Sześciolatki delegowane do szkół. Rodzice przerażeni. Gminy nie mają wyjścia
Coraz więcej samorządów tworzy oddziały zamiejscowe przedszkoli w szkołach podstawowych. Często wbrew oczekiwaniom rodziców maluchów. Zdaniem przedstawicieli gmin to konieczność, bo nie mają gdzie umieścić trzylatków. Pytanie, czy tego typu działanie jest w pełni zgodne z prawem
Zamiejscowe oddziały lekiem na brak miejsc w przedszkolach
W tym roku szkolnym (2017/2018) aż 94 proc. sześciolatków decyzją opiekunów zostało objęte wychowaniem przedszkolnym. Odsetek ten od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Dla samorządów to ogromy kłopot, bo od ubiegłego roku muszą znaleźć w przedszkolu miejsce dla każdego zgłoszonego malca, nawet trzylatka. Taki obowiązek został wprowadzony do ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty w 2012 r. (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. poz. 2198), a na jego pełne wdrożenie było pięć lat. Gminy jednak nie budowały nowych przedszkoli. Bo już w 2014 r. wszystkie sześciolatki miały obowiązkowo rozpocząć naukę w szkołach podstawowych. Plan ten jednak nie wypalił - rząd PiS rodzicom tych dzieci pozwolił na samodzielne podjęcie decyzji w sprawie pozostawienia swojej pociechy w dotychczasowym przedszkolu lub wysłania jej do zerówki działającej przy szkole. Większość z nich wybiera pierwszą opcję. Gminy znalazły jednak nowy sposób, jak przemieścić maluchy do budynków szkolnych wbrew woli opiekunów. Tworzą oddziały zamiejscowe przedszkoli w... szkołach. Dzięki temu zbiegowi obchodzą przepisy dające opiekunowi prawo do pozostawienia dziecka w placówce, do której uczęszczało do tej pory. Gmina bowiem organizując oddział zamiejscowy, formalnie pozostawia sześciolatka w tej samej placówce - maluch przecież wciąż ma tego samego dyrektora i jest pod opieką nauczycieli z przedszkola. Zsyłki do zamiejscowych oddziałów nie muszą się obawiać, przynajmniej na razie, rodzice trzylatków, czterolatków i pięciolatków, bo jak słyszymy "nielogiczne byłoby, żeby to najmłodsze roczniki umieszczać w przegęszczonych podstawówkach i narażać je na kontakty z nastolatkami".
Gminy promują szkolne zerówki, bezskutecznie
Jak przekonać opiekunów do umieszczenia dziecka w szkolnej zerówce? Pomysłów jest sporo. Niektóre samorządy wskazują, że w oddziałach przedszkolnych w szkole dzieci będą mieć więcej darmowych zajęć (tak jest np. w Warszawie). Dyrektorzy informują też, że pozostawione dziecko w samodzielnym przedszkolu może trafić do grupy mieszanej z młodszymi