Dziennik Gazeta Prawana logo

Sposób finansowania uczelni do zmiany

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Prof. Wiesław Banyś Szkoły wyższe powinny dostawać pieniądze nie na jeden rok kształcenia studentów, ale cały ich cykl nauki. Niezależnie od tego, ilu zda na następny semestr. Premiowana powinna być jakość, nie ilość

Rektorzy postulują deregulację przepisów dotyczących szkół wyższych. Na czym ma ona polegać?

Na ostatnim zgromadzeniu plenarnym Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich przedstawialiśmy generalne założenia naszych prac na najbliższe lata. Wśród nich znajduje się między innymi kwestia deregulacji. Obecne prawo jest wciąż jeszcze zbyt szczegółowe. Jak porównamy tylko liczbę artykułów w obowiązującej ustawie - Prawo o szkolnictwie wyższym w stosunku do poprzedniej, to widać ilościową różnicę. Mimo że autonomia szkół wyższych pod wieloma względami jest już większa niż była dotychczas, to niektóre przepisy wciąż zbytnio ją ograniczają.

Jakich kwestii będzie dotyczyć proponowana przez rektorów deregulacja?

Na razie trwa opracowywanie szczegółowych propozycji. Poszukiwać będziemy odpowiedniego balansu między koniecznością objęcia przepisami zróżnicowanych przecież szkół wyższych a zwiększaniem ich autonomii, zwłaszcza uczelni akademickich. Na przykład powinny mieć one jeszcze większą swobodę w ustalaniu terminów i zasad rekrutacji na kierunkach i specjalnościach, które są już w toku lub zupełnie nowych. Obecnie muszą je, w odniesieniu do tych pierwszych, ogłaszać rok wcześniej.

Co jeszcze mogłoby się zmienić?

Chcielibyśmy np., aby uczelnie akademickie mogły swobodniej zarządzać mieniem i nie musiały mieć zgody ministra skarbu na sprzedaż bądź wynajem swoich nieruchomości. I to niezależnie od ich wartości albo przy zdecydowanym podwyższeniu wartości, powyżej której taka zgoda byłaby wymagana (np. powyżej 1 mln euro). Postulujemy też zmianę przepisu dotyczącego wymogów wobec kandydatów ubiegających się o tytuł naukowy profesora. Istniejący jest nadmiernie restrykcyjny, gdyż nakazuje, by kandydat miał doświadczenie w kierowaniu zespołami badawczymi, realizującymi projekty finansowane w wyniku konkursów krajowych i zagranicznych. Proponujemy "i" zastąpić przez "lub".

Jakich propozycji oczekują rektorzy?

Zmiany sposobu finansowania uczelni. Obecnie premiowana jest przede wszystkim ilość, a nie jakość kształcenia poprzez naliczanie środków finansowych w zależności od liczby studentów i doktorantów studiów dziennych. Budzi to wiele zastrzeżeń, gdyż, ujmując rzecz wprost, to, ile obecnie otrzymuje dana uczelnia pieniędzy na jej funkcjonowanie, zależy znacząco od liczby osób uczących się. W tej sytuacji generalnie nie jest zatem zainteresowana zwiększaniem wymogów wobec wszystkich swoich studentów i absolwentów, bo to obniżałoby częściowo wysokość dotacji budżetowej. Nad każdym proponowanym wariantem zmiany trzeba się dobrze zastanowić i przeprowadzić stosowne symulacje.

Jaka jest państwa propozycja dotycząca finansowania szkół wyższych?

Naszym zdaniem korzystniejsze byłoby dotowanie uczelni nie na jeden rok, ale na cykl kształcenia, np.: na 3 lata studiów licencjackich i 2 lata studiów magisterskich. Wydział, który przyjąłby, załóżmy, 100 osób na pierwszy rok nauki na dany kierunek studiów, dostałby na drugi i trzeci rok kształcenia taką samą pulę środków, bez względu na to, ilu, studentów zda na kolejny semestr.

Czy więcej środków powinno być kierowanych na jednego studenta?

Postulujemy, żeby wykorzystać już dość wyraźny niż demograficzny, zmniejszającą się liczbę studentów i kandydatów na studia, do polepszenia warunków kształcenia. W roku 2020, według prognoz demograficznych, będzie w Polsce tylu maturzystów, ile bezpłatnych miejsc na studiach wyższych. Przy zachowaniu co najmniej aktualnej wysokości dotacji budżetowej zwiększeniu uległaby kwota przypadająca na jednego studenta. Średnia dotacja na jednego studenta w naszym kraju nie przekracza 3 tys. euro, podczas gdy średnia w UE to 6 tys. euro.

Czyli minister powinien obniżyć limity przyjęć na darmowe studia? Wtedy więcej środków mogłoby być kierowanych na jedną osobę.

Nie jestem zwolennikiem obniżania limitów na pierwszy rok w imię zapewnienia jak największej dostępności studiów. Opowiadam się natomiast za staranną selekcją absolwentów, co może się sprowadzić do zmniejszenia liczby studentów kończących naukę.

Co mogą zrobić same uczelnie, aby poprawić swoją sytuację?

Aby polskie uczelnie mogły być bardziej widzialne w Europie i świecie, powinniśmy wprowadzić rozwiązania, które ułatwią jeszcze współpracę między nimi, umożliwią np. tworzenie związków uczelni i ich większą konsolidację. Takie działania powinny wiązać ze zwiększonym finansowaniem.

Resort nauki proponuje przecież podwyższenie dotacji o 2 proc. dla uczelni, które zdecydują się na połączenie. To za mało?

To jest dobry ruch, ale nie jest jeszcze wystarczająco zachęcający. Szkoły wyższe, które by się łączyły np. w związek uczelni, miałyby przed sobą wiele dodatkowych zadań i wyzwań, które wymagają także zdecydowanie większych środków na działalność.

Średnia dotacja na studenta w naszym kraju nie przekracza 3 tys. euro, w stosunku do 6 tys. euro w UE

@RY1@i02/2013/114/i02.2013.114.183000700.803.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Prof. Wiesław Banyś, rektor Uniwersytetu Śląskiego, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP)

Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.