Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Jak studia, to na Wyspach

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Młodzi Polacy garną się na brytyjskie uczelnie. Niestety, dalszego życia również nie chcą wiązać z ojczyzną. Liczą na karierę za granicą

Renesans zainteresowania nauką w Zjednoczonym Królestwie zaskakuje. Niż demograficzny i trzykrotna podwyżka czesnego, którą w 2011 r. wprowadził rząd premiera Camerona, mogły wskazywać na rychły koniec akademickiego boomu. Nic bardziej mylnego.

Jak wynika z danych OECD, w roku akademickim 2012/13 najwięcej młodych Polaków - 7278 - studiowało właśnie w Wielkiej Brytanii. Wyspy coraz większym zainteresowaniem cieszą się także wśród uczestników Erasmusa. Na przełomie 2009 i 2010 r. w ramach programu trafiło tam 529 Polaków. Trzy lata później było to już 807 osób.

Rosnący popyt na wyjazdy edukacyjne odnotowała także toruńska szkoła językowa Conversa, która rekrutuje przyszłych studentów angielskich i walijskich uczelni. Na początku 2005 r. placówka wysłała zaledwie 23 studentów. W 2012 i 2013 r. było ich już kolejno 78 i 96. W tym roku liczba aplikacji nie jest jeszcze ostateczna, ale już wiadomo, że będzie oscylować wokół setki. - Uczniowie coraz częściej i szybciej dowiadują się, że wyjazd na studia do Anglii może być naprawdę łatwy. Pomagamy aplikantom przebrnąć przez uciążliwy proces rejestracji i opiekujemy się nimi na odległość - tłumaczy Anna Czuba, dyrektor Conversy.

Choć cieszy to, że młodzi Polacy dają sobie radę nawet na renomowanych zagranicznych uczelniach, to martwi z kolei, że o wyjeździe zaczynają myśleć jeszcze w gimnazjum - jakby nauka w kraju nie miała sensu. - Już dawno zakładałam, że jeśli w trakcie liceum nie przyjdzie mi do głowy na przyszłość, to wyjadę z kraju. Czy wrócę? Jeśli tam się odnajdę, raczej nie będzie ku temu powodów - przyznaje Magda Starczewska, absolwentka IV LO w Toruniu, która aplikuje na zarządzanie marketingiem w reklamie na Uniwersytecie w Derby. Jeśli jej starania zakończą się sukcesem, do Anglii nie pojedzie sama. Twierdzi, że na podobny krok decyduje się połowa jej klasy. 18-latka nie traktuje jednak wyjazdu z Polski jako czegoś dramatycznego. - Wyjeżdżam do innego kraju, ale wciąż będę w zasięgu ręki - twierdzi. Bo przecież podróż samolotem z Londynu trwa tyle, co jazda pociągiem z Warszawy do Łodzi.

Podobne plany ma rówieśniczka Marty, Nina Pułkownik, która swoją przyszłość wiąże wyłącznie z zagranicą. - Chciałabym studiować psychologię stosowaną w Walii. Później zamierzam wyjechać, być może do Francji - deklaruje Nina. Młodzi zdają sobie sprawę, że ukończenie szkoły za granicą może dać im handicap na rodzimym rynku pracy. Z takiej szansy nie zamierzają jednak korzystać. Liczą na to, że na Zachodzie bez problemu znajdą dobrze płatne posady. A rodzice? - Tata mnie wypycha, mówi "jedź!", a mama wolałaby, żebym została. Boją się tego wszystkiego bardziej niż ja sama - wyjaśnia Nina.

- Obawy to normalna rzecz, ale widzimy, że córka chce spełnić marzenia i jest świadoma tego, co robi. Nie chcemy jej przeszkadzać, więc pozostaje pomóc, jak tylko się da - przyznaje Marek Płoski, ojciec innej przyszłej emigrantki - 18-letniej Ewy, która plan kariery ułożyła sobie już dawno. Zamierza studiować na Wyspach psychologię z elementami kryminologii, ale Walia ma być tylko pomostem w drodze do USA.

