Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Jak szkoła dyskryminuje chłopców, a dziewczyny zamienia w konformistki

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Rodzice i nauczyciele wychowują dzieci do pełnienia tradycyjnych ról. Skutki widać w wynikach testów i w sposobach spędzania czasu. Promowanie podziału ról pojawia się już na etapie przedszkola

Różnice w wychowaniu i w procesie edukacji są zauważalne od początku. Specjaliści podają jedną z nich. - Powszechnie przyjęło się, że chłopcy zaczynają później mówić - twierdzą. Jedna z tez wskazuje na efekt częstszego mówienia do dziewczynek niemowląt niż do chłopców.

Kłopoty z komunikacją to niejedyny przykład. Eksperci przekonują, że system edukacji wczesnoszkolnej preferuje dziewczynki. Przynajmniej po takim wychowaniu, jakie otrzymują one w domu. Dziewczynki są od początku chwalone za "grzeczność", posprzątany pokój czy czytanie książek. Chłopcom rodzice łatwiej odpuszczają. Bo to... chłopak. Zdaniem pedagog Urszuli Moszczyńskiej, niezależnie od tego, czy to efekt wychowania dziewczynek, czy wrodzone skłonności, szkoła faworyzuje postawy wymagające podporządkowania się czy odczuwania przyjemności z ładnie napisanego tekstu. Jest mniej zajęć ruchowych, a w programach większy nacisk na powtarzanie regułek.

Tezę, że to chłopcy na początku edukacji mają bardziej pod górkę, potwierdzają spostrzeżenia Karoliny Elbanowskiej z akcji "Ratuj maluchy". Jak opowiada, to właśnie rodzice chłopców, a nie dziewczynek, częściej zgłaszają się do nich z problemami. Główny kłopot - dostosowanie się do szkolnego rygoru.

Widać to również po wynikach sprawdzianu kończącego szkołę podstawową. Średnia wyników chłopców jest niższa o kilka punktów procentowych od osiągnięć ich koleżanek.

W marcu tego roku nierównościom między chłopcami i dziewczętami przyjrzała się OECD. Odpowiedzialna za edukację komórka wydała opracowanie "ABC równości płci w edukacji". Stawia w nim tezę, że szkoła jest wręcz zaprojektowana dla dziewczynek i dyskryminuje chłopców. "Wielu nauczycieli nagradza zdolności organizacyjne, dobre zachowanie i postępowanie według ich instrukcji poprzez dawanie wyższych ocen. Nauczyciele i personel szkolny mogą stosować wobec chłopców sankcje za niedostateczne panowanie nad sobą" - piszą autorzy raportu. "Nie jest jasne, jak takie kary za złe zachowanie mogą im pomóc. W istocie mogą być przyczyną alienacji w szkole".

Anna, mama 8-letniego Kacpra, jest przekonana, że tak właśnie dzieje się w przypadku jej syna. Cytuje uwagi, które dziecko przynosi ze szkoły. Najczęściej przewija się ten sam motyw - za dużo się rusza, chodzi po klasie. "Chłopcy rzucali się klockami i grali w ząbki w trakcie lekcji". Kiedy pytała syna, o co chodzi, dowiedziała się, że chłopcy stali rządkiem w trakcie lekcji, a jeden z nich musiał wyrwać wybranego kolegę, który odgrywał rolę ząbka. Syn za karę piszę np. 50 razy: "Będę przestrzegał regulaminu szkolnego".

Marta, mama Piotrka, 9-latka z IV klasy, opowiada, że jej syn jest gadułą. Ostatnia uwaga, którą otrzymał, brzmiała tak: "Piotrek zakłóca prowadzenie lekcji, wydając dźwięki (o-o-o)". W innej, którą musiał sam notować, pisał: "Odwracam się do koleżanki, żeby zapytać, jakie ma eksponaty do zawodu adwokata. W ten sposób marnuję cenny czas klasy". Kłopot polega na tym, że mimo iż świetnie się uczy, może nie dostać czerwonego paska za liczbę uwag. - Jest ona przeliczana na punkty i powyżej pewnego progu sprawowanie jest obniżone - mówi Marta, jego mama. I dodaje, że nauczyciele nie mają innych zastrzeżeń do syna. Nie przeklina, nie bije się. Po prostu jest zbyt głośny.

