Kultura się liczy, czyli nadrabianie zaległości w edukacji i digitalizacji
Ministerstwo Kultury opracowało program, w którym określa nowe priorytety polityki finansowej resortu
To ważny etap we wdrażaniu projektu digitalizacji polskich archiwów wspieranego przez Ministerstwo Kultury. Co dla przeciętnego Polaka digitalizacja oznacza w praktyce? Już wkrótce na domowy komputer będzie można ściągać zapisy starych programów telewizyjnych, koncertów, spektakli teatralnych i archiwa książkowe. Pierwsze materiały na portalu www.nina.gov.pl pojawią się już w przyszłym roku. Czas najwyższy.
- Gdybyśmy w ciągu najbliższych 20 lat nic nie zrobili w kwestii digitalizacji archiwów, 80 proc. tych zasobów zdematerializowałoby się z powodu upływu czasu, rozmagnetyzowania taśm i procesu niszczenia kopii filmowych - tłumaczy Michał Merczyński, dyrektor Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Cyfryzacja materiałów archiwalnych jest obecnie jednym z priorytetowych celów resortu. Całe przedsięwzięcie otrzymało łącznie 25 mln zł dotacji z ministerstwa.
Pytanie tylko, dlaczego sprawą digitalizacji Polacy zajmują się tak późno. Francuska INA działa od blisko 35 lat, dysponując bogatym zasobem materiałów archiwalnych dostępnych za pośrednictwem internetu. My na tym polu dopiero raczkujemy, pospiesznie próbując nadrobić zaległości w stosunku do innych krajów europejskich. Podobnie jest z edukacją kulturalną.
Dwa lata pracy rządu Donalda Tuska także dla ministra kultury są okazją do podsumowania. Wśród największych dotychczasowych osiągnięć, obok planu cyfryzacji kultury, Bogdan Zdrojewski wymienia projekt reformy systemu edukacji kulturalnej, rozwoju bibliotek i domów kultury. - Kongres Kultury Polskiej potwierdził, że edukacja kulturalna odbywa się w Polsce na niewystarczającym poziomie i swoim zasięgiem objąć musi przede wszystkim najuboższe rejony Polski. To jest sprawa fundamentalna - mówi Zdrojewski DGP.
Do 2015 r. resort zamierza przeznaczyć na ten cel łącznie 670 mln zł. Nad reformami pracuje obecnie nowo powołany zespół ekspertów (pod kierownictwem wybitnego grafika, prof. Wiktora Jędrzejca). Jednym z efektów jego prac ma być Fonoteka Szkolna - zbiór multimedialnych lekcji przybliżających historię muzyki od czasów Mozarta po epokę rocka. Poważnemu liftingowi, na tej samej zasadzie, mają zostać poddane również lekcje plastyki. Minister zamierza też solidnie wesprzeć gminne biblioteki. Zostaną zmodernizowane i wyposażone w dostęp do szerokopasmowego internetu.
Są to zmiany konieczne, gdyż pod względem edukacji jesteśmy daleko w tyle kulturalnej za resztą Europy. Statystyki są bezlitosne: poziom czytelnictwa Polaków jest niższy niż kiedykolwiek, a w życiu kulturalnym uczestniczymy niechętnie. - Musimy czym prędzej nadgonić wieloletnie zaniedbania. Jeśli tego nie zrobimy, grozi nam kulturalny analfabetyzm - ostrzegają eksperci.
- Następuje dramatyczny spadek kultury literackiej Polaków. Licealiści i studenci nie potrafią formułować w swoim języku elementarnie prostych myśli. Testy na rozumienie tekstów, nawet czysto informacyjnych, wykazują, że Polacy rozumieją z nich średnio zaledwie 20 proc. Dochodzi do tego, że podstawowe pojęcia humanistyczne młodym ludziom nie mówią nic - mówi prof. Stanisław Bereś, historyk literatury. Podobnego zdania jest historyk idei prof. Marcin Król. - Edukację kulturalną traktuje się w szkołach na ostatnim miejscu. Najczęściej są one prowadzone przez ludzi do tego nieprzygotowanych - tłumaczy.
Według danych zgromadzonych w raporcie sporządzonym przez Instytut Książki połowa bibliotek znajdujących się na wsiach nie spełnia norm budowlanych i od lat nie była remontowana. Wielu z nich grozi likwidacja. Nie spełniamy też norm europejskich, jeśli chodzi o systematyczne uzupełnianie zasobów bibliotecznych. Podczas gdy w Polsce biblioteki zakupują rocznie pięć nowych książek na stu mieszkańców, w Danii kupuje się ich średnio około czterdziestu. - Niestety, tak jak całe społeczeństwo, także dostęp do kultury uległ rozwarstwieniu - wyjaśnia Joanna Mytkowska, dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
Problem w tym, że o edukacji kulturalnej Polaków przypomnieliśmy sobie o wiele za późno. Dziś próbując w pośpiechu dogonić resztę Europy, siłą rzeczy zaniedbujemy inne istotne sprawy. - Zupełnie pomija się inwestycje w rozwój kultury. To mnie bardzo niepokoi, bo tym sposobem będziemy zawsze mieć zaległości. Kultura, a z pewnością sztuka współczesna, jest dziedziną, w której mimo zaniedbań notujemy osiągnięcia. Ale się ich nie promuje, nie mówiąc już o inwestowaniu w młodych twórców - dodaje Joanna Mytkowska.
W Polsce dopiero od niedawna zaczyna się zwracać uwagę na to, że inwestycje w kulturę są też opłacalne. Na świecie pomimo kryzysu kultura okazuje się ważnym czynnikiem napędzającym gospodarkę. We Francji prezydent Nicolas Sarkozy na promocję kultury i sztuki przeznaczył w tym roku dodatkowe 100 mln euro, zapowiedział też wprowadzenie darmowych biletów do wszystkich państwowych muzeów dla młodzieży poniżej 25. roku życia. Rząd hiszpański zamierza z kolei przeznaczyć ponad 100 mln euro w przyszłym roku na biblioteki i promocję czytelnictwa. W Polsce kultura wciąż pozostaje niedofinansowana. Podczas gdy w krajach zachodnich na kulturę przeznacza się około 3 - 4 proc. budżetu państwa, u nas marzeniem jest osiągnięcie pułapu 1 proc. A dopóki nie osiągniemy europejskich standardów, zawsze będziemy pozostawać w tyle.
@RY1@i02/2009/220/i02.2009.220.000.016a.001.jpg@RY2@
"Król Roger" Mariusza Trelińskiego doczekał się już digitalizacji i ukazał na DVD
Materiały prasowe
Malwina Wapińska
malwina.wapinska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu