Rektorzy nie wiedzą, czego chce Kudrycka
Dziś ministerstwo przedstawi ostateczny projekt reformy szkolnictwa wyższego
Finalna wersja reformy szkolnictwa wyższego autorstwa minister Barbary Kudryckiej ujrzy dziś światło dzienne. Choć okryta w resorcie ogromną tajemnicą, na pewno będzie łagodniejsza niż ta, która kilkanaście miesięcy temu doprowadziła do wojny z rektorami akademickimi.
Prace w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego trwały do ostatniej chwili. Z sugestii urzędników mogło wynikać, że chodzi o konsultacje z rektorami. Nic z tego. Ci mają żal, że zostali wykluczeni z rozmów. - Kiedy próbowaliśmy się dowiedzieć, czy nasze propozycje zostały uwzględnione, słyszeliśmy, że prace trwają - mówi jeden z rektorów. - Z niecierpliwością czekamy na prezentację projektu - mówi przewodniczący Prezydium Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich profesor Waldemar Tłokiński. Kudrycka odpowiada: - Konsultacje były, i to bardzo długie i intensywne..
O co chodzi rektorom? Przede wszystkim mają zastrzeżenia do Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących, czyli projektu wyłaniania najlepszych uczelni, które dostaną lepsze dofinansowanie. Krytykują też zmianę procedur dotyczących tworzenia, znoszenia i przekształcania nowych uczelni. Do tej pory każdorazowo decydował o tym Sejm. Kudrycka proponuje, by leżało to w gestii resortu. Toczy się także spór wokół godła państwowego na dyplomach. Środowisko rektorów chce, by zostało. Ministerstwo chciałoby je usunąć.
Czy dzisiejsza prezentacja minister Kudryckiej będzie początkiem kolejnego etapu wojny rządu z rektorami? Wydaje się, że jednak nie. Przewodniczący Fundacji Rektorów Polskich prof. Jerzy Woźnicki twierdzi, że w większości kwestii popierają projekt ministerstwa. - Poza tym będzie jeszcze możliwość zmian na poziomie konsultacji społecznych czy w Sejmie - uspokaja prof. Woźnicki.
Głównym ukłonem w stronę rektorów była rezygnacja Kudryckiej z pomysłu zniesienia habilitacji. Choć nadal argumentuje, że z tego tytułu zrezygnowano w większości państw poza Polską i Ukrainą. - Przekonało mnie jednak to, że doktoraty nie są w Polsce jeszcze na tak dobrym poziomie, żeby móc całkowicie znieść habilitację - przyznaje minister Kudrycka.
Wiele emocji budził też pomysł odpłatności za drugi kierunek studiów. Tutaj z kolei dali się przekonać rektorzy. - Początkowo byliśmy przeciwni, nie chcąc zamykać drogi zdolnym studentom - mówi prof. Woźnicki. Ale ministerstwo skorygowało pomysł. Dopuszcza w projekcie, by 10 proc. najzdolniejszych nie musiało płacić. - Przystaliśmy na to rozwiązanie - mówi prof. Woźnicki. Docelowo rektorzy jednak chcą radykalnych zmian w kwestii płacenia za studia. Proponują wprowadzić współpłatność niezależnie od tego, ile kierunków wybrał student. Przy czym niektórzy - według kryteriów socjalnych lub naukowych - byliby w części lub całości z tych opłat zwolnieni.
Wiele propozycji nie budzi sprzeciwu rektorów. - Jednak diabeł tkwi w szczegółach - zastrzega prof. Woźnicki. I dodaje, że teraz dużo ważniejszy od reformy będzie ostateczny kształt rządowej strategii rozwoju szkolnictwa wyższego. Na zlecenie ministerstwa opracowała ją firma doradcza Ernst & Young. Swoją kontrpropozycję przedstawili rektorzy. Od kilku miesięcy trwa gorący spór, którą wersję powinien zaakceptować rząd jako własną. Tu o kompromis będzie trudniej.
@RY1@i02/2010/061/i02.2010.061.000.002a.001.jpg@RY2@
Reforma ma być łagodniejsza niż ta zaproponowana przez minister Kudrycką kilkanaście miesięcy temu
Klara Klinger
klara.klinger@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu