Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

A2, czyli samorządowa droga przez mękę

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Władze Zbąszynia boją się, że miasto zostanie sparaliżowane przez ciężarówki jadące na autostradę

Podczas otwierania z wielką pompą nowego odcinka autostrady A2 z Nowego Tomyśla do granicy z Niemcami, podkreślano znaczenie inwestycji dla okolicznych gmin i miast. Okazuje się jednak, że dla wielu samorządów autostrada może stać się utrapieniem.

Na razie droga jest bezpłatna, więc kierowcy chętnie będą z niej korzystać. Gorzej będzie po 21 maja 2012 r., gdy wprowadzone zostaną opłaty - 20 gr za kilometr od aut osobowych i 46 gr w przypadku ciężarówek. Wtedy tiry znów mogą zacząć uciekać na drogi równoległe, tak jak miało to miejsce w przypadku koncesjonowanego odcinka A2 między Koninem a Nowym Tomyślem.

Problemem jest też to, że tirowcy nie mogą wjechać na autostradę przez węzeł w Trzcielu, bo drogi prowadzące do niego nie są dostatecznie wytrzymałe - jako pierwsza poinformowała o tym "Gazeta Lubuska". Oznacza to, że część ciężarówek będzie zmuszona do włączenia się w autostradę albo w Nowym Tomyślu, albo w Torzymiu. Drugi wariant jest o tyle korzystniejszy, że prowadzi w kierunku granicy w Świecku i pozwoli ominąć spory kawałek drogiej autostrady. Jednak okoliczne gminy i miasta mogą zostać sparaliżowane przez wzmożony ruch ciężarówek.

Mieszkańcy niespełna 10-tysięcznego Zbąszynia boją się, że w ich mieście już za kilka miesięcy nie będzie się dało żyć z powodu hałasu i smrodu spalin. - Sąsiedztwo autostrady to dla nas wielka szansa na rozwój ale, i nie mniejszy problem - mówi "DGP" burmistrz Zbąszynia Tomasz Kurasiński.

Przez miasto wiedzie droga, którą muszą przejechać wszyscy kierowcy jadący od strony Zielonej Góry i chcący dostać się na autostradę. A w samym centrum miasta znajduje się przejazd kolejowy na trasie Warszawa - Berlin. - Zamykany jest nawet 100 razy na dobę, co powoduje permanentny korek. Teraz będzie jeszcze gorzej - prognozuje Kurasiński.

Rozwiązaniem byłby krótki, dwukilometrowy odcinek obwodnicy z wiaduktem nad torami. Szacowany koszt budowy to 25 mln zł. Problem w tym, że cały roczny budżet miasta wynosi niespełna 30 mln zł.

- Inwestujemy m.in. w turystykę i zależy nam, aby w centrum nie stały ciężarówki. W tej sprawie mam petycje, pojawiają się również wezwania do bardziej zdecydowanych działań jak blokady - mówi Kurasiński.

Wielkopolscy politycy przyznają, że Zbąszyń ma problem. - Burmistrz nie jest członkiem żadnej partii, a wtedy łatwiej by mu było przekonać władze województwa do sfinansowania tej, obiektywnie patrząc, niezbędnej inwestycji - mówi jeden z lokalnych polityków i dodaje, że projektując autostrady, nikt nie myśli o tym, jak wpływają one na życie lokalnych społeczności.

Ale niektóre miasta potrafiły zadbać o swój interes. - Marszałek wielkopolski zabezpieczył środki na kompleksowy remont drogi nr 138 prowadzącej do zjazdu na A2 w Torzymiu. Dzięki temu wzmożony ruch tirów może nie sparaliżuje miasta - mówi nam burmistrz Sulęcina Michał Deptuch. Problem w tym, że trasa będzie gotowa dopiero w połowie 2013 r. - Do tego czasu możemy mieć poważny problem - przyznaje.

@RY1@i02/2011/233/i02.2011.233.00000040c.802.jpg@RY2@

Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta

Zbąszyń bez obwodnicy podzieli los wielu innych miasteczek rozjeżdżonych przez ciężarówki

Tomasz Żółciak

Robert Zieliński

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.