Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Po dobrej szkole nawet politolog dobrze zarobi

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

PŁACE Absolwenci legitymujący się dyplomem magistra zarabiają dwa razy więcej niż osoby, które poprzestały zaledwie na szkole podstawowej

Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń corocznie prowadzone przez agencję Sedlak & Sedlak pokazuje, że osoba posiadająca dyplom magistra inżyniera może liczyć na ok. 5,7 tys. zł pensji. To mediana wynagrodzeń osób z takim wykształceniem. Zestawienie przygotowane przez agencję pokazuje, że im dłużej się kształcimy, tym lepsza pensja czeka nas w przyszłości. Pracownik, który kończy tylko szkołę podstawową lub gimnazjum, w przyszłości może spodziewać się zarobków na poziomie 2,4 tys. zł.

Korzyści ze studiowania potwierdzają także międzynarodowe analizy. W przygotowywanym corocznie przez OECD raporcie "Education at a Glance" znalazły się wyliczenia dotyczące łącznej korzyści z edukacji. W krajach OECD dyplom pozwala zarabiać średnio 160 proc. płacy pracowników z wykształceniem odpowiadającym ponadgimnazjalnemu w Polsce. W krajach Unii Europejskiej to średnio 157 proc. Według ekspertów mężczyzna z wyższym wykształceniem, pracujący w krajach Wspólnoty, może zarobić w ciągu całego życia przeciętnie o 477 tys. dol. więcej niż ci, którzy dyplomu nie zdobyli. W przypadku kobiet różnica jest mniejsza - to 332 tys. dol. Szacunki uwzględniają siłę nabywczą pieniądza.

W Polsce najwyższe premie (ok. 72-73 proc.) z wykształcenia osiągały osoby z wyższym poziomem wykształcenia - oceniły w analizie dla Narodowego Banku Polskiego Sylwia Roszkowska i Aleksandra Majchrowska. Co ciekawe, wyższe wykształcenie nie zawsze dawało takie same korzyści. "W latach 2004-2008 nastąpił spadek z 74 proc. do 65 proc. i ponowny wzrost w 2010 r. do ok. 70 proc." - zauważyły ekspertki. Podobne zjawisko występowało niezależnie od płci. "W naszym przekonaniu przeciętny spadek premii z wykształcenia oraz doświadczenia w okresie 2004-2008 może być rezultatem wejścia na rynek pracy dużej liczby młodych i wykształconych osób, co przy szybkim wzroście postępu technicznego może prowadzić do relatywnego obniżania wynagrodzeń pracowników starszych, z większym doświadczeniem zawodowym, ale mniejszymi umiejętnościami w zakresie nowych technologii" - oceniły autorki raportu.

Problem znalezienia pracy po studiach to jedno z najważniejszych wyzwań, z jakimi muszą się zmierzyć polskie uczelnie. Z danych GUS wynika, że na pierwszym roku uczelnie przyjmują rokrocznie ponad 350 tys. studentów. Współczynnik skolaryzacji zwiększył się z 9,8 proc. w 1990 r. do 40,6 proc. w roku 2011. Prawie połowa młodzieży w wieku 19-24 lata studiuje. Tym ważniejsza stała się inwestycja nie tylko w samo wykształcenie, ale przede wszystkim w jego jakość.

Dane Eurostatu potwierdzają, że osobom z wyższym wykształceniem łatwiej znaleźć pracę. Co ciekawe, jedynym krajem, gdzie stopa bezrobocia jest większa wśród osób z dyplomem, są Włochy. MNiSW szacuje, że w Polsce zatrudnionych jest ponad 80 proc. absolwentów uczelni w wieku 25-29 lat. Wkrótce dane mogą być jeszcze bardziej precyzyjne - resort nauki uruchomił system, który pozwala porównywać kierunki pod względem tego, jak poradzili sobie ich absolwenci.

Dane średnie są optymistyczne: absolwenci, którzy skończyli studia w 2014 r., szybko znajdowali pracę na etat. Szukali zatrudnienia około trzech miesięcy, a ich zarobki wynosiły po licencjacie - 2161,78 zł brutto, studiach drugiego stopnia (magisterskich) - 2524,42 zł, a pięcioletnich magisterskich - 2346,64 zł. Kiedy jednak spojrzymy w dane dla różnych kierunków i szkół, widać różnice.

Dla przykładu politolog po Uniwersytecie Warszawskim szuka pracy na etat pięć tygodni, a w pierwszym roku po dyplomie może liczyć na zarobki 2,6 tys. zł brutto, co stanowi 0,63 proc. średnich zarobków w miejscowości, gdzie zdecyduje się zamieszkać. Osoba, która na ten sam kierunek zdecyduje się na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, musi brać pod uwagę, że jej poprzednicy pracy szukali przez pół roku, a i tak zarabiali niewiele - 1,1 tys. zł miesięcznie, co stanowiło 0,33 proc. średniego wynagrodzenia w regionie.

- Dziś najlepiej na rynku radzą sobie informatycy - przyznaje wiceminister Piotr Dardziński. Tuż po studiach osoba kończąca Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie może liczyć na 5,4 tys. zł brutto. Ale to może się zmienić, więc wybierając kierunek, warto wziąć pod uwagę coś więcej.

@RY1@i02/2016/109/i02.2016.109.00000100a.802.jpg@RY2@

Finansowanie szkół wyższych

Anna Wittenberg

anna.wittenberg@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.