Resort nauki dotuje słabych studentów
Pieniądze z UE trzeba będzie zwrócić, jeśli liczba absolwentów kierunków ścisłych nie wzrośnie z 13 do 22 proc., a kierunków zamawianych nie ukończy przynajmniej 18 tys. osób.
Coraz więcej studentów rezygnuje z nauki na kierunkach zamawianych, czyli tych, które resort nauki uznał za deficytowe i kluczowe dla rozwoju gospodarki. Dzieje się tak, bo uczelnie przyjmują kandydatów ze słabymi wynikami maturalnymi. Później nie radzą oni sobie na trudnych, głównie technicznych kierunkach, nie zdają egzaminów lub rezygnują z nauki.
Uczelnie nie odrzucają słabych kandydatów, bo na każdego studenta kierunku zamawianego dostają 25 tys. zł (za pozostałych 15 tys. zł).
Program kierunków zamawianych będzie rozliczany przez Komisję Europejską. Resort nauki musi wykazać się odpowiednim procentem ich absolwentów. Na kierunkach ścisłych powinien on wynieść 22 proc. Jeśli ministerstwu nie uda się osiągnąć zakładanych celów, poniesie konsekwencje finansowe.
- Możliwe sankcje to zablokowanie programu i wstrzymanie płatności - ostrzega Wojciech Bilicz, radca ministra z departamentu wdrożeń i innowacji MNiSW.
urszula.mirowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu