Transportowcy chcą zawieszenia systemu poboru e-myta
ViaTOLL ma tyle wad, że należałoby ogłosić abolicję - postulują przewoźnicy
Prawnicy Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego (OZPTD) wyliczyli, że koszty społeczne wprowadzenia e-myta w Polsce wynoszą 80 mln zł. Nie chodzi jednak o opłaty za przejazdy czy ewentualne sankcje, lecz o koszty tzw. viapapierologii. Główna Inspekcja Transportu Drogowego weryfikuje miliony wskazań systemu ViaTOLL o przejazd bez zapłaty. Wskutek pomyłek systemu, ale też długotrwałych procedur, sprawy ciągną się w nieskończoność, a jak dotąd tylko w kilkunastu tysiącach przypadków inspekcja prowadzi postępowanie administracyjne.
- Większe firmy muszą zatrudnić pracownika na pół etatu wyłącznie do prowadzenia korespondencji z GITD. W naszych szacunkach uwzględniłem nie tylko straty firm transportowych, ale też koszty funkcjonowania organu kontrolnego - mówi Maciej Wroński z biura prawnego OZPTD.
Dlatego podczas wczorajszego spotkania z przedstawicielami Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, GITD oraz operatora systemu viaTOLL - firmy Kapsch, przedstawiciele stowarzyszeń i związków firm transportowych i spedycyjnych zwrócili się do wiceministra Tadeusza Jarmuziewicza z apelem o natychmiastowe zawieszenie funkcjonowania systemu e-myta do czasu, aż wszelkie wątpliwości nie zostaną usunięte, a także o objęcie abolicją kierowców, którym teraz grożą kary za przejazd bez opłaty.
GDDKiA nie zgadza z taką oceną systemu. Przekonuje, że obsługuje on 1,3 mln transakcji dziennie, a błędy stanowią nieznaczny promil wszystkich pobrań e-myta.
- Choć skala błędów jest marginalna, zleciłam przygotowanie odpowiedniej nakładki na system, która będzie działała na zasadzie kolejnego filtra - mówi Magdalena Jaworska z GDDKiA.
- Wszystko po to, by powtórnie zweryfikować informacje z bramownic o niewniesieniu opłaty za przejazd, przed ich wysłaniem do GITD - tłumaczy.
Przedsiębiorcy narzekali też, że wytyczne resortu transportu nie zapobiegają podwójnemu karaniu kierowców za to samo naruszenie, a także kwestionowali niewspółmierną wysokość kary w stosunku do przewinienia (3 tys. zł za przejazd bez środków na koncie, 1,5 tys. zł jeśli opłata została wniesiona w niepełnej wysokości). Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce przygotowało propozycje konkretnych zmian w ustawie o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2007 r. nr 19, poz. 115 ze zm.) zakładających m.in. obniżenie wysokości kar i umożliwienie opłacenia zaległej opłaty elektronicznej, jeśli w momencie przejazdu nie było środków na koncie, co skutkowałoby brakiem kar.
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu