Dwie narracje w ruinie
K ampania wyborcza w 2015 r. przebiegała ze strony PiS pod hasłem „Polski Tuska i Komorowskiego”, czyli zabiedzonej, kuśtykającej, w liszajach. Oficjalnie nigdy nie użyto zwrotu „Polska w ruinie”, ale popularyzowane w internecie przez… – no właśnie, nie wiadomo kogo – to hasło szybko stało się jednak pojęciem-znakiem. Co prawda zaraz po wygraniu wyborów PiS ogłosił, że ruiny nie ma, i pełnymi garściami korzystał z przejętego dobrobytu, ale to już inna historia.
Przez kolejne cztery lata słyszeliśmy, że w ruinie jest polska demokracja. Nie, że jest nadwątlona (a była!) albo wykrzywiana (a była!), lecz że doszło do zamachu stanu i żyjemy w dyktaturze. Gdyby w 2019 r. opozycji udało się wygrać, stawiam dolary przeciwko orzechom, że usłyszelibyśmy, iż zamachu stanu jednak nie było i nie będzie sądów nad „sprawcami Dobrej Zmiany” ani pomnika Bohaterów Walki o Demokrację w Erze PiS, lecz postępowania prokuratorskie tam, gdzie „doszło do złamania prawa” etc.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.