Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządowy desant na Senat

3 lutego 2019

Lokalni działacze chcą jesienią odbić izbę wyższą parlamentu. Cel jest jasny: włożyć kij w szprychy PiS-owskiej machinie legislacyjnej

Nikt nic nie mówi oficjalnie. Ale w kilku niezależnych źródłach potwierdziliśmy, że taka koncepcja się pojawiła i samorządowcy prowadzą rozmowy o tym, jak ją zrealizować. – Być może coś więcej będzie wiadomo pod koniec lutego lub w marcu – zdradza nam prezydent jednego z większych miast.

Senat jest kluczowy – bez niego żadna władza nie zmieni konstytucji. Dużo trudniej też będzie przeprowadzić zmiany ustawowe. Co ważne, w wyborach do tej izby obowiązują jednomandatowe okręgi wyborcze, a więc zasada „first past the post” („pierwszy na mecie”). Dlatego liczy się przede wszystkim rozpoznawalność kandydata. A samorządowcy nierzadko taką się cieszą.

– Szukamy chętnych i zbieramy ludzi. Chcemy, by był to masowy ruch w skali kraju, a zasadnicze kryteria są dwa: przywiązanie do idei państwa zdecentralizowanego i chęć odsunięcia PiS od władzy – wyjaśnia jeden z naszych rozmówców zaangażowanych w przygotowania. – Zdecydowało o tym ostatnie 3,5 roku, w czasie których PiS pokazał, że nie rozumie samorządu i polskiej konstytucji – dodaje.

Trwa poszukiwanie chętnych. Pierwsi potencjalni kandydaci już są. – Rozważam możliwość startu do parlamentu – przyznaje DGP Wadim Tyszkiewicz, wieloletni prezydent Nowej Soli. – Sytuacja w kraju jest dynamiczna, a wydarzenia z Gdańska to kolejny impuls, by podjąć życiową decyzję. To, co się dzieje, nie pozwala mi siedzieć cicho. Dziś Senat nie wypełnia swojej funkcji, nie jest żadnym bezpiecznikiem, a tylko maszynką do przyklepywania bubli prawnych wypracowanych w Sejmie. Warunkiem bezpieczeństwa jest Senat i prezydent z innej partii niż partia rządząca – mówi.

Jak słyszymy, do startu namawiani są w pierwszej kolejności aktualni włodarze, ich współpracownicy i ci, o których elektorat jeszcze nie zdążył zapomnieć. Pod uwagę brane są trzy ścieżki: powołanie ogólnopolskiego komitetu wyborczego, podłączenie się do list opozycji lub samodzielne starty z jednoczesnym dogadaniem się z partiami opozycyjnymi, by nie robić sobie wzajemnej konkurencji.

– Każdy ma prawo kandydować. Ale nie wierzę w sukces tej inicjatywy, bo wybory parlamentarne są całkowicie inne niż samorządowe. Tu partyjność ma dużo większe znaczenie – komentuje Grzegorz A. Woźniak (PiS), wiceszef sejmowej komisji samorządowej. © A2–3

W wyborach do Senatu kluczowa jest rozpoznawalność

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.