Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Akademicka dyskusja o rozporządzeniach

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Ministerstwo Nauki planuje zmiany w finansowaniu uczelni. Akademicy zarzucają mu, że wprowadza wielką reformę tylnymi drzwiami

"Wakacyjny zamach stanu" - tak przedstawiciele Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej nazwali projekty rozporządzeń, które wydało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zdaniem skupionych w nim akademików resort próbuje przeprowadzić wielką reformę finansowania szkół wyższych, korzystając z tego, że pracownicy uczelni są na urlopach.

O co chodzi? W ubiegłą środę prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o szkolnictwie wyższym. Choć konsultowano ją ze środowiskiem akademickim przez kilka miesięcy, to nie koniec batalii. Minister nauki Lena Kolarska-Bobińska w połowie lipca opublikowała bowiem szereg rozporządzeń do ustawy. Na razie do konsultacji. Jedno z nich wprowadza istotne zmiany w algorytmie rozdzielania szkołom wyższym pieniędzy z ministerialnej kasy. - Konieczność zmiany wynika z zapewnienia wyraźnego wpływu kategorii naukowych na wysokość dotacji podmiotowej na utrzymanie potencjału badawczego - twierdzi rzecznik resortu Łukasz Szelecki. - Po wprowadzeniu zmian wysokość dotacji będzie zależeć wprost proporcjonalnie od przyznanej danej jednostce kategorii naukowej - dodaje.

W teorii rozwiązanie wydaje się rozsądne - najwięcej pieniędzy dostaną uczelnie, które mają najlepszą kadrę i wyniki. Nie podoba się ono jednak naukowcom zrzeszonym w Komitecie Kryzysowym Humanistyki Polskiej. Aleksander Temkin, filozof i jeden z założycieli stowarzyszenia, uważa, że rozporządzenie jest tak naprawdę krokiem w kierunku hierarchizacji. - Wprowadzenie tego rozporządzenia oznacza drenaż finansowy i intelektualny na rzecz paru metropolii. Dokonuje ono bardzo radykalnego podziału środków pomiędzy uniwersytetami. Większość pieniędzy będzie przypadać wielkim i zamożnym. Mniejsze nie będą miały możliwości odbić się od dna - podkreśla.

Dlaczego? - Istotna część dotacji wciąż będzie zależna od liczby studentów. Więc mniejsze ośrodki będą cierpieć podwójnie - i z powodu demografii, i z powodu uzależnienia połowy dotacji od trybu konkursowego - wyjaśnia i dodaje, że ministerstwo powinno opracować system finansowania, który pomoże zatrzymać odpływ pieniędzy spowodowany niżem. Ten już niebawem będzie poważnym problemem akademików - według prognoz w 2020 r. o dyplom uczelni będzie ubiegać się o 650 tys. studentów mniej niż w roku 2009.

- Skutkiem tego rozporządzenia nie będzie podwyższenie ogólnego poziomu nauki w Polsce. To sprawa, która zahacza o problem modelu rozwoju kraju - mówi Temkin i dodaje: - Trzeba zadać sobie pytanie, czy chcemy, żeby środowiska inteligenckie słabły w mniejszych ośrodkach, a życie intelektualne przeniosło się do Krakowa czy Warszawy.

Filozof ma też zastrzeżenia co do trybu, w którym MNiSW wprowadza tak poważne zmiany. - Konsultacje ze środowiskiem akademickim ogłoszone w połowie wakacji są zupełnie fikcyjne. Nie ma mowy o rozsądnej dyskusji nad propozycjami, bo na uczelniach nie zbierają się wtedy żadne kolegialne ciała. Tymczasem zmiany, które wprowadza to rozporządzenie, powinny być przedmiotem rozległej debaty, a nie zakulisowej manipulacji.

Temkin przyznaje, że jego środowisko będzie chciało sprawdzić konstytucyjność tak przyjmowanych rozwiązań.

@RY1@i02/2014/161/i02.2014.161.00000020b.803.jpg@RY2@

Największe uczelnie w Polsce

Anna Wittenberg

 anna.wittenberg@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.