Za nieopłacenie e-myta nie zawsze odpowie posiadacz auta
Prawo drogowe
W Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 260 ze zm.). Poselski projekt przewiduje zmiany w systemie elektronicznego poboru opłat za przejazd drogami płatnymi. Główne novum polega na zmianie adresata sankcji za przejazd bez opłaty. Obecnie każdy zarejestrowany przez kamery przypadek grozi nałożeniem grzywny w wysokości 3 tys. zł na kierowcę. Projekt zakłada przeniesienie odpowiedzialności za przewinienie na właściciela lub posiadacza pojazdu. Z taką zmianą nie do końca zgadzają się przedstawiciele firm transportowych.
- Postulujemy określenie katalogu przewinień, za które odpowiada kierowca, i takich, za które odpowiada posiadacz pojazdu - mówił Tadeusz Wilk ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce podczas posiedzenia nadzwyczajnej komisji ds. rozpatrzenia poselskiego projektu nowelizacji.
I wszystko wskazuje na to, że właśnie w ten sposób zostanie zmieniona ustawa, zwłaszcza że pozytywnie zaopiniował ten pomysł Zbigniew Rynasiewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju.
Małe szanse są za to na zwolnienie autobusów z obowiązku płacenia e-myta. Tego domagali się m.in. przedstawiciele Polskiej Izby Transportu Samochodowego i Spedycji oraz niektórzy posłowie zasiadający w podkomisji. Zwolnienie miałoby dotyczyć albo wszystkich autobusów, albo tych, które realizują przejazdy na liniach regularnych. Jak argumentował poseł Andrzej Adamczyk z PiS, opłaty nałożone na przewoźników są przenoszone na pasażerów, przez co płacą oni o 20 proc. więcej.
- W efekcie ci, którzy dojeżdżają do pracy własnymi samochodami osobowymi, nie muszą płacić za korzystanie z dróg, a ci, których na własne auta nie stać, płacą - wyjaśniał.
Przedstawiciele resortu infrastruktury wspominali nawet o możliwości przeprowadzenia konsultacji z Ministerstwem Finansów, czy możliwe są jakieś rekompensaty dla przewoźników autobusowych. Posłowie podkomisji w głosowaniu opowiedzieli się jednak za utrzymaniem opłat dla autobusów. Resort infrastruktury ma też rozmawiać z Ministerstwem Finansów na temat obniżenia kar oraz abolicji w stosunku do ciągnących się miesiącami, a niezakończonych wciąż postępowań w sprawie nieopłaconego e-myta. Transportowcy proponują, aby skorzystanie z abolicji było możliwe tylko po wniesieniu zaległych opłat drogowych (nawet w podwójnej czy potrójnej wysokości).
Problem postępowań wszczynanych za brak opłaty często dotyczy jednak nieuiszczenia stosunkowo niewielkich kwot, za co grożą bardzo wysokie kary (grzywna w wysokości 3 tys. zł naliczana jest nie za jedną podróż, ale kumuluje się za każdy przejazd pod bramownicą wyposażoną w kamerę). Dlatego branża transportowa domaga się umożliwienia uzupełniania opłat, jeśli w trakcie jazdy wyczerpał się limit środków na koncie przedpłaconym. Co ciekawe, transportowcy nieoczekiwanie znaleźli sojusznika w... Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego.
- Umożliwienie późniejszego rozliczenia opłaty, czy to w terminie dwóch tygodni, czy nawet miesiąca wydaje się słuszne także z naszego punktu widzenia - przyznała Renata Ostrowska z GITD.
Zarówno posłowie, jak i przewoźnicy zgadzają się też, że trzeba złagodzić wymagania dla przedsiębiorców, by mogli oni rozliczać się z e-myta w systemie post-pay, czyli płacić po przejechaniu drogą płatną, a nie przed. To rozwiązałoby większość problemów.
Piotr Szymaniak
Prace w komisjach
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu