej, masowych morderstw. Jego instytucjonalnym wyrazem były założenia porządku liberalnego, które legły u fundamentów porządku państw europejskich po 1945 r.: rządy prawa, konstytucja, oraz podział władz.

Teraz widać już wyraźnie, dlaczego rządy obozu Zjednoczonej Prawicy wzbudzają tak wielki strach u zwolenników liberalnej demokracji. Po 1989 r. Polska podążyła drogą swoich zachodnich sąsiadów. Stworzony wtedy ustrój polityczny oparty był na tych samych założeniach.

Liberalna strona sceny politycznej często reaguje nerwowym poszukiwaniem sposobów na odpowiedź na działania PiS. Warto jednak zdać sobie sprawę, że nie znajdujemy się w sytuacji, w której można byłoby użyć prostych, wręcz technicznych, działań, aby na nie odpowiedzieć. Rządy ugrupowań nieliberalnych są bowiem odpowiedzią na zasadniczą przemianę kulturową, która dokonała się zarówno w społeczeństwie polskim, jak i innych krajach.

Aby tę zmianę uchwycić, należy na początku powiedzieć, że najważniejsze pytanie nie dotyczy tego, czy przeszłość może się powtórzyć, ale tego, dlaczego przeciwnikom liberalnej demokracji udaje się przekonać do siebie tak wielu wyborców. Choć wiele odpowiedzi na to pytanie zostało już udzielonych, chciałabym w tym miejscu zaproponować jeszcze jedną. Otóż przeciwnicy liberalnej demokracji skutecznie zaangażowali pewną bardzo istotną społeczną emocję, która u wielu ludzi zastąpiła w ostatnich latach strach przed przeszłością.

Strach przed przyszłością

Niedługo po fragmencie, w którym Tukidydes cytuje mowę pogrzebową Peryklesa, znajdujemy w „Wojnie peloponeskiej” zupełnie odmienny portret zbiorowy Ateńczyków. To portret z czasów, gdy w Atenach szalała zaraza. Wtedy zamiast strachu przed prawem i przeszłością wśród mieszkańców miasta szerzy się nowy strach: strach przed śmiercią, czyli strach przed przyszłością. To namiętność, która szybko prowadzi do bezprawia. Niszczy wspólnotę polityczną, sprawia, że ludzie myślą tylko o własnym interesie, o własnej wygodzie. W pośpiechu starają się zaspokoić swoje pragnienia, zanim okropna choroba ich ze sobą zabierze.

Nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie widzimy dziś podobne przesunięcie: strach przed przeszłością zostaje zastąpiony strachem przed przyszłością. Ta pierwsza emocja zanika z wielu przyczyn. Świadkowie drugiej wojny światowej stanowią szybko zmniejszającą się część populacji. Przez lata historycy i archiwiści pracowali nad tym, aby przeszczepić ich pamięć nowym członkom wspólnot narodowych, urodzonych po 1945 r. Nagrywano świadectwa, stawiano olbrzymie muzea, takie jak Muzeum Historii Żydów Polskich Polin czy Muzeum II Wojny Światowej.

Zdigitalizowane i zinstytucjonalizowane wspomnienia nie mogą jednak, niestety, zastąpić prawdziwego doświadczenia ludzi. Paradoksalnie, im dalej posuwa się cyfryzacja pamięci i im bardziej zaawansowane technicznie projektuje się wystawy, tym mniej Europejczycy rozumieją ze swojej własnej historii. Nadmiar pamięci współistnieje z jej płytkością. Przejawem tego jest choćby zjawisko „logotypizacji” przeszłości, moda na ubrania z symbolami powstania warszawskiego czy wizerunkami żołnierzy wyklętych, niewspółgrające ze zrozumieniem, o jakiej zbiorowej tragedii mówimy w pierwszym przypadku i z jak skomplikowanymi losami i decyzjami mamy do czynienia w drugim.

Strach przed przyszłością przybiera różne formy. W polskim kontekście mogą to być zarówno dezintegracja Unii Europejskiej, jak i rozpad kultury narodowej. W ostatnich latach jego najsilniejszym wyrazem była obawa przed „falą”, „najazdem”, a wręcz „inwazją” syryjskich uchodźców.

Dwa rodzaje strachu i przyszłość

Politycy nieliberalni w Europie – zarówno Jarosław Kaczyński w Polsce, jak i Wiktor Orbán na Węgrzech, a także zwolennicy brexitu w Wielkiej Brytanii i wreszcie populiści we Włoszech – pozostają jedynymi, którzy potrafią ten rodzaj strachu u obywateli zaangażować do własnych celów politycznych. Wszyscy odpowiadają na ten strach zabiegami mającymi z pozoru chronić obywateli przed „zewnętrznym zagrożeniem”. Stąd prężenie muskułów wobec Brukseli czy brak zgody na przyjęcie uchodźców. Są to działania odpowiadające na realne emocje zbiorowe, jednak nie stanowią one rozwiązań problemów, które przed nami stoją.

Jeśli zwolennicy liberalnej demokracji pragną rzucić wyzwanie swoim konkurentom politycznym, to nie wystarczy, że będą krytykowali ich polityki jako złe. Aby wyjść z obecnego kryzysu, muszą wpierw postarać się zrozumieć istotę potężnego przesunięcia ze strachu przed przeszłością do strachu przed przyszłością. Innymi słowy, muszą zgodzić się na to, że otaczający nas świat zmienił się tak szybko i w tak wielkim stopniu, że nie da się znaleźć szybkich technicznych rozwiązań, ale należy poszukiwać nowych sposobów rozumienia rzeczywistości i odpowiadania na nią. Warto o tym pamiętać w Polsce, biorąc pod uwagę, że zbliżają się nie jedne wybory, ale ich cała seria. ©

Autorka jest członkinią redakcji „Kultury Liberalnej” i adiunktem w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Ostatnio wraz z Jarosławem Kuiszem i Wojciechem Sadurskim opublikowała książkę „Trudne rozliczenia z przeszłością. Sprawiedliwość okresu przejściowego w perspektywie międzynarodowej”. Wkrótce ukaże się jej książka „Wynalazek nowoczesnego serca. Źródła współczesnego myślenia o emocjach w filozofii klasycznej”

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.