Likwidacja szkoły tylko w ostateczności
Oświatowe związki blokują uchwały gmin o zamknięciu placówek. Najczęściej kwestionują brak konsultacji z nimi takiej decyzji
Samorządy, które w tym roku decydują się na zamknięcie szkoły lub innej placówki oświatowej, robią to z powodu trudnej sytuacji budżetowej. Zgodnie z prawem zanim zlikwidują placówkę, muszą przekonać rodziców uczniów, nauczycieli, a także związki zawodowe. Drobny błąd popełniony przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta skutkuje tym, że szkoła funkcjonuje w kolejnym roku, nawet jeśli uczniów jest mniej niż pracujących tam nauczycieli.
Plany samorządów
Zanim gmina zdecyduje się na likwidację placówki, musi o tym powiadomić m.in. kuratorium oraz najpóźniej do końca lutego podjąć uchwałę intencyjną. Największą przeszkodą są jednak oświatowe związki zawodowe.
- Samorząd może zlikwidować szkołę, ale zgodnie z literą prawa. Dlatego musi przede wszystkim udowodnić, że taka decyzja jest uwarunkowana względami społecznymi i ekonomicznymi - przekonuje Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).
Tłumaczy, że zamknięcie placówki skutkuje obowiązkiem zapewnienia dowozu dzieci do kolejnej, a tym samym wydłuża ich pobyt poza domem.
- Gminy często nie powiadamiają nas o zamiarze likwidacji, bo wydaje im się, że nie ma związku zawodowego w szkole. A przecież powinny poinformować co najmniej naszą organizację w regionie - wylicza Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność".
Według niego kolejnym z najczęstszych błędów popełnianym przez samorządowców, a wykorzystywanym przez związki, jest nieprawidłowe lub wręcz nieskuteczne powiadamianie rodziców uczniów.
Związkowcy wskazują też, że blokują likwidację szkoły, jeśli stosowna uchwała zostanie zbyt późno przyjęta.
Z kolei samorządowcy narzekają, że proces zamykania szkół utrudniają urzędnicy.
- Ostatnio kuratoria coraz częściej odwołują się do sądu - mówi Wojciech Ziętkowski, burmistrz Środy Wielkopolskiej.
Co do zasady ich opinia nie jest wiążąca. Jeśli jednak samorząd się do niej nie odniesie, likwidacja może zostać zablokowana.
Bez wyjścia
Do zamykania placówek oświatowych najczęściej zmusza samorządy sytuacja ekonomiczna.
- W szkole podstawowej jest za mało dzieci i nic nie wskazuje na to, że będzie ich więcej. Jest to niepopularna decyzja w roku wyborczym, ale ze względów ekonomicznych nie mamy innego wyjścia - mówi DGP Artur Nowicki, zastępca wójta gminy Malanów (woj. wielkopolskie).
Podobnie też jest w innych samorządach.
- Zamykamy filię szkoły podstawowej, bo było tam zaledwie 12 uczniów. Nawet rodzice przekonali się, że lepiej jest wysyłać dzieci do lepiej wyposażonej placówki - mówi Paweł Szuber, dyrektor Zespołu Szkół w Krzęcinie (woj. zachodniopomorskie).
Zlikwidować bariery
Alternatywą dla likwidacji szkół jest ich przekazanie do prowadzenia przez stowarzyszenie rodziców.
- Koszty utrzymania są wtedy mniejsze, bo nie stosuje się Karty nauczyciela - potwierdza Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
Problem w tym, że istnieją ograniczenia. Obecnie samorząd może powierzyć szkołę stowarzyszeniu, pod warunkiem że uczy się w niej do 70 uczniów. W przypadku tych liczniejszych najpierw trzeba taką placówkę zlikwidować. W poprzedniej kadencji rząd chciał znieść te bariery. Zmiany skutecznie zablokował ZNP.
@RY1@i02/2014/005/i02.2014.005.18300060d.803.jpg@RY2@
Funkcjonowanie szkół podległych gminom
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu