Będziemy zarabiać, bo Polacy odnajdują radość w lataniu
ROZMOWA I Adam Klinert, wiceprezes zarządu spółki Port Lotniczy "Radom"
Jakie jest ekonomiczne uzasadnienie dla otwarcia lotniska cywilnego w Radomiu?
W Polsce mamy stanowczo za mało lotnisk w stosunku do reszty Europy. Rosną oczekiwania i potrzeby pasażerów. Przekonują się oni, że podróżowanie samolotami przestaje być luksusem dostępnym jedynie dla zamożnych. Tworzenie lotniska cywilnego jest też uzasadnione ekonomicznie, ponieważ będzie bazować na już istniejącej, działającej infrastrukturze wojskowej. Z analizy planu biznesowego jasno wynika, że port będzie rentowny, zarobi na siebie, spłaci kredyty, obligacje oraz zainwestowany wkład inwestorów i będzie się sukcesywnie rozwijał, stymulując jednocześnie rozwój miasta i regionu.
Kiedy lotnisko zacznie zarabiać?
Nawet pesymistyczne założenia naszego planu biznesowego pokazują, że lotnisko będzie rentowne już po sześciu, najdalej siedmiu latach. Początkowy okres działalności związany jest z akumulacją inwestycyjną kapitału. Dlatego nieuniknione są w tym czasie straty. Będzie to jednak także czas rozwoju. Według planu, po siedemnastu latach będziemy przynosić zysk. Przestaną na nas bowiem ciążyć zobowiązania zaabsorbowane na rozwój w fazie początkowej.
Jaką przepustowość musi osiągnąć lotnisko, by można było mówić o jego rentowności?
Zakładamy, że działalność będzie się bilansowała już przy osiągnięciu przepustowości pięciuset tysięcy pasażerów rocznie. Do tego stanu zamierzamy dojść, według szacunków pesymistycznych, w ciągu maksimum trzech, czterech lat. Natomiast maksymalna przepustowość lotniska, po jego rozbudowie, szacowana jest na około trzy miliony pasażerów rocznie.
Osiągnięcie rentowności zakładane jest jeszcze bez udziału inwestora, czy już przy jego współudziale?
Szukamy finansowania i mamy wszelkie powody sądzić, że pozyskamy kapitał bez względu na to, czy jego źródłem będzie inwestor, obligacje czy kredyt bankowy. W przypadku naszej spółki poziom obaw o fiasko w zdobyciu finansowania jest mniejsze niż większe. Właściciel spółki, miasto Radom, jest gwarantem powodzenia inwestycji, a jak wiadomo, w biznesie trudno o bardziej wiarygodnego partnera niż samorząd. W interesach trzeba być jednak gotowym na każdą ewentualność i mieć plan działania na wypadek nawet tych najmniej prawdopodobnych scenariuszy. Dokładamy wszelkich starań aby pozyskać inwestora, bo bez niego trudno będzie szybko rozwijać port. Jeśli pojawią się trudności w pozyskaniu finansowania zewnętrznego, mamy opracowany wariant pozwalający na samodzielne funkcjonowanie przez kilka lat.
Jakiego poziomu finansowania oczekujecie od inwestora?
Aby zbudować w Radomiu cywilny port lotniczy w docelowej postaci, zgodnej z przyjętą koncepcją zagospodarowania terenu, potrzeba ok. 420 mln zł. W tej kwocie zawiera się m.in. przedłużenie drogi startowej, budowa zaplecza technicznego, budynków biura, terminali cargo, magazynów i hangarów oraz docelowego terminala i nowej wieży kontroli lotów. Jednak już pozyskanie od partnera kwoty ok. 150 mln zł pozwoli rozwijać lotnisko i przynosić przychody na działalności operacyjnej, choć w mniejszym zakresie.
Na czym będzie polegała konkurencyjność lotniska w Radomiu wobec najbliższego sąsiedztwa, czyli portów w Warszawie, Modlinie, Lublinie i planowanym portem między Warszawą a Łodzią?
Przede wszystkim nie jesteśmy konkurencją dla lotnisk w innych miastach, a raczej niezbędnym elementem sieci transportowej w Polsce.Osobiście nie wierzę, że powstanie Centralny Port Lotniczy między Łodzią a Warszawą. Nie ma na to pieniędzy i długo jeszcze nie będzie.
Modlin jest położony na północ od Warszawy i specjalizuje się tanich liniach. Warto zauważyć, że robi to skutecznie dzięki Warszawie, która pozbyła się tanich linii, koncentrując się na zupełnie innym rodzaju pasażera. W związku z tym Polacy, którzy pokochali latanie i latają coraz częściej, siłą rzeczy korzystają z Modlina. W ciągu czterech miesięcy ten port obsłużył sześćset tysięcy pasażerów, choć nie zawsze mieli tam po drodze.
W Radomiu również planujemy pozyskanie przewoźnika typu low-cost, ale chcemy mieć także atrakcyjną ofertę dla touroperatorów, ruchu cargo oraz General Aviation. To bardzo dobre segmenty działalności lotniczej, ale także generujące przychody okołolotnicze. Trudno też mówić o konkurencji z Modlinem, ponieważ nasz pasażer siłą rzeczy pochodzić będzie raczej z terenów leżących na południe od Warszawy oraz ziemi świętokrzyskiej.
Jakie według pana są perspektywy rozwoju lotnictwa cywilnego w Polsce?
Ruch lotniczy w Polsce będzie się rozwijał. Wskazują na to zarówno krajowe, jak i zagraniczne analizy. Dlatego z optymizmem patrzymy w przyszłość. Natomiast problemem może być finansowanie rozwoju infrastruktury lotniczej w Polsce. Obawiam się, że środki finansowe, nawet te pochodzące z Unii Europejskiej nie będą kierowane na powstawanie nowych lotnisk i w ograniczonym stopniu na rozwój istniejących. Wydaje mi się, że skończyła się pierwsza fala finansowania rozwoju lotnisk w Polsce. Z tych pieniędzy skorzystał Gdańsk, Łódź, Rzeszów, także Warszawa, Modlin, Lublin. Pieniądze poszły na rozbudowę i na powstanie kilku nowych portów lotniczych. I na tym, póki co, koniec. Obym był złym prorokiem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Radom i być może jeszcze lotnisko Gdynia -Kosakowo na jakiś czas zamkną listę nowo powstałych polskich regionalnych portów lotniczych. Na jak długo, trudno powiedzieć.
@RY1@i02/2012/236/i02.2012.236.21400020c.803.jpg@RY2@
Adam Klinert, wiceprezes zarządu spółki Port Lotniczy "Radom"
@RY1@i02/2012/236/i02.2012.236.21400020c.804.jpg@RY2@
Wizualizacja docelowego terminalu, Port Lotniczy "Radom" SA
Rozmawiał Medard Kristoforoff
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu