Dziennik Gazeta Prawana logo

Smutna ta wojna

24 lutego 2019

Smutny obowiązek kronikarzy każdej, zwłaszcza przedłużającej się, wojny – rejestrowanie ruchów wojsk, z których na pozór nie wynika nic szczególnego. W wojnie o Sąd Najwyższy nie jest inaczej. Ostatnie posunięcie – o tyle mniej spektakularne niż kolejne nowelizacje ustaw – pewnie nie przebiłoby się nawet do świadomości większej części zmęczonych już całą sprawą obywateli, gdyby nie pełna osobistych emocji i poczucia zawodowej odpowiedzialności reakcja prezesa Stanisława Zabłockiego. W końcu czym jest jakiś regulamin, do którego obowiązywania nie trzeba nawet głosowania ani choćby szczątków debaty?

A jednak to wprowadzony rozporządzeniem prezydenta regulamin SN pokazał determinację ekipy rządzącej, z jaką chce wprowadzić „swoich” do sądu. Pozostając przy batalistycznej metaforyce, oni już przeniknęli do bronionej twierdzy, ale są dobrze rozpoznani i chwilowo nie mogą rozwinąć skrzydeł. I nawet nie chodzi o to, że każdy sędzia (sędzia?) z najnowszego zaciągu musi się okazać wiernym żołnierzem „dobrej zmiany” (tak jak prezes Izby Karnej znalazł się w SN z nominacji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, co nie przeszkodziło mu być znakomitym sędzią i prezesem). Póki nie wyjaśni się ich status – wątpliwy w obliczu częściowo tylko czysto formalnych problemów z powołaniem do SN – nie powinni orzekać, a do tego właśnie ma ich doprowadzić nowy regulamin. Do kolejnego faktu dokonanego.

Pozostało 67% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.