Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcemy przybliżyć nasz wydział do standardów międzynarodowych

22 czerwca 2017

Prof. Jerzy Pisuliński: Liczymy na to, że współpraca z zagranicznymi placówkami naukowymi pozwoli nam stać się ważnym ośrodkiem badań w skali europejskiej

Coraz częściej natrafiam na artykuły, które sugerują młodym ludziom, co mogą robić po prawie. Wychodzi na to, że po skończeniu tego kierunku kariera w adwokaturze czy sądownictwie nie jest już taka oczywista.

Wykształcenie prawnicze zawsze stwarzało wiele możliwości zatrudnienia, chociaż naturalnie najbardziej oczywiste pozostaje wykonywanie tradycyjnych profesji prawniczych. Obserwujemy jednak, że coraz częściej absolwenci wybierają inną drogę. Czasami jest to własny biznes. W grę wchodzi również praca w międzynarodowych i krajowych przedsiębiorstwach, na stanowiskach niezwiązanych bezpośrednio z obsługą prawną, gdzie znajomość przepisów jest pomocna. Mam tutaj na myśli branżę konsultingową czy ubezpieczeniową.

Istnieje też droga kariery politycznej. Ubolewam nad tym, że udział prawników w pracach polskiego parlamentu jest niewielki. Życzyłbym sobie, aby za przykładem Kongresu Stanów Zjednoczonych ten odsetek był znacznie wyższy. Obecnie wynosi on zaledwie kilkanaście procent. To mało, biorąc pod uwagę, że to właśnie ta grupa odpowiada za kwestie legislacyjne w naszym kraju.

Z czego wynika potrzeba szukania przez młodych ludzi alternatywy dla tradycyjnej ścieżki kariery prawniczej?

Jeszcze kilkanaście lat temu możliwość dojścia do zawodów prawniczych była ograniczona. To był okres sprzed otwarcia naboru na aplikacje. Wówczas nieduże limity przyjęć stanowiły barierę nie do przejścia. Reforma z 2009 roku spowodowała masowy napływ nowych radców prawnych, adwokatów i notariuszy. Rynek zdążył się już jednak nasycić, bowiem za znacznym wzrostem liczby mecenasów i notariuszy nie poszedł większy popyt na ich usługi. Mimo że system prawny jest coraz bardziej zawiły, to w dalszym ciągu wiele podmiotów gospodarczych nie korzysta z pomocy profesjonalistów, ewentualnie robi to okazjonalnie.

W rezultacie zwiększona liczba prawników musi dzielić między sobą ten sam tort, czyli klientów. To niekorzystna sytuacja dla ludzi młodych, wchodzących dopiero na rynek. Niektórzy mogą mieć problem, żeby się na nim odnaleźć. Poza tym, żeby otworzyć i utrzymać własną kancelarię, potrzebne są środki. A nie jest tajemnicą, że dochody gwarantują z reguły stali klienci. Podobnie jest w notariacie - obroty wielu kancelarii maleją. Zatem ta tradycyjna ścieżka kariery zawodowej nie jest już tak atrakcyjna finansowo. To też może być powód, dla którego młodzi ludzie rezygnują z takiej drogi. Nie zachęca również długotrwała i mozolna droga dojścia do zawodu. Trzeba przecież ukończyć pięcioletnie studia i jeszcze odbyć aplikację. Ich rówieśnicy z innych branż mogą osiągnąć zawodową stabilizację o wiele szybciej.

Czy na mniejsze zainteresowanie zawodami prawniczymi może mieć też wpływ to, w jaki sposób się o nich mówi? Przez polityków sędziowie są nazywani "grupą kolesi", komorników piętnuje się za każdy błąd...

Prokuratorzy także narzekają na sytuację, jaka się wytworzyła. Są nawet tacy, którzy rezygnują ze służby. Wracając natomiast do komorników i sędziów, to ci pierwsi faktycznie nie mają dobrej prasy. Zadania, które wykonują, są trudne i niewdzięczne, a nagłaśniane są jedynie skandale z ich udziałem. Tę grupę czekają też prawdopodobnie istotne zmiany związane z wykonywaniem zawodu. Ich rezultatem ma być m.in. zmniejszenie dochodów kancelarii. Być może komornicy z powrotem staną się urzędnikami przy sądach. W każdym razie istnieje duża niepewność co do przyszłego kształtu tej profesji. To na pewno nie przemawia za wyborem tej ścieżki.

Droga kariery w sądownictwie też jest obarczona pewnym ryzykiem, szczególnie wobec planowanych zmian w ustawie o KRS czy o ustroju sądów powszechnych. Ta niepewność co do sytuacji w zawodach prawniczych na pewno jest brana pod uwagę przez potencjalnych kandydatów.

Spora część absolwentów WPiA UJ nadal decyduje się jednak zdawać na aplikacje, i to z bardzo dobrym skutkiem. Po raz kolejny możecie pochwalić się najwyższą zdawalnością. W czym tkwi klucz do tak dobrych wyników?

Jest to konsekwencja tego, w jaki sposób uczymy. Cały czas staramy się utrzymywać w tym zakresie wysoki poziom. Stwarzamy też studentom spore możliwości samorealizacji. W dużej mierze to oni sami kształtują swój program studiów. Poza grupą sześciu przedmiotów obowiązkowych pozostałe dobierają wedle własnych zainteresowań. Prowadzimy zajęcia o charakterze praktycznym. Realizowane są m.in. symulacje procesu cywilnego oraz warsztaty z pisania pism procesowych czy umów. To wszystko pozwala naszym studentom lepiej przygotować się do wykonywania zawodu. To jest nasz klucz do sukcesu, plus oczywiście praca studentów i kompetentna kadra.

A propos kadry, z naszych wyliczeń wynika, że wykładowcy na WPiA UJ są mocno obciążeni pracą dydaktyczną. To duży problem? Jak chcecie mu zaradzić?

Z punktu widzenia pracowników to istotna kwestia, bowiem poświęcając czas na dydaktykę, mają go automatycznie mniej na pracę naukową. Tracą na tym zarówno wykładowcy, jak i uczelnia. W interesie wydziału leży bowiem, aby nasi pracownicy publikowali i osiągali kolejne awanse naukowe. Staramy się zatem przeciwdziałać temu zjawisku. Dlatego w przyszłym roku ograniczamy nabór na studia o 10 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, przez co znacząco spadnie liczba studentów i w konsekwencji zmniejszy się obciążenie dydaktyczne. Z drugiej strony uruchamiamy nowe projekty, które też wymagają zaangażowania pracowników. Trzy lata temu otworzyliśmy kierunek prawa własności intelektualnej i nowych mediów, gdzie zajęcia w dużej mierze są prowadzone przez kadrę z naszego wydziału. Trudno jest zatem pogodzić bogactwo oferty edukacyjnej z oczekiwaniami pracowników, którzy powinni mieć czas na pracę naukową, badania i udział w konferencjach. Dążymy do wypracowania optymalnego rozwiązania.

W jakim kierunku wydział chce się dalej rozwijać?

W dalszym ciągu chcemy przybliżać WPiA UJ do standardów międzynarodowych. Liczymy na to, że współpraca z zagranicznymi ośrodkami naukowymi pozwoli nam stać się ważnym ośrodkiem badań w skali europejskiej. W tym kontekście myślimy też o otworzeniu nowych kierunków studiów II stopnia w języku angielskim, jednego z zakresu kryminologii sądowej, a drugiego - własności intelektualnej. Liczymy na to, że w ciągu dwóch lat będziemy je mieć w swojej ofercie edukacyjnej.

Planujemy też reformę studiów na kierunku administracja. Obecnie na rynku jest bardzo duża konkurencja, więc zamierzamy dokonać zmian w programie, tak aby był on lepiej dostosowany do potrzeb rynku.

@RY1@i02/2017/119/i02.2017.119.11900040d.801.jpg@RY2@

Fot. Paweł Ulatowski

Prof. Jerzy Pisuliński, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego

Stwarzamy studentom spore możliwości samorealizacji. W dużej mierze to oni sami kształtują swój program studiów. Poza grupą sześciu przedmiotów obowiązkowych pozostałe dobierają wedle własnych zainteresowań

Rozmawiała Paulina Szewioła

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.