Kolejnym kłopotem w szkołach są przerwy. Nauczyciele są bezradni, bo nie wiedzą, co robić z energią uczniów. Uczniowie nie mogą skakać, biegać. Część za karę siedzi na ziemi. W jednej ze szkół uczniowie byli wzywani imiennie na dywanik do dyrekcji za to, że w zimie rzucali się śnieżkami przed szkołą. Z kolei za złe zachowanie na lekcji WF za karę musieli zrezygnować z zajęć. W większości chodziło o chłopców.

Do myślenia powininno dawać też to, że chłopcy trzy razy częściej powtarzają klasy niż ich koleżanki. Jedną z przyczyn nierówności i innego traktowania obu płci jest to, że szkoła jest sfeminizowana. W podstawówkach ponad 80 proc. nauczycieli to kobiety. Na kolejnych etapach stanowią ponad 75 proc. grona pedagogicznego.

Jednak w szkole cierpią też dziewczynki. Przede wszystkim w związku z nauką matematyki. Pokutuje przekonanie, że gorzej sobie radzą w przedmiotach ścisłych. Tymczasem eksperci edukacyjni są przekonani, że na początku edukacyjnej drogi tych różnic nie ma. Prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska mówiła w rozmowie z DGP, że widać to choćby w wynikach uzdolnień matematycznych. Z jej badań wynika, że wśród małych dzieci uzdolnionych matematycznie chłopców i dziewczynek jest tyle samo. Do czasu kiedy pójdą do szkoły. Ta staje się - jak to określa prof. Gruszczyk-Kolczyńska - rzeźnią talentów wszystkich dzieci. Ale w tej sferze bardziej poszkodowane są dziewczynki. Winę za to ponoszą zarówno nauczyciele, jak i rodzice. Ci ostatni rzadko chwalą córki za sprawne liczenie, a bardziej kładą nacisk na to, że pięknie śpiewają i rysują. To utrwala stereotypy ich mocnych stron. Później swoją cegiełkę dokładają nauczyciele. Z badań wynikało, że - co prawda nieświadomie - częściej odpytują z matematyki chłopców niż ich koleżanki.

Promowanie podziału ról pojawia się na etapie przedszkola. Nadal, choć powoli się już to zmienia, w większości placówek jest podział na kącik dziewczęcy z lalkami i kuchenkami oraz chłopięcy, w którym oprócz samochodów mają klocki i inne gry zmuszające do tworzenia konstrukcji wymagających logicznego i przestrzennego myślenia. Jak przekonywała w "Guardianie" Becky Francis z Uniwersytetu Roehampton, badająca m.in. wpływ zabaw na osiągnięcia naukowe w późniejszym życiu, dzięki temu chłopcy potem lepiej radzą sobie w przedmiotach ścisłych.

Stąd pomysły, by zacierać te granice. W Wielkiej Brytanii powstała kolekcja kreatywnych zabawek do majsterkowania. Dziewczynkom zamiast lalek proponuje się wiertarki i śrubokręty.

O zmianie podejścia do płci świadczą m.in. badania OECD, z których wynikało, że 38,1 proc. chłopców i 28,9 proc. polskich dziewczynek korzystało z komputera przed ukończeniem 6. roku życia. Z jednej strony rozwija to umiejętności techniczne chłopców, ale za to negatywnie odbija się na ich zdrowiu.

Ogólnopolskie badania dotyczące nadwagi i otyłości dzieci pokazały, że z tymi problemami znacznie częściej muszą radzić sobie chłopcy (w szkołach podstawowych aż 22 proc. z nich, podczas gdy dziewcząt - 18 proc.; w gimnazjum to odpowiednio 15 i 12 proc.). Według ekspertów jedną z przyczyn jest stacjonarny, uzależniony od komputera styl życia.

