Nowy algorytm ratunkiem dla uczelni
Poziom studentów i jakość kształcenia się obniżają. Potwierdza to Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Podobną tezę stawiają uczelnie. Trzeba szybko znaleźć skuteczny sposób na odwrócenie tej tendencji
Zdaniem prof. Tadeusza Lutego, byłego rektora Politechniki Wrocławskiej, strategia uczelni polegająca na przyjmowaniu jak największej liczby studentów była do przewidzenia. Uczelnie musiały się dostosować do realiów.
- Zarabiają na studentach, dlatego by mieć na pensje dla swoich wykładowców, przyjmują ich coraz więcej, nawet kosztem jakości - mówi prof. Luty. Jego zdaniem można to zmienić, ale tylko poprzez korektę sposobu finansowania.
Zdaniem prof. Lutego MNiSW powinno już dawno przewidzieć, że w czasach kryzysu dotacje nie mogą iść tylko za studentem. W epoce deficytów budżetowych pokusa zarabiania na nim będzie zbyt wielka.
Ministerstwo zapowiada wprowadzenie nowego algorytmu.
- Finansowanie uczelni w większym zakresie uwzględniać będzie wskaźniki jakościowe - mówi minister nauki Barbara Kudrycka. I dodaje, że w roku 2012 będą nowe środki, które zostaną wykorzystane na tzw. dotację projakościową.
Jednak prof. Luty podkreśla, że nie może to być zmiana kosmetyczna. Według prognoz w 2024 roku liczba studentów będzie aż o jedną trzecią mniejsza niż w 2005 roku. A już za trzy lata będzie ich w porównaniu z tym okresem o 18 proc., czyli o 340 tys., mniej. Z tym faktem uczelnie będą musiały sobie poradzić. I nie uratuje ich coraz większe obniżanie progów rekrutacyjnych.
Uczelnie odpowiadają, że nowym sposobem na niż jest... promocja. UAM w Poznaniu szuka swoich potencjalnych studentów już wśród najmłodszych - organizuje zajęcia dla dzieci z podstawówek (tzw. Kolorowy Uniwersytet). Wykładowcy i studenci z Uniwersytetu Opolskiego jeżdżą do szkół, aby przedstawić bezpośrednio ofertę placówki. Politechnika Koszalińska z kolei postawiła na zwiększenie liczby kierunków.
- Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom młodzieży, tworzyliśmy nowe kierunki techniczne, a także humanistyczne, społeczne, ekonomiczne i artystyczne. Młodzież może studiować w dużej uczelni publicznej, bez konieczności wyjazdu do innego miasta - mówi Agnieszka Kowalska z biura prasowego PK. Dodaje też, że uczelnia nawiązała współpracę przy układaniu programów z pracodawcami.
Zdaniem Ministerstwa Nauki każda ze szkół wyższych powinna określić swoją specjalizację. Czy np. ma być znana z prowadzenia badań czy też z kształcenia praktycznie przygotowanych pielęgniarek, fizjoterapeutów lub kosmetyczek.
Każda szkoła wyższa musi wiedzieć, jaką rolę zamierza pełnić w swoim regionie, w kraju, a także na arenie międzynarodowej. Czy chce konkurować badaniami z najlepszymi ośrodkami na świecie i przyciągać na swój sztandarowy kierunek najlepszych kandydatów z całego kraju czy też kształcić na potrzeby lokalnego rynku pracy i ściśle współpracować z pracodawcami.
Uczelnie muszą też stawiać na zdobywanie grantów. A jak przekonuje Uniwersytet Warszawski, można je zdobywać nie tylko w naukach ścisłych (tak było do tej pory).
- U nas w pierwszej szóstce wydziałów realizujących największą liczbę tematów badawczych znalazły się wydziały: Historyczny oraz Filozofii i Socjologii - mówi Izabela Wołczaska z biura prasowego UW. Dodaje, że niedawno powstała spółka UW RC, która na początku - wspólnie z komercyjnym partnerem - zajmie się produkcją i sprzedażą radiofarmaceutyków powstających w Środowiskowym Laboratorium Ciężkich Jonów UW.
- Zyski ze sprzedaży tych substancji będą przeznaczone na fundusz wspierający uniwersyteckie badania - dodaje Wołczaska.
@RY1@i02/2012/209/i02.2012.209.00000040a.802.jpg@RY2@
Liczba studentów
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu