Dziennik Gazeta Prawana logo

Fiasko rządowego programu "Owoce w szkole"

27 czerwca 2018

W pierwszej edycji programu owoce i warzywa trafiły zaledwie do co trzeciej szkoły, która zglosiła się do akcji.

@RY1@i02/2009/222/i02.2009.222.000.007a.001.jpg@RY2@

Powtórka z historii: tak dożywiano dzieci w 1967 r.

Jerzy Michalski/Forum

Wszystko dlatego, że współpracy odmówili dostawcy, narzekając na zbyt wyśrubowane wymagania formalne. Ministerstwo Rolnictwa obiecało, że je uprości, ale do tej pory nie wydało odpowiedniego rozporządzenia. Tymczasem w najbliższy poniedziałek mija termin składania wniosków do drugiej tury programu.

Finansowany częściowo z unijnych funduszy program "Owoce w szkole" ma nauczyć polskie dzieci zdrowego odżywiania i pomóc w walce z otyłością. Ta słuszna idea okazała się trudna w realizacji. - Wypełnienie wniosku było proste, problemy zaczęły się, gdy szukaliśmy dostawców. Wydzwanialiśmy, szukaliśmy, ale wszystko na marne. Nikt nie był zainteresowany dostarczaniem warzyw i owoców - opowiada Anna Milewska ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Makowie Mazowieckim.

Tak jest wszędzie. W Lubelskiem żadna z 794 szkół, które zgłosiły się do programu, nie dostała owoców i warzyw. - Gdy dostawcy dowiedzieli się, jakie mają spełniać wymagania, wycofali się - przyznaje Andrzej Romańczuk, dyrektor Agencji Rynku Rolnego w Lublinie.

Krojenie w słupki

Co zniechęciło dostawców? Krojenie w słupki ogórków i papryk, pakowanie ich w folię, a następnie dostarczanie ich do szkół cztery razy w tygodniu. - Spełnienie tych wymogów okazało się zupełnie nieopłacalne. Złotówka z groszami za jedną porcję to zbyt mało. Poza tym trzeba było najpierw wyłożyć własne pieniądze, a potem czekać na spłatę miesiącami. Bo wniosek o refinansowanie składa się pod koniec semestru, a Agencja Rynku Rolnego ma 3 miesiące na płatności - mówi Ryszard Kwaśniewski z hurtowni U Kwaśniewskich ze Starogardu Gdańskiego. On sam początkowo zgłosił się do programu, ale zrezygnował.

Na Pomorzu zrobiło tak aż sześciu z piętnastu dostawców. Podobnie było w całym kraju. W efekcie - zamiast zapowiadanego przez Ministerstwo Edukacji miliona zdrowo odżywionych uczniów klas I - III owoce i warzywa w tym semestrze otrzymało zaledwie 297,5 tys. dzieci. W przyszłym semestrze nie będzie prawdopodobnie lepiej. W Wielkopolsce za pierwszym razem do programu zgłosiło się 888 szkół, teraz, na cztery dni przed końcem przyjmowania wniosków, jest ich tylko 400.

Miało być tak pięknie

Agencja Rynku Rolnego jest jednak zadowolona. - To na razie początek i możliwe są małe zawirowania. Ale i tak jest dobrze, bo w sumie około 30 proc. dzieci zakwalifikowało się do programu - przekonuje rzeczniczka ARR Iwona Ciechan. Przyznaje jednak, że Ministerstwo Rolnictwa pracuje nad złagodzeniem warunków dostaw.

Podobne kłopoty były, gdy startował program "Mleko dla każdego ucznia". - Borykaliśmy się wtedy z pewnymi problemami natury organizacyjnej. Dzisiaj Polska jest krajem, w którym dzieci piją najwięcej mleka w całej Unii Europejskiej - mówi Krzysztof Adamkiewicz, zastępca dyrektora ARR w Poznaniu. Dyrektorzy i dostawcy pytają teraz jednak, dlaczego nikt nie wyciągnął wniosków z tamtych doświadczeń. - Agencja udowodniła, że nie uczy się na błędach. Miało być tak pięknie, owoce dla każdego ucznia, tymczasem jak zwykle zawiodła logistyka - mówi Iwona Sobek, dyrektorka podstawówki w Dobczynie.

Niektórym się udało

A szkoda, bo te szkoły, którym udało się jednak zakwalifikować do programu, są bardzo zadowolone. - Nasi uczniowie codziennie rano dostają kolorowe torebki z różnymi warzywami. Szczególnie korzystają te dzieci, które nie zawsze są odpowiednio karmione w domu - mówi Alina Teśluk ze szkoły w Hajnówce. Na program "Owoce w szkole" przeznaczono w tym roku ponad 12 mln euro.

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.