Wyobrażam sobie sytuację, w której inspektor przymknie oko na niedoskonałe działanie mniejszej firmy
JANUSZ SZEWCZAK: We współczesnym świecie walka z terroryzmem oraz przeciwdziałanie przestępczości finansowej muszą mieć priorytet. Uczciwi przedsiębiorcy co prawda poniosą koszt w postaci dodatkowych obowiązków, ale odniosą też zyski w postaci zlikwidowania nieuczciwej konkurencji
Wielu przedsiębiorców ma obawy, że nowa ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu oznacza dla nich liczne, nowe obowiązki. Przesadzają?
Nie. Trzeba powiedzieć wprost: ta ustawa to rzeczywiście nowe obowiązki dla wielu przedsiębiorców. Powiem więcej: dla niektórych z nich mogą one być uciążliwe.
Rozbrajająca szczerość. Tylko w takim razie po co przyjmować takie przepisy?
Bo z reguły przy przyjmowaniu nowego prawa na szali znajdują się różne wartości, a zadaniem ustawodawcy jest je zważyć, a następnie ocenić, co jest w danym momencie najistotniejsze. I ja nie mam wątpliwości, że we współczesnym świecie walka z terroryzmem oraz przeciwdziałanie przestępczości finansowej muszą mieć priorytet. Nowa ustawa rzeczywiście będzie oznaczać dla wielu przedsiębiorców nowe obowiązki, ale będzie to w imię wyższej wartości, czyli naszego wspólnego bezpieczeństwa. W tym również bezpieczeństwa tych przedsiębiorców, którzy teraz mogą mieć zastrzeżenia.
Nie jestem przekonany, że pana słowa ich uspokoją...
Warto więc, żeby sobie przypomnieli, jak działał mechanizm karuzeli VAT-owskich. Zdarzały się przypadki, gdy uczciwi przedsiębiorcy byli w nie wplątywani. Po prostu zachowywali się nierozważnie, przez co przestępcy ich wykorzystywali. Tak samo jest z praniem pieniędzy i finansowaniem terroryzmu. Nieuważny przedsiębiorca mógł do tej pory zostać wciągnięty w przestępczy proceder. I choć do tej pory takich przypadków było niewiele, to się jednak zdarzały. A jeśli prowadzący biznes będzie musiał na bieżąco przeprowadzać analizę i raportować podejrzane transakcje, ryzyko takiej sytuacji jest nieporównywalnie mniejsze.
Rodzime przepisy to wykonanie dyrektywy, a pan często ma zastrzeżenia do unijnych regulacji. Jak jest tym razem?
Uważam, że te przepisy są konieczne. W Unii Europejskiej przez wiele lat krzewiło się wiele patologii. Straty związane z praniem pieniędzy są szacowane na kilkadziesiąt miliardów euro rocznie. Należałoby więc zapytać nie o to, czy przepisy są potrzebne, lecz dlaczego unijny prawodawca zdecydował się na ich uchwalenie tak późno. Nie jest tajemnicą, że ma na to wpływ podejście USA, które walczą z terroryzmem w każdy możliwy sposób. A państwa członkowskie UE - jak choćby Niemcy czy Francja - w sferze deklaracji są skrajnie przeciw terroryzmowi, ale za sprawą luk m.in. w systemie nadzoru finansowego stanowiły "miękkie podbrzusze", które terroryści mogli wykorzystać.
Ujednolicenie systemu walki z praniem pieniędzy w całej UE to właściwy krok. Sam w sobie oczywiście niewystarczający, gdyż liczyć się będzie przede wszystkim realizacja, a nie samo ustawodawstwo, ale wierzę, że sytuacja z roku na rok będzie się poprawiać. Bo trzeba pamiętać, że przy praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu system walki z tym procederem jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo.
Czy przepisy nie są jednak zbyt uciążliwe dla biznesu? I czy okres vacatio legis polskiej ustawy nie jest zbyt krótki?
Drastyczność przepisów to złudzenie. Po prostu nasi poprzednicy, rząd PO-PSL, nie robili nic, by przeciwdziałać przestępczości finansowej. My jej realnie przeciwdziałamy. Można więc odnieść wrażenie, że dzieje się to zbyt intensywnie i zbyt szybko, jeśli ktoś przyzwyczaił się do marazmu i ustawodawczej indolencji. Ale po prostu nie można sobie pozwolić na kolejne nieprawidłowości. Pamiętajmy też, że uczciwi przedsiębiorcy co prawda poniosą koszt w postaci dodatkowych obowiązków, ale odniosą też zyski, gdyż zostanie zlikwidowana nieuczciwa konkurencja. Mówiąc bowiem wprost, jakie szanse rozwoju miała firma, gdy jej rynkowy konkurent oprócz biznesu prowadził "pralnię" pieniędzy, na czym zarabiał wielokrotność tego, co na legalnie prowadzonym biznesie?
Niektórzy eksperci zwracają uwagę, że zgodnie z ustawą mały kantor będzie musiał wypełniać takie same obowiązki jak duży bank.
I tak, i nie. W całym systemie wiodąca będzie rola generalnego inspektora informacji finansowej. Brzmienie przepisów będzie pozwalało w niektórych przypadkach na zróżnicowane podejście. Zakładam, że osoba pełniąca tę funkcję wykaże się dużym rozsądkiem i będzie stosowała inne kryteria do największych podmiotów, a inne - do tych mniejszych. Przykładowo nie widzę powodu, aby nie ukarać wielkiej korporacji za nieraportowanie danych, które trzeba było przekazać inspektorowi. Za to wyobrażam sobie sytuację, w której inspektor - mówiąc kolokwialnie - przymknie oko na niedoskonałe działanie mniejszego przedsiębiorcy, o ile tylko nie będzie ono umyślne.
Ale też pamiętajmy, że rynek finansowy jest szczególnym rynkiem i przedsiębiorcy na nim działający powinni sobie zdawać sprawę z większej odpowiedzialności, którą muszą się cechować, a co za tym idzie, że ustawodawca i branżowi regulatorzy mogą na nich nakładać więcej obowiązków. W wielu sektorach gospodarki rzeczywiście można powiedzieć, że małym przedsiębiorcom należy pozwolić na więcej. Ale w wypadku branży finansowej, jak pokazuje doświadczenie, często to za pośrednictwem tych na pozór drobnych doprowadzano do milionowych nadużyć. ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/078/i02.2018.078.18300080b.801.jpg@RY2@
fot. Anna Abako/East News
Janusz Szewczak poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych
Rozmawiał Patryk Słowik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu