PKP odsuwają PNI. Przebudowę linii E59 poprowadzi PRKiI
Jest szansa na wznowienie trzech kontraktów za 2,2 mld zł, ale część dotacji z UE i tak przepadnie
Po naszym tekście spółka PKP Polskie Linie Kolejowe wymyśliła sposób na wznowienie przebudowy na linii E59 między Wrocławiem a Poznaniem wartej 809 mln zł. Dotychczasowy lider konsorcjum PNI został odsunięty od kontraktu.
- Przejmujemy ten kontrakt. Podpiszemy umowy z podwykonawcami PNI na dotychczasowych zasadach. Zakończenie prac? Za wcześnie mówić o terminach, nie zakończyła się inwentaryzacja - mówi prezes PRKiI Stefan Dziedziul.
O odsunięcie PNI poprosiły na początku października PRKiI, Dolkom i PKP Energetyka. Powodem było wstrzymanie prac na budowie po tym, jak w sierpniu PNI ogłosiło upadłość układową. Pozostali wykonawcy twierdzili, że PNI zalega im z płatnościami. Dlatego PKP PLK otworzyły oddzielne rachunki dla każdego z partnerów. Od tej pory każdy fakturuje prace oddzielnie.
Jednak mimo tej zmiany tylko w najbardziej optymistycznym scenariuszu jest szansa na uporanie się z kontraktem do połowy 2015 r. (rok po terminie). Bardziej realne jest, że przepadnie część finansowania z UE.
Taki negatywny scenariusz jest już przesądzony w przypadku dwóch pozostałych kontraktów PNI za 1,42 mld zł: na modernizację odcinka Krzeszowice - Kraków Główny i przebudowę torów między Warszawą Zachodnią i Skierniewicami. Tu żaden ze współkonsorcjantów nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za kontrakt.
Na dodatek PKP nie mogą po prostu pozbyć się PNI z budowy, bo wtedy wykluczeniem z przetargów na trzy lata byłaby zagrożona spółka PKP Energetyka, która jest partnerem PNI w konsorcjach. Jaki jest plan? Jak mówi Piotr Ciżkowicz z zarządu PKP, sytuacja ma zostać rozwiązana ugodowo. Kolejarze chcą przekonać PNI do odstąpienia od umów, a następnie przekazania inwestorowi projektów (inwestycje odbywają się w formule "projektuj i buduj"). Na początku przyszłego roku miałby zostać ogłoszony przetarg na nowych wykonawców. - Polubowne zakończenie współpracy zwiększyłoby szanse na zawarcie układu. Analizujemy różne scenariusze - mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, który w 2011 r. kupił PNI od PKP.
Sprawę komplikuje spółka Trakcja-Tiltra, która domaga się od PNI 53 mln zł kary za niewywiązanie się z ich wspólnego kontraktu na centrum sterowania ruchem w Malborku. Ostatnio ta firma wysłała do nadzorcy sądowego wniosek o odwołanie zarządu PNI.
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu