Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Rządowy pomysł dla sześciolatków: Albo szkoła, albo dwa lata w zerówce

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Pięciolatki, które po zerówce nie pójdą do szkoły, będą się znów uczyć tego samego

Sześciolatkom, których rodzice nie poślą do szkoły podstawowej, rząd funduje obowiązkową repetę - tak eksperci zajmujący się oświatą komentują propozycję Ministerstwa Edukacji dotyczącą modyfikacji reformy obniżenia wieku szkolnego.

MEN przesuwa bowiem obowiązek wejścia sześciolatków do szkół z 1 września 2012 roku na 1 września 2014 roku, ale nie znosi obowiązku posyłania do zerówki pięciolatków. Dzieci, których po obowiązkowej zerówce rodzice nie poślą do pierwszej klasy, spędzą w niej kolejny rok. Według szacunków MEN w 2012 roku ma to być aż 60 proc. rocznika.

Urzędnicy MEN przekonują, że placówki opracują dla nich specjalny program, rozszerzający zdobytą wcześniej wiedzę i umiejętności, który będzie uwzględniał ich potrzeby rozwojowe. Oznacza to, że dzieci w zerówce bis będą de facto realizowały jeszcze raz program zerówki albo uczyły się tego, czego ich rówieśnicy w pierwszej klasie.

- Nie ma najmniejszego problemu w rozszerzaniu podstawy programowej dla przedszkolaków. Możemy ćwiczyć czytanie, proste rachunki, wykonywać zadania, które ułatwią im pisanie, wykonywać obserwacje przyrodnicze. Możemy wręcz dostosować ten program do indywidualnego nauczania - zapewnia Katarzyna Kozakowska, dyrektorka Przedszkola nr 38 w Zielonej Górze. Jednak żeby te działania miały sens, indywidualny tryb nauczania powinien być kontynuowany w szkole.

- Z moich obserwacji wynika, że tak niestety nie jest. Rodzice narzekają, że dzieci, które w naszym przedszkolu na zajęciach czytały, w szkole znów uczą się literek - dodaje Kozakowska. Wtóruje jej Jacek Wawel, dyrektor kilku warszawskich przedszkoli z marką Pomarańczowa Ciuchcia. - W takim wariancie dzieci na lekcjach w szkole po prostu się nudzą - mówi. I dodaje, że autorskie programy nauki realizowane w małych grupach przedszkolnych rozwijają w dzieciach właściwości poznawcze, które później są wyhamowywane przez masowy tryb nauczania w szkołach.

Podpowiada też rodzicom, by wybierając szkołę, decydowali się na taką, która będzie oferowała poszerzanie zdobytych już umiejętności. Wskazuje, że jest to także pole do nawiązywania współpracy pomiędzy przedszkolami a szkołami. Szczególnie że zgodnie z proponowanymi przez MEN standardami teraz rodzice chcący posłać sześcioletnie dziecko do szkoły nie będą potrzebowali już zgody poradni psychologiczno-pedagogicznej. Były wiceminister edukacji i były kurator, obecnie poseł PiS Sławomir Kłosowski, wskazuje na jeszcze jeden problem, jaki wiąże się z nowymi rozwiązaniami. - Po każdym etapie kształcenia wychowawca musi opisać umiejętności, jakie zdobył uczeń. To oznacza, że w którymś momencie te oceny będą się dublowały. Takiej sytuacji nie przewiduje obecny system edukacji - mówi Kłosowski. W jego ocenie oznacza to skazanie sześciolatków na obowiązkową repetę. Jego klub będzie się domagał nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji edukacji w tej sprawie. - Jedynym łagodnym wyjściem z sytuacji wydaje się zliberalizowanie obowiązku posyłania do zerówki pięciolatków - mówi.

O wszystkie te wątpliwości zapytaliśmy resort edukacji. MEN wyjaśnia, że nauczyciele przedszkoli i szkół mają obowiązek przygotowywać autorskie programy, wspomaga ich Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli. Ogłosił on konkurs na opracowanie materiałów dydaktycznych, a od piątku ruszyła strona, która ma pomóc w realizacji rozszerzonego nauczania w zerówce.

@RY1@i02/2011/229/i02.2011.229.00000020c.802.jpg@RY2@

Już szkoła czy jeszcze przedszkole - taki dylemat będą mieli rodzice do 2014 roku

Artur Grabek

artur.grabek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.