Impregnowanie elektoratów
PO i PiS udało się wyhodować wyborców, którzy akceptują wady swoich ugrupowań
Codziennie zapowiadany był armagedon, a wszystko zostawało po staremu – tak przebieg kampanii do Parlamentu Europejskiego podsumowuje politolog dr hab. Jarosław Flis. I faktycznie – wyniki sondaży nie wieszczą rewolucji.
Oczywiście były wydarzenia, które nadały ton przedwyborczej agitacji. Scalenie opozycji w Koalicję Europejską pozwoliło tworzącym ją ugrupowaniom rzucić wyzwanie PiS. Z kolei rządząca partia, ogłaszając piątkę Kaczyńskiego, chciała z wyborów europejskich uczynić krajowe, co ma jej przynieść głosy osób niezdecydowanych. – Zasadniczych punktów zwrotnych nie doświadczyliśmy, choć były miniprzełomy. Na przykład mało znany Leszek Jażdżewski swoim wystąpieniem rozbujał emocje społeczne na tydzień, to samo filmem zrobili bracia Sekielscy. Narzucili tematy, do których musieli odnosić się wszyscy – mówi politolog dr hab. Marek Migalski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.