Co ciekawe, wyjazd na studia na Wyspach nie musi oznaczać zrujnowania rodzinnych finansów. - Rodzice najczęściej martwią się o pieniądze, ale szybko tłumaczymy im, że tamtejsze rządy wychodzą naprzeciw możliwościom studentów - przekonuje Dagmara Lewandowska z Conversy.

W Anglii jest wysokie czesne, sięgające 50 tys. zł rocznie - ale można je pokryć z preferencyjnego kredytu studenckiego. Spłata egzekwowana jest dopiero wtedy, gdy pożyczkobiorca przekroczy roczny próg dochodowy 12,6 tys. funtów (mieszkając w Polsce) lub 21 tys. funtów (mieszkając w Anglii). W dodatku, jeśli w ciągu 30 lat danej osobie nie uda się osiągnąć takich zarobków, kredyt ulega przedawnieniu. Jeszcze lepiej jest w Walii, gdzie znaczną część czesnego finansuje walijski rząd. Studia w Szkocji są darmowe, ale w tym kraju Polacy muszą liczyć się z limitami określającymi liczbę studentów danych narodowości.

O wyjeździe młodzi Polacy zaczynają myśleć już w gimnazjum

Nowa fala emigracji zarobkowej

Gdy w 2004 r. Polska wstępowała do Unii Europejskiej, poza granicami kraju przebywało około miliona naszych rodaków. Prawdziwy boom wyjazdowy nastąpił krótko po akcesji. W 2007 r. liczba polskich emigrantów wynosiła już ponad 2,2 mln - a od tamtego czasu ustabilizowała się na zbliżonym poziomie. W 2012 r. wciąż nieznacznie przekraczała 2,1 mln. Według szacunków prof. Krystyny Iglickiej, demografa i rektora Uczelni Łazarskiego, wrażenie trwałej stabilizacji zniknie wraz z opublikowaniem statystyk za rok 2013. Z wyliczeń ekspertki wynika bowiem, że Polskę w ubiegłym roku mogło opuścić nawet pół miliona osób. Jeśli te dane oficjalnie się potwierdzą, liczba emigrantów wzrośnie do rekordowych 2,6-2,7 mln.

Wraz z emigracją czasową rośnie liczba Polaków, którzy z kraju wyjeżdżają na stałe. Według danych GUS, w 2012 r. liczba Polaków przebywających za granicą przez co najmniej rok zwiększyła się o 100 tys. i wynosiła ok. 1,6 mln. W tym samym roku z Polski wymeldowało się na stałe co najmniej 36 tys. mieszkańców, co było jednym z najgorszych wyników w ostatnim ćwierćwieczu. Więcej wymeldowań odnotowano tylko w 2006 r. Profesor Janusz Czapiński, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego, twierdził na łamach DGP, że oprócz samych liczb zmienia się forma exodusu. - Częściej wyjeżdżają całe rodziny, w przeciwieństwie do lat 2005-2009, gdy na rekonesans jechali wydelegowani ich przedstawiciele.

Eksperci podkreślają, że Polacy czasowo przebywający na obczyźnie coraz częściej interesują się założeniem działalności gospodarczej, zakupem domu czy podnoszeniem kwalifikacji dostosowanych do potrzeb rynków, co świadczy o planach osiedlenia się i założenia rodziny lub ściągnięcia jej do siebie z ojczyzny.

Najpopularniejszymi kierunkami emigracji bezsprzecznie pozostają Wielka Brytania i Niemcy, w których w 2012 r. przebywało kolejno 637 tys. i 500 tys. Polaków. Inne popularne kierunki wyjazdów zarobkowych to Irlandia, Holandia, Włochy i Norwegia w każdym z tych krajów liczba Polaków oscyluje wokół 100 tys.

Damian Furmańczyk

@RY1@i02/2014/137/i02.2014.137.000001500.803.jpg@RY2@

East News

Czesne w Anglii jest wysokie - sięga 50 tys. zł rocznie. Ale można je pokryć preferencyjnym kredytem studenckim

Damian Furmańczyk

damian.furmanczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.