O pytaniu Czukczy, które rządzi polską debatą
M inister Jadwiga Emilewicz, komentując na Twitterze pożar katedry Notre Dame, napisała „Płonie Francja, której już nie ma... symbolicznie w Wielkim Tygodniu”. Tłumacząc z prawicowego na polski: członek rządu kraju, w którym każde ministerstwo prowadzi własną, niezależną od innych ministerstw, politykę i który stojąc w obliczu zagrożenia ze strony Rosji był w stanie podnieść wydatki na armię „aż” z 1,95 proc. do 2,00 proc. i przez pięć l at od chwili wybuchu wojny 1000 km od swoich granic nie był w stanie, nie licząc kilku haubic, nijak dozbroić swoich sił zbrojnych – powiedziała, że Francja, która co i rusz prowadzi zagraniczne operacje wojskowe, chyli się ku upadkowi.
Wypowiedź pani Emilewicz można byłoby zignorować i nie sądzę, żeby ambasador Francji zechciał reagować na słowa mało znaczącego ministra. Ale o ile publicyści prawicowi mają prawo pisać dowolne, choćby i najgłupsze, rzeczy, to członkowie rządu powinni jednak chociaż przez sekundę pomyśleć, czy przy okazji jednak nie szkodzą Polsce. Bo jej, a nie „zbawieniu” Francji, służą. Czy Francja – i szerzej Zachód – wymagają jednak aby zbawienia?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.