Saneczkarze poczekają
Igrzyska w Vancouver skończone, sukces odtrąbiony, ale od razu pojawia się pytanie, co dalej. Czy łudzić się, że Polska stanie się nową potęgą w sportach zimowych i inwestować w grupkę najzdolniejszych zapaleńców, czy skoncentrować się lepiej na budowie infrastruktury, ale takiej, z której mógłby skorzystać każdy z nas? Wytyczenie nowych tras narciarskich dostępnych dla każdego może w przyszłości przynieść większe korzyści - także w postaci kolejnych medali największych imprez - niż topienie pieniędzy w obiektach, które posłużą jedynie garstce amatorów. A już słychać z różnych stron głosy, że Polsce potrzebny jest lodowy tor dla saneczkarzy czy klimatyzowana hala dla panczenistów. W sumie czemu takiej nie wybudować, sport trzeba promować, żeby rosły nam kolejne zdrowe pokolenia obywateli. Warto jednak zastanowić się nad sensem każdej inwestycji. Czy nie lepiej najpierw zacząć od tych najważniejszych - basenów, hal sportowo-widowiskowych, stadionów, których brak wciąż doskwiera nie tylko kibicom, ale także ludziom, którzy po prostu po pracy lubią się trochę poruszać? Jeśli mamy zdolnego saneczkarza, to niech PKOl wyśle go na treningi np. do Niemiec. To będzie tańsze niż budowa obiektu specjalnie dla niego.
@RY1@i02/2010/042/i02.2010.042.000.002c.001.jpg@RY2@
Artur Szczepanik
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu