Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Historia toczy się na szynach

24 września 2025
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

„O gł oszenie otwarcia linii spotkało się z dużym zainteresowaniem a (…) ogłosił ten dzień świętem. Ludzie przybywali z całego regionu”. „Na peronie w (…) pojawili się dziś nie tylko pierwsi pasażerowie, ale też ciekawscy mieszkańcy”. „Po drodze premierowy pociąg zatrzymał się na przystankach (…), gdzie zaplanowano występy artystyczne. W trakcie przejazdu w każdej miejscowości pociąg był witany przez tłumy mieszkańców”.

Podobne obrazki, prawda? W pierwszym przypadku w brakujące miejsce należy wpisać Darlington, gdzie 200 lat temu ruszyła publiczna linia oparta na kolei parowej. W drugim – Świnoujście, do którego w czerwcu 2025 r. dotarło Pendolino (cytat za Swinoujskie.info), a w trzecim – Mysłakowice-Orzeł oraz Miłków, przystanki na trasie z Jeleniej Góry do Karpacza, do którego w tym samym miesiącu po 25 latach znów dotarł pociąg (cytat za Rynek-kolejowy.pl).

Kiedy Polska na początku lat 90. wjeżdżała na tory gospodarczej transformacji, a po ulicach hulał kapitalistyczny wiatr zmian, polska kolej starała się wpisywać w ten krajobraz. Łatwo nie było. Jak podaje raport Urzędu Transportu Kolejowego (UTK), w latach 90. spadki przewozów pasażerskich miały wartość dwucyfrową; wskazano na wzrost stopnia zmotoryzowania kraju jako ważną przyczynę tego zjawiska. Polacy marzyli o własnych czterech kółkach. Chociaż… Gdy w latach 90. do Polski na gościnne występy przyjechał TGV, na peronach witały go – a jakże – tłumy. Podobne zainteresowanie wzbudził włoski prototypowy ETR460 Pendolino, który również odwiedził nasz kraj (ja też urwałem się z uczelni, aby zajrzeć do środka). Kolejowy raj wydawał się być tuż-tuż. Wypieszczony „Krakus” pędził z Krakowa po Centralnej Magistrali Kolejowej do Warszawy z prędkością 160 km/h, „Górnik” z Katowic, dumą były też „Kaszub” czy „Lech” łączące stolicę z Trójmiastem i Poznaniem.

Stopniowo obraz zaczął się jednak psuć. Pociągi zamiast szybciej, jeździły wolniej, na lokalnych liniach zaczęły wręcz zanikać, a wygrany przez Fiat Ferroviaria przetarg na dostawę pendolino unieważniono. Z kolejową infrastrukturą było coraz gorzej. Czarnym poniedziałkiem okazał się 3 kwietnia 2000 r., kiedy to PKP zawiesiły kursowanie pociągów na 1028 km linii. „Nierentowne” – to magiczne słowo zamykało dyskusję, jak tabliczka „Remanent” w witrynie sklepu w PRL.

W centrum uwagi opinii publicznej był ruch pasażerski, ale lata 90. to również czas, gdy kolej traciła rynek przewozu towarów na rzecz transportu drogowego.

Na przełomie tysiącleci trudno więc było o optymizm, pojawiły się jednak jaskółki pewnych zmian. Choć pasażerów jeździło pociągami coraz mniej, nadal były to setki milionów w skali roku. I oto stało się jasne, jak dużą wartość mogą mieć potoki tysięcy ludzi dzień w dzień przebywających w określonym miejscu. Za sprawą inwestorów z pełnymi portfelami dworce kolejowe zaczęły się integrować z pełnymi blichtru galeriami handlowymi. To było światełko w tunelu. Jak mówi popularne porzekadło, oby taki sygnał nie okazywał się światłem nadjeżdżającego pociągu, w tym jednak przypadku…

Po drodze mieliśmy jeszcze nigdy nie zrealizowane hasło „Tiry na tory”, ale skracając do minimum historię kolei w Polsce w czasie transformacji: dotarliśmy teraz do momentu, gdy przewozy pasażerskie osiągnęły nienotowany od blisko 30 lat poziom, pociągi wracają do kolejnych miejscowości, na torach rozkręca się rywalizacja o pasażerów, trwa modernizacja infrastruktury, a bijące rekordy przeładunków polskie porty morskie nakręcają koniunkturę na przewozy towarowe.

Choć, niestety, jak odnotował UTK, w 2024 r. kolej przewiozła ponad 223,5 mln ton ładunków wobec 231,6 mln ton w 2023 r. Praca przewozowa wyniosła 58,3 mld tonokilometrów, rok wcześniej 61,6 mld. „To kolejny z rzędu rok spadków w kolejowym transporcie towarów” konkludował UTK, odnotowując po stronie negatywnych czynników wojnę w Ukrainie, a po stronie pozytywnych – nieznaczne ożywienie w przewozach intermodalnych, głównie za sprawą częściowej odbudowy ruchu na kolejowym nowym jedwabnym szlaku.

Kwestia problemów w przewozach towarowych jest bardzo złożona, niemniej jednak najlepiej pokazuje, że popadanie w hurraoptymistyczny nastrój byłoby przesadne. Podobne wnioski przyniosła debata na temat kolei w siedzibie DGP. Jest się z czego cieszyć, ale ważnych spraw do załatwienia pozostaje niemało. Radość z rozwoju kolei czasami poprzedzała niezbyt wesołe okresy…

To nie są tylko polskie dylematy. Czy czeka nas renesans kolei? Takie pytanie zadał w połowie września autor artykułu „Jak rozwój kolei mógłby zmniejszyć liczbę ciężarówek na drogach”, opublikowanego przez „New York Times” analizującego sytuację w Stanach Zjednoczonych. Dziennikarz nie miał wątpliwości, że społeczeństwo odczułoby wiele korzyści, gdyby część ciężarówek zniknęła z dróg (czystsze powietrze, mniejszy ruch), ale nie miał też złudzeń, jak jest to trudne. W tekście przywołano dane S&P Global Market Intelligence, zgodnie z którymi w 2024 r. samochody ciężarowe przewiozły 73 proc. wszystkich ładunków w Stanach Zjednoczonych, w porównaniu z 63 proc w 1990 r., podczas gdy udział kolei oszacowano odpowiednio na 12 proc. i 15 proc. Wiodącym wątkiem w tekście NYT jest fuzja gigantów, czyli Union Pacific i Norfolk Southern, która ma zmienić oblicze transportu w USA i ułatwić przewóz towarów na linii wschód–zachód.

Cóż, już kiedyś „żelazny koń” spiął oba wybrzeża, przecinając niezmierzone prerie. Czy i tu historia zatoczy koło? Bo na to, że kolej jest ważna, dowodów również można szukać za oceanem. Jak pisał we wrześniu „New York Times”, statki oraz pociągi mają pomóc Meksykowi i Kanadzie poradzić sobie z barierami w handlu tworzonymi przez prezydenta Donalda Trumpa. Sprzyja temu sfinalizowane dwa lata temu połączenie Canadian Pacific z Kansas City Southern, w którego wyniku powstało Canadian Pacific Kansas City.

Jak widać, napływające od czasu do czasu wieści o końcu kolei są mocno przesadzone. Historia kołem się toczy – po szynach.

The Stockton and Darlington Railway powstały w związku z wydobyciem węgla. „Jeśli chcemy naprawdę mieć elektrownię jądrową i tańszy, bezpieczny prąd, to musimy także budować specjalne połączenia kolejowe i drogowe” – powiedział w tym tygodniu premier Donald Tusk. Modernizacja linii Kartuzy–Lębork, warta ponad 508 mln zł, wesprze budowę elektrowni jądrowej Lubiatowo-Kopalino, a także przywróci po 25 latach kolej pasażerską mieszkańcom tej części Kaszub. Pierwszy pociąg, który ich przewiezie, zapewne zostanie uroczyście przywitany.

Liczba pasażerów kolei normalnotorowej
Liczba pasażerów kolei normalnotorowej
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.