Długość przerw nie będzie odgórnie ustalana w rozporządzeniu
Anna Zalewska: Dzieci powinny wiedzieć, że mają jednego nauczyciela, a nie że ten zmienia się co lekcję. Co to za przedszkole, które chce dbać o dzieci ze specjalnymi potrzebami, a zatrudnia pedagoga na godzinę tygodniowo przy setce dzieci?
fot. Wojtek Górski
Anna Zalewska minister edukacji narodowej
Czy należy spodziewać się zmian, jeśli chodzi o przepis, który pozwala zatrudniać tylko na etacie?
Nie, ale nie wykluczam tego w przyszłości i będę się bacznie przyglądać, jak ten przepis jest przestrzegany. Fizykoterapeuci nie muszą być zatrudniani na etacie, więc dzieci z niepełnosprawnością mogą liczyć na pomoc bez względu na formę zatrudnienia takiej osoby.
Ale już logopeda, pedagog czy anglista musi być na etacie.
Zgadza się. Dzieci powinny wiedzieć, że mają jednego nauczyciela, a nie że ten zmienia się co lekcję. Co to za przedszkole, które chce dbać o dzieci ze specjalnymi potrzebami, a zatrudnia pedagoga na godzinę tygodniowo przy setce dzieci? Przecież w takim przedszkolu nie jest realizowana pomoc psychologiczno-pedagogiczna. Wszystkie placówki, które nie będą tego przestrzegały, będziemy sprawdzać.
Czy to już pewne, że nauczyciele będą oceniani jednak co pięć lat, a nie ‒ jak wcześniej planowano ‒ co trzy?
Tak. Postanowiłam wyjść naprzeciw postulatom dyrektorów i oświatowych związków, a także samych nauczycieli.
Nie obawa się pani, że będzie to fikcja, jak w służbie cywilnej, w której blisko 100 proc. osób każdego roku otrzymuje dobre i bardzo dobre oceny?
Nie. Mam nadzieję, że dzięki wydłużeniu cyklu oceniania dyrektorzy i oceniane osoby podejdą do tej kwestii bardzo profesjonalnie.
Ocena co trzy lata miałaby być połączona z wypłatą nowego dodatku, tzw. 500+. Do jego pełnej wysokości nauczyciele dyplomowani mają dochodzić przez trzy lata. Czy to oznacza, że przy jego wypłacie też będą przesunięcia?
Nie. Po prostu nauczyciel dyplomowany, który będzie chciał otrzymać dodatek w pełniej wysokości, musi wystąpić z własną inicjatywą o przeprowadzenie oceny w ciągu trzech lat.
Pieniądze na dodatek mają być w postaci specjalnej wagi przy podziale subwencji. Co będzie, jeśli dyrektor wyróżni wszystkich 40 nauczycieli dyplomowanych, bo nie będzie się chciał z nimi konfliktować? Czy znajdą się pieniądze dla wszystkich?
Mam nadzieje, że nie znajdzie się taki dyrektor i wyróżniani będą najlepsi z najlepszych.
A co z remontami? Czy chce pani, by były przeprowadzane tylko w wakacje?
Tak. Z wyjątkiem tych będących skutkiem nagłych awarii. Nie będzie jednak możliwości, aby w dowolnym czasie roku szkolnego prowadzić tego typu inwestycje.
W tym roku miała pani wrócić do tematu dwuzmianowości. Co z jej likwidacją i premiowaniem wyższą subwencją gmin, które nie pracują zbyt długo?
Jesteśmy jednym z nielicznych krajów na świecie, gdzie jest zmianowość w szkołach. Ale ona już była, kiedy planowaliśmy wdrażanie reformy.
Jednak teraz przez przepełnione podstawówki dzieci będą przebywać w szkołach dłużej. Tym bardziej, gdy dojdą do tego przerwy, które mają wynosić co najmniej 10 minut.
Nie będzie odgórnie ustalanych długości przerw w rozporządzeniu. O tym mają decydować dyrektorzy wspólnie z rodzicami uczniów.
Wróćmy do dwuzmianowości. Co i kiedy zamierza pani zrobić w tej sprawie?
Chciałabym premiować wyższą subwencją te gminy, które prowadzą zajęcia w godzinach przedpołudniowych. Chciałabym również przyznawać subwencję na oddział, a nie na ucznia. Wtedy nie będzie sytuacji, że tworzone są liczne klasy po ponad 30 uczniów. Samorządom nie będzie się opłacało oszczędzanie na dzieciach. Musimy zaapelować do rodziców, którzy są też wyborcami, aby wybierali takich kandydatów, którzy mówią, że edukacja jest dla nich ważna i wywiążą się ze swoich ustawowych obowiązków.
Prezydent Lublina powiedział ostatnio, że chętnie zrezygnowałby z budowania dróg na rzecz szkół ze środków UE, ale nie ma takich programów…
Samorząd jest wspólnotą, a nie firmą, która przynosi zyski. Jest to wspólnota, która utrzymuje się z subwencji, dotacji, ale też PIT i CIT. W 2017 r. samorządy z tych podatków miały o 16 mld zł więcej niż rok wcześniej. Dlatego nie ściągajmy z nich odpowiedzialności. Potrzebujemy współpracy, aby wprowadzić rozwiązania, które przyczynią się do likwidacji zmianowości w szkołach. Około stycznia przedstawimy projekt zmian w tej sprawie.
Wydaje mi się, że przyznawanie subwencji na oddział, a nie na liczbę uczniów niewiele zmieni. Przecież jeśli będą mniej liczne klasy, to trzeba będzie więcej nauczycieli i pomieszczeń, a to wcale nie musi się też opłacać samorządom.
Tu sam pan sobie wyjaśnia, jaki to jest skomplikowany proces. Proponuję, aby zwrócić się z tym pytaniem do prezydenta Warszawy lub Gdańska, dlaczego nic nie robi z problemem zmianowości.
Prezydent Gdańska żalił się nam ostatnio, że wydał na reformę ponad 40 mln zł.
Zastanawiam, się na co. Na wszystko były pieniądze. Samorządy pokazują wszystkie wydatki inwestycyjne, a nie te, które są bezpośrednio związane z reformą.
Ale samorządy z tzw. rezerwy celowej nie otrzymały tyle środków, ile chciały.
Wszyscy otrzymali tyle, ile mogliśmy przekazać. Każdy samorząd dostał 80 proc. kosztów. Ale samorządy wykazywały nam też inwestycje, które nie miały nic wspólnego z reformą.
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu