Dziennik Gazeta Prawana logo

Ile państwa w szkole. Usztywniona oświata

21 lipca 2017

Moglibyśmy mieć system edukacji na miarę Finlandii, gdyby państwo inwestowało w nauczycieli. Bo to od ich jakości zależy tak naprawdę, jakie będą szkoła i przyszłe pokolenia

Od niemal miesiąca szkolnymi korytarzami przechadzają się duchy, dzieciarnia zbija bąki, a grono pedagogiczne odreagowuje stres. Można powiedzieć, że to niezbyt szczęśliwy moment, aby pisać o problemach oświatowych. Jednak moim zdaniem jest właśnie najlepszy, żeby na spokojnie, bez zadyszki zastanowić się nad kondycją i przyszłością szkoły. Bo za parę tygodni wrócimy do codzienności, zacznie się nerwówka związana z odpalaniem w praktyce reformy. Wrócą narzekania i sarkania - że po co było to ruszać, że państwo nie powinno ingerować w szkoły, że dobrze było, jak było. Że kanon lektur nie ten, a podstawa do bani. No i oczywiście - że równie mocno jak dzieci zostali pokrzywdzeni nauczyciele. Ale zostawmy rozważania o sensie reformy - napisano już na jej temat wszystko - zastanówmy się, na ile potrzebna i uprawniona jest ingerencja państwa w system oświaty. Gdzie są jej granice. I czemu powinna służyć.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.