Szkoły zdiagnozują uczniów, ale oferują ograniczoną pomoc
Oświata
Uczniowie zawodówek, liceów i techników, którzy mają problemy z nauką lub dostosowaniem społecznym, mogą korzystać z pomocy szkolnego pedagoga lub psychologa. Na dodatkowych specjalistów placówki nie mają pieniędzy, więc posiłkują się własną kadrą nauczycielską.
Dyrektorzy szkół ponadgimnazjalnych muszą zapewnić uczniom pomoc psychologiczno-pedagogiczną od września. W poprzednim roku szkolnym zostali nią objęci uczniowie podstawówek i gimnazjów. W tym celu dyrektor powołuje specjalny zespół, którego skład będzie zależał od potrzeb uczniów (może się w nim znaleźć m.in. psycholog lub pedagog).
Zanim zacznie funkcjonować, do 30 września nauczyciele muszą opracować plan pomocy uczniom na rok szkolny. Wsparcie takie jest udzielane nieodpłatnie. Mogą o nie wnioskować rodzice, uczniowie oraz nauczyciele.
Zdaniem resortu edukacji narodowej zespoły mają zagwarantować indywidualne podejście do ucznia potrzebującego wsparcia w rozwijaniu zainteresowań czy pokonywaniu trudności.
- Nasi uczniowie nie mają motywacji do nauki, bo i tak zakładają, że nie znajdą pracy. Dodatkowo wybierają zawody, którymi nie są zainteresowani, bo często stan zdrowia nie pozwala im na wybranie tych, w których chcieliby się kształcić - żali się Irmina Szukała, pedagog z Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 im. Janusza Korczaka w Poznaniu.
W liceach również trwa diagnoza pierwszoklasistów i przygotowanie planów pomocy dla nich.
- Uczniowie wypełniali specjalną ankietę. Po jej analizie będziemy indywidualnie spotykali się z nimi i rozmawiali o ich ewentualnych problemach - mówi Waldemar Bartosik, dyrektor liceum ogólnokształcącego w Ostrowi Mazowieckiej.
Tłumaczy jednak, że jeśli np. uczeń będzie potrzebował specjalistycznej pomocy, to szkoły nie będzie stać na zatrudnienie dodatkowych osób.
- I tak jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo w przeciwieństwie do innych placówek mamy na etacie pedagoga i psychologa - dodaje.
Dyrektorzy przyznają, że nowe zadania to w praktyce nowe obowiązki dla nauczycieli.
- Nie mogą oni uchylać się od obowiązkowego uczestnictwa w zespole problemowym. Część z nich ma ukończone specjalne kursy, które pozwalają im na aktywne włączenie się do pomocy uczniom - tłumaczy Jan Zadora, dyrektor zespołu szkół ogólnokształcących w Suchej Beskidzkiej.
Przyznaje, że problemów jest bardzo dużo, począwszy od dysleksji, zaburzeń zachowania, nadpobudliwości, a kończąc na kreowaniu własnego wizerunku, który nie zawsze jest właściwy.
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu