Biurokracja zamiast bezpiecznej szkoły
Olbrzymie koszty i tworzenie niepotrzebnych procedur. Tak dyrektorzy placówek oświatowych oceniają najnowszy program ministerialny, który ma poprawić bezpieczeństwo uczniów
Każda placówka oświatowa może się ubiegać o certyfikat "Chronimy dzieci". Z takim pomysłem wystąpił resort edukacji narodowej wraz z Fundacją Dzieci Niczyje. I choć przystąpienie do akcji jest dobrowolne, to dyrektorzy placówek oświatowych zwracają uwagę, że jeśli nie zgłoszą do niej swojej szkoły, to będzie ona napiętnowana przez rodziców.
- Przekaz jest bowiem prosty. Szkole bez certyfikatu - będzie to potwierdzała specjalna nalepka - nie zależy na bezpieczeństwie uczniów - zauważa dyrektor krakowskiej szkoły podstawowej. - Nie będę miał wyjścia. Wezmę udział w programie. Choć oznacza to mnóstwo papierkowej roboty, która w niektórych przypadkach będzie pozbawiona sensu. Bo procedury działań w tym zakresie już istnieją - dodaje.
Piętrzenie procedur
Aby zdobyć certyfikat, placówka będzie musiała m.in. przygotować dokument "Polityka ochrony dzieci przed krzywdzeniem", a także opracować sposób zgłaszania takich podejrzeń oraz określić kolejność podejmowanych działań w sytuacji krzywdzenia maluchów.
Takie procedury są już określone w rozporządzeniu Rady Ministrów z 13 września 2011 r. w sprawie "Niebieskiej Karty" oraz wzorów formularzy "Niebieska Karta" (Dz.U. nr 209, poz. 1245). W par. 15 są wyodrębnione zasady działań dla pracowników oświaty.
Ministerialny program obliguje również szkoły do określenia zasad ochrony danych osobowych dziecka. Także w tym przypadku będzie to powielanie istniejących rozwiązań. Takie zalecenia, do których muszą się stosować placówki oświatowe, są wydawane od 2009 r. przez generalnego inspektora danych osobowych.
Nauczyciele nie kryją niezadowolenia z nowego pomysłu Urszuli Augustyn, pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach. Chciałaby ona, aby certyfikat "Chronimy dzieci" posiadały docelowo wszystkie placówki oświatowe.
- Ministerstwo zapowiadało odbiurokratyzowanie pracy szkół. Oczekując od nas kolejnych certyfikatów, zaprzecza samo sobie - stwierdza Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.
Jego zdaniem każda placówka już teraz ma obowiązek posiadania procedur zapewniających bezpieczeństwo uczniom, które w ramach swoich kompetencji kontrolują kuratoria oświaty.
Ograniczone środki
Dyrektorzy zwracają też uwagę, że aby otrzymać certyfikat, będą musieli odpłatnie wysłać swoich nauczycieli na specjalne szkolenia Fundacji Dzieci Niczyje. Tymaczasem, trzy lata temu o połowę zmniejszono im środki na szkolenia, w tym podwyższające kwalifikacje zawodowe.
- Dyrektorzy mają często zaledwie kilkaset złotych na szkolenia. Fizycznie jest więc niemożliwe, aby przeszkolić wszystkich nauczycieli z zakresu bezpieczeństwa - informuje Marek Pleśniar.
Także samorządy nie palą się, by ze swoich budżetów wygospodarować środki na szkolenia związane z nowym programem ministerialnym.
- Jeśli kuratorium lub sam dyrektor uzna, że pracownicy oświaty potrzebują szkoleń z zakresu bezpieczeństwa, to wtedy będziemy się zastanawiać. Dla samego certyfikatu nie zamierzamy przeznaczać dodatkowych pieniędzy. Szefowie placówek muszą sobie te środki wygospodarować w ramach własnych budżetów - zapowiada Irena Koszyk, naczelnik wydziału oświaty w Opolu.
Wszystko bez zmian
Samorządowcy i dyrektorzy szkół zgodnie podkreślają, że rozwiązaniem problemów nie jest zdobycie nalepki, tylko wprowadzenie rozwiązań systemowych, które umożliwią szybkie reagowanie na nieprawidłowości.
Jako przykład podają podwrocławską podstawówkę, gdzie nauczycielka krzyczała na dzieci i zalepiała im buzie taśmą.
- Z zawodu trzeba koniecznie eliminować nauczycieli, którzy nie potrafią prowadzić zajęć z uczniami lub stosują wobec nich przemoc - zaznacza Krystyna Mikołajczuk-Bohowicz, wójt gminy Repki (woj. mazowieckie).
Wskazuje, że dyrektor powinien mieć możliwość zwolnienia takiego nauczyciela w trakcie roku szkolnego. Obecnie musi czekać z tą decyzją do maja.
- Miałam sytuację w szkole, że nauczyciel miał problemy ze zdrowiem psychicznym, a jego zwolnienie było prawdziwym koszmarem - wspomina.
@RY1@i02/2015/052/i02.2015.052.18300080c.802.jpg@RY2@
Bezpieczna i przyjazna szkoła
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu