Dziennik Gazeta Prawana logo

Proces Boloński ułatwia młodym mobilność

30 czerwca 2018

Bartłomiej Banaszak Choć podział studiów nie jest zawsze dobrze oceniany, to jednak uławia uznawanie kwalifikacji zdobytych w polskich uczelniach

@RY1@i02/2014/083/i02.2014.083.18300360j.803.jpg@RY2@

fot. wojtek górski

Bartłomiej Banaszak, rzecznik praw absolwenta

Czy Polska musiała wdrożyć system boloński na uczelniach, czyli m.in. odstąpić od studiów pięcioletnich i podzielić studia na dwustopniowe (licencjackie i magisterskie)?

Nie. Proces boloński to dobrowolny proces międzyrządowy, w którym uczestniczy 47 państw tworzących Europejski Obszar Szkolnictwa Wyższego.

To po co dzieliliśmy studia, co wywołało burzę na uczelniach, spowodowało spory i zamęt, skoro nie był to unijny wymóg?

Proces boloński miał ułatwić mobilność, poprawić wskaźniki zatrudniania absolwentów w kontekście europejskiego rynku pracy i zwiększyć atrakcyjność Europy jako miejsca do studiowania. Z drugiej strony brak jego wdrożenia mógłby wiązać się z problemami z uznawaniem polskich dyplomów, np. gdyby ktoś chciał kontynuować kształcenie na zagranicznej uczelni. Z procesem bolońskim związane są ramy funkcjonowania Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA), która ocenia jakość kształcenia szkół wyższych, a jej oceny są już uznawane przez niektóre zagraniczne agencje, m.in. z uwagi na zakwalifikowanie PKA do Europejskiego Rejestru Agencji Akredytacyjnych (EQAR). Z procesem związana jest też zmiana filozofii kształcenia oparta na Krajowych Ramach Kwalifikacji (KRK). Wprowadzenie KRK wynika nie tylko z procesu bolońskiego, ale także z zaleceń UE.

Co one zmieniły?

Od 2011 r., kiedy to nastąpił drugi etap wdrażania procesu, na polskich uczelniach nie obowiązują już standardy kształcenia określające, jaki konkretny zakres wiedzy należy przyswoić na kierunku o danej nazwie i ile godzin zajęć powinien zaliczyć student. Obecnie kluczowe są efekty kształcenia w zakresie wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych, które powinny być zgodne z KRK, a odpowiedni dobór metod kształcenia ma zapewnić osiągnięcie tych efektów. Same programy mogą się między sobą różnić, co umożliwia uczelniom coraz sprawniejsze reagowanie na zmieniające się oczekiwania rynku pracy.

Akademicy uważają jednak, że Bruksela dołożyła uczelniom obowiązki, z których nic nie wynika.

Rzeczywiście środowisko akademickie zwraca uwagę na zbyt dużą biurokrację związaną z wdrażaniem KRK, która dość często jest tworzona przez same uczelnie. Należy jednak pamiętać, że dobrze wdrożone ramy to nie tyle zabieg formalny, ile przede wszystkim szansa na lepszą możliwość porównywania kwalifikacji uzyskiwanych na polskich uczelniach z tymi zdobywanymi za granicą. Pracodawcy wiedzą też lepiej jakie umiejętności zdobyła dana osoba w trakcie studiów. KRK jasno wskazują, że studia wyższe nie mogą się ograniczać do przyswajania wiedzy, ale także powinny prowadzić do uzyskania umiejętności praktycznych i kompetencji miękkich. To po prostu szansa na poprawę sytuacji absolwentów na europejskim rynku pracy.

Do czego jeszcze przyczyniło się wprowadzenie systemu bolońskiego?

Oznacza on większe umiędzynarodowienie uczelni. Z procesem związany jest system punktów ECTS, które warunkują udział w programach wymiany międzynarodowej oraz są miarą określającą nakład pracy konieczny do ukończenia studiów, czy też jednego roku kształcenia (min. 60 ECTS). System ECTS został na początku opracowany przez Komisję Europejską, na potrzeby programu Erasmus. Dzięki niemu uczelniom łatwiej jest ocenić, czy studentowi zaliczyć semestr spędzony na zagranicznej uczelni.

W jaki sposób UE wpływa jeszcze na działalność uczelni?

Istotny wpływ na zmiany w szkolnictwie wyższym ma unijna agenda jego modernizacji. Komisja Europejska rekomenduje m.in., aby studia były bardziej praktyczne, a kształcenie dopasowane do potrzeb rynku pracy. Te zmiany są wprowadzane w procedowanej właśnie w Sejmie nowelizacji ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym.

@RY1@i02/2014/083/i02.2014.083.18300360j.804.jpg@RY2@

Unijne środki na zagraniczne studia

Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.