Budowlańców czekają zwolnienia
Drogi
Nawet 6 mld zł dodatkowych pieniędzy mogą się domagać od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wykonawcy. Tak wynika z szacunków Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. Przedstawiciele branży ostrzegają, że jeśli GDDKiA nie zechce zapłacić, w branży możliwe są masowe zwolnienia.
W całym sektorze budowlanym pracuje blisko pół miliona osób. Z tego niemal jedna trzecia buduje drogi i mosty. Niektórzy, jak Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, oceniają, że pracę może stracić nawet połowa zatrudnionych przy budowie dróg.
W Polsce trwa obecnie budowa 1450 km dróg za 55 mld zł - programu zakrojonego na tak dużą skalę jeszcze u nas nie było. Tyle że wykonawcy realizują kontrakty z gigantycznymi stratami. Uczestnicząc w przetargach, kilka lat temu przedstawiali oferty z bardzo niskimi marżami. Nie przewidzieli dużego wzrostu cen surowców.
Jak się okazuje, złe doświadczenia niewiele nauczyły firmy. Teraz trwają wielkie przetargi na modernizację linii kolejowych ogłaszane przez PKP PLK. I znów wykonawcy godzą się na stawki 20 - 30 proc. niższe od przewidywanych przez inwestora.
- Zwycięskie oferty w przetargach kolejowych są poniżej poziomu przyzwoitości. Jeśli w ciągu dwóch najbliższych lat nie będzie spadku cen o 20 proc. albo inwestor nie dopłaci, będą duże straty i powtórka z rynku drogowego - przewiduje Dariusz Blocher z Budimeksu.
Zapaść branży w miażdżący sposób odbije się na kondycji podwykonawców. - W wariackich polskich warunkach główny wykonawca realizuje średnio ok. 18 proc. wartości kontraktu. Resztę zleca podwykonawcom w przetargach bis. Tutaj traci się najbardziej - mówi Wojciech Malusi z izby drogownictwa.
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu