Szkoły wyższe nie wiedzą, czy sprawdzać niejawne magisterki
Edukacja
Mimo że uczelnie mają obowiązek przekazywania prac dyplomowych do ogólnopolskiej bazy (repozytorium) prowadzonej przez resort nauki, to nie każda się w niej znajdzie. Teksty, które zawierają treści niejawne, nie będą w niej zamieszczane. Tak wynika z art. 167b ust. 3 ustawy z 27 lipca 2005 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 572).
- W efekcie te prace nadal będą mogły być wykorzystywane przez innych studentów, ponieważ ich brak w repozytorium oznacza, że systemy antyplagiatowe ich nie wyłapią - zauważa Sebastian Kawczyński, prezes zarządu Plagiat.pl.
Dodaje, że wyłączenie prac niejawnych może również otwierać furtkę do tego, aby nie były one sprawdzane w programach antyplagiatowych.
Marcin Chałupka, prawnik, ekspert ds. szkolnictwa wyższego, wyjaśnia, że ustawa wymaga, aby system antyplagiatowy wykorzystywany przez uczelnię współpracował z repozytorium, w którym nie mogą być zamieszczane treści niejawne.
- Po pierwsze nie wiadomo dokładnie, co znaczy współpraca systemu antyplagiatowego z repozytorium - wskazuje Marcin Chałupka.
Jeśli oznacza to, że treści tej pracy będą porównywane z tymi, które są w nim zamieszczane, to istnieje niebezpieczeństwo, że ślad pracy z treściami niejawnymi pozostanie w repozytorium. - Pozostaje pytanie do informatyków, czy i jak duże są szanse, że taka praca wycieknie z systemu antyplagiatowego - dodaje Marcin Chałupka.
Zdaniem ekspertów przepisy zbyt ogólnie mówią też o tym, w jakim systemie mają być one sprawdzane. Z art. 167 ust. 4 wynika jedynie, że praca jest weryfikowana z wykorzystaniem programów antyplagiatowych współpracujących z ogólnopolskim repozytorium.
- Nie wiadomo jednak, jakie warunki te programy mają zachować, ponieważ wymóg współpracy jest tak enigmatyczny, że mam nawet wątpliwości co do jego zgodności z konstytucją - ostrzega Marcin Chałupka.
Może się zatem okazać, że uczelnie wykorzystają programy o zerowej skuteczności. Ustawa bowiem na ten temat milczy.
Poza tym repozytorium może okazać się również wybrakowane. Mają się w nim znaleźć prace obronione po 30 września 2009 r. Uczelnie alarmują jednak, że mogą się z tego obowiązku nie wywiązać. - Występują techniczne trudności przy odczytywaniu prac zarchiwizowanych. Część z nich zapisana na płytach CD jest np. nieczytelna albo wśród plików, które się na niej znajdują, nie ma pracy. Zamiast tego są np. grafiki czy nawet filmy - przyznaje Sebastian Kawczyński.
Ocenia, że nawet kilkadziesiąt procent prac, które do tej pory uczelnie archiwizowały na płytach, jest nie do użycia.
Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu