Absolwentom brakuje kompetencji. Powinni uczyć się w firmach
Zdaniem ekspertów kształcenie zawodowe w szkołach wyższych powinno być realizowane we współpracy z pracodawcami. Resort nauki chce zachęcić je do prowadzenia studiów dualnych, czyli odbywających się częściowo w szkole i przedsiębiorstwach
Osobom kończącym studia brakuje umiejętności komunikacyjnych (np. obawiają się publicznego zabierania głosu), nie są pewne siebie, nie potrafią pracować zespołowo, a także przyjmować krytyki (reagują na nią emocjonalnie). To, zdaniem pracodawców, słabe strony kandydatów do pracy.
Tak wynika z danych projektu Bilans Kapitału Ludzkiego. Zaprezentowano je wczoraj na konferencji dotyczącej jakości w kształceniu praktycznym na poziomie wyższym.
Zorganizowało ją Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.
Z informacji tych wynika także, że absolwenci nie zawsze potrafią zastosować wiedzę w praktyce oraz często nie są zaangażowani w powierzone im obowiązki.
- Szkoły wyższe powinny nie tylko przekazywać wiedzę studentom, ale także kształtować w nich umiejętności miękkie, których oczekują pracodawcy - uważa prof. Jarosław Górniak, szef projektu Bilans Kapitału Ludzkiego, kierownik Centrum i Analiz Polityk Publicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zdaniem Piotra Voelkela, twórcy grupy kapitałowej VOX, kandydatom do pracy faktycznie często brakuje pewności siebie, ale często to wina samego systemu kształcenia.
- Jeśli młodym bez przerwy wytyka się ich słabe strony, kończąc szkołę są przekonani, że nic nie potrafią. Przez to nie są odważni, a to zabija kreatywność. Tymczasem rynek potrzebuje pomysłowych pracowników - twierdzi Piotr Voelkel.
Dodaje, że szkoła tłumi pasję, zamiast ją rozwijać.
- Powinno odejść się od szablonowego kształcenia, na rzecz różnorodności. System edukacji nie może przypominać maszynki do mięsa, w którą wkładamy różne składniki, a otrzymujemy jeden taki sam produkt - mówi.
Z tym zgadza się dr Guy Haug, ekspert europejski w zakresie szkolnictwa wyższego, były współpracownik Banku Światowego oraz Komisji Europejskiej.
- Ogólne pytanie firm o to, jakich pracowników potrzebują, nie zawsze ma sens. To tak jakby klienta, który chce kupić samochód, pytać o to, czego oczekuje. Wiadomo, że powinien mieć silnik, kierownicę itd. - podaje przykład.
Wyjaśnia, że nie ma jednej recepty na kształcenie. Powinno być ono jak najbardziej różnorodne, aby odpowiadać na zapotrzebowania regionalnego rynku pracy.
- Konieczna jest w tym celu ciągła współpraca między uczelniami i pracodawcami, a nie okazjonalne pytanie ich o zdanie - mówi dr Guy Haug.
Daria Nałęcz, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, zapewnia, że resort nauki przygotowuje zmiany, które mają jeszcze bardziej tę współpracę zacieśnić.
- Planujemy dalszy podział na uczelnie ogólnoakademickie i zawodowe. Te drugie będą mogły prowadzić kształcenie tylko na profilu praktycznym oraz będą musiały organizować staże w firmach - zapewnia wiceminister.
Takie zmiany zawiera projekt założeń do nowelizacji ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym. Został już przyjęty przez Radę Ministrów.
- Uczelnie będą mogły kształcić również dualnie, czyli student kilka dni spędzałby w firmie pracując, a pozostałe w uczelni. Podział godzin spędzonych u pracodawcy oraz na studiach będzie ustalała każda szkoła - tłumaczy Daria Nałęcz.
1,4 mln studentów uczy się w Polsce
Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu