Dzień świstaka w Sejmie
Znając historię demontażu Trybunału Konstytucyjnego, z łatwością można wskazać moment, w którym posłowie stracą zainteresowanie grzebaniem w ustawach dotyczących wymiaru sprawiedliwości. Będzie to dzień odejścia z Sądu Nawyższego Małgorzaty Gersdorf
Obserwując zeszłotygodniową legislacyjną galopadę w Sejmie (mającą na celu dokonanie kolejnych zmian w ustawach o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa), czułam się niczym bohater znanego filmu "Dzień świstaka". Widząc, jak posłowie składają kolejne poprawki do dopiero co uchwalonej noweli, a także poprawki do poprawek mające "poprawić" uchwaloną zaledwie kilka miesięcy temu nową ustawę o SN, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że już to kiedyś przeżyłam. Nawet pora - późne godziny wieczorne - była podobna. Powtórzyła się również obsada przedstawienia - ci sami posłowie opozycji krzyczący po raz kolejny o końcu niezależnego wymiaru sprawiedliwości i oczywiście Stanisław Piotrowicz w roli przewodniczącego komisji, który zawsze wie, kiedy jest najlepszy moment, aby wyłączyć mikrofon. Zmieniło się tylko jedno - wróg, przeciwko któremu wytoczono najcięższe działa legislacyjne i którego unicestwieniu poświęcono tyle sił i środków.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.