Tramwaj znowu pożądany
Francuzi dużą wagę przywiązują do wyglądu taboru i przystanków. W Szwajcarii liczy się gęstość sieci. Niemcy za priorytet uznają jak najkrótszy czas podróży. Świat wraca do tramwajów, które jeszcze niedawno były synonimem obciachu
Bordeaux, bulwar nad Garonną. Na przystanek Pont de Pierre bezszelestnie podjeżdża opływowy citadis. Strumień pasażerów wlewa się do tramwaju, który po chwili odjeżdża w stronę zabytkowego centrum - z opuszczonym pantografem. Pojazd jest zasilany z ukrytej w torowisku trzeciej szyny, dzięki czemu najstarszej części miasta nie szpecą słupy oraz kable elektrycznej trakcji. A taki warunek postawił projektantom konserwator zabytków. Pierwszą nową linię otwarto w Bordeaux w 2003 r., dziś są już trzy, które ponownie stały się jednym ze znaków rozpoznawczych miasta. Bo wcześniej tramwaje - konne i elektryczne - jeździły tu od 1880 do 1958 r. Potem zostały przerobione "na żyletki".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.