Różnice w tym, jak uczą się chłopcy i dziewczynki, ujawniają się czasem w zaskakujący sposób. We wrześniu 2014 r. Instytut Badań Edukacyjnych przeprowadził pionierskie badanie metodą okulograficzną. Miało pokazać, jak dzieci z czwartej klasy szkoły podstawowej czytają zadania matematyczne. Badanie było prowadzone z pomocą komputera. Dziecko siadało przed monitorem wyposażonym w czujniki, które pozwalały śledzić ruchy oka, kiedy badany czytał to, co wyświetlało się na monitorze. W tym czasie uczniowie rozwiązywali sześć zadań matematycznych.

- Dziewczynki radziły sobie gorzej od chłopców z rozwiązywaniem zadań, w których liczby zapisane były tylko cyframi. Z kolei właśnie tak zapisane zadania chłopcy rozwiązywali najlepiej - tłumaczył w czasie prezentacji wyników badań prof. Marcin Karpiński z pracowni matematyki IBE.

I choć to jeszcze ostrożny wniosek, oznacza on, że dla edukacji matematycznej może mieć znaczenie, jak liczby są zapisywane w książkach. A połączony z utrwalaniem stereotypów, że dziewczynki gorzej sobie radzą w wynikach szkolnych, może mieć istotny związek z ich późniejszymi wynikami w testach. Na egzaminie gimnazjalnym średnia wyników chłopców jest o 3 proc. wyższa niż średnia koleżanek. Dziewczęta z kolei zdobywają wyższe wyniki w testach humanistycznych - aż o 9 pkt w porównaniu do chłopców.

Jak diagnozuje OECD, szkoła i rodzina oddziałują bezpośrednio nie tylko na umiejętności dzieci, lecz także na ich pewność siebie. Wśród 15-latków, którzy pisali w 2012 r. międzynarodowy test umiejętności PISA, tylko 27,7 proc. chłopców oraz aż 34,2 proc. dziewcząt przyznało, że doświadcza uczucia bezradności, kiedy rozwiązuje jakieś problemy matematyczne. Ze stwierdzeniem "po prostu nie jestem dobry(-a) w matematyce" zgadza się prawie 50 proc. młodych kobiet w OECD i mniej niż 40 proc. ich kolegów. Niemal 60 proc. chłopców uważa, że "szybko uczą się matematyki". To samo myśli niewiele ponad 40 proc. dziewcząt.

Tę nierówność zauważają sami uczniowie. Blisko co trzeci 15-letni chłopiec uważa, że szkoła nie zrobiła dostatecznie dużo, by przygotować go do życia po jej zakończeniu. Podobną opinię wyraża co czwarta dziewczynka. Dla co szóstego młodego mężczyzny szkoła była stratą czasu. Taką opinię wyraziło dwa razy mniej dziewczynek.

Jednak zmiany mogą przynieść same dzieciaki. Pomimo panujących stereotypów ich myślenie o sobie się zmienia. Ambitniejsze wydają się dziewczynki. Tylko 32,6 proc. polskich chłopców i aż 55 proc. dziewczynek chciałoby w przyszłości pracować w zawodzie inżynieryjnym albo związanym z komputerami. Dziewczynki mają też wysokie ambicje menedżerskie. Podczas gdy tylko 43,6 proc. chłopców chciałoby w przyszłości zajmować stanowisko zarządcze, wśród dziewczynek - już 65,5 proc.

@RY1@i02/2015/104/i02.2015.104.00000100a.101.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/104/i02.2015.104.00000100a.806.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/104/i02.2015.104.00000100a.807.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/104/i02.2015.104.00000100a.808.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/104/i02.2015.104.00000100a.809.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/104/i02.2015.104.00000100a.810.jpg@RY2@

Rysunki wykonali:

Ula Ausfeld (5 lat),

Adam Sobczak (6 lat),

Antosia Pisarczyk (6 lat),

Amelia Bąk (6 lat),

Ryś Osiecki (7 lat),

Stasio Prafianowicz (5 lat), Antosia Pisarczyk (7 lat), Kinga Samojeden (5 lat), Maja Siejka (8 lat)

Klara Klinger, Anna Wittenberg

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.