Darmowy e-dziennik za 22 zł
Rodzice płacą za zdalny dostęp do ocen dzieci, choć nie powinni. Firmy wykorzystują lukę w prawie
Resort edukacji obiecywał: będziemy walczyć z powszechnym namawianiem opiekunów do wnoszenia różnych opłat, np. za dostęp do elektronicznego dziennika. Orężem w tej walce miało być nowe rozporządzenie wskazujące, że udostępnianie informacji o uczniach z e-dziennika jest bezpłatne. Ale przepis okazał się bublem prawnym. Firmy dostarczające aplikację zinterpretowały go następująco: dostęp ma być bezpłatny, ale tylko w szkole.
- Na zebraniu dowiedziałem się, że za sprawdzanie ocen przez internet muszę zapłacić 22 zł - oburza się ojciec gimnazjalistki z Legionowa. Jeżeli odmówi, będzie musiał przyjeżdżać do szkoły za każdym razem, gdy zechce zajrzeć do e-dziennika.
Zdaniem MEN wszelkie próby pobierania opłat od rodziców są bezprawne. Ale w tym roku szkolnym nie rozwiąże już problemu. - W przyszłym z pewnością doprecyzujemy przepisy w ten sposób, aby nie było wątpliwości, że z dziennika można korzystać również przez internet poza szkołą - zapewnia w rozmowie z DGP Joanna Kluzik-Rostkowska. A na razie rozgoryczonych rodziców odsyła do kuratoriów. Ale i one rozkładają ręce. - Dopóki nieprecyzyjny przepis nie zostanie zmieniony, to kontrole nie będą skuteczne w starciu z korporacyjnymi prawnikami - wyjaśnia Anna Wietrzyk, rzecznik prasowy śląskiego kuratorium. - Skończy się tylko na zaleceniach - przewiduje.
Elektroniczne dzienniki ma coraz więcej szkół. Tylko jeden z siedmiu ich dostawców - firma Librus - zainstalował je już w 3,5 tys. placówek, z czego 500 tylko w ostatnim roku.
@RY1@i02/2014/180/i02.2014.180.00000010f.802.jpg@RY2@
W PODSTAWÓWCE NA PODRĘCZNIKI DLA DZIECKA POLSKA RODZINA WYDAJE NIEMAL 2,5 TYS. ZŁ
B5
Wysoka cena za rządowy elementarz
Wydawcy i księgarze odbijają sobie na rodzicach skutki edukacyjnej reformy. Ten sam komplet podręczników kupiony w tym roku mógł być nawet dwa razy droższy niż cztery lata temu. Według Polskiej Izby Książki tylko w 2014 r. ceny poszły w górę o 10 proc. Rynkowi przygląda się UOKiK. Kontrolerzy sprawdzają, czy między wydawcami nie doszło do zmowy cenowej. Gra jest warta świeczki, bo w ubiegłym roku rynek książek do szkoły wyniósł 845 mln zł. Większość krajów UE nie ma tego problemu - tam rodzice albo w ogóle nie płacą, albo dostają wysokie dofinansowanie od państwa
A2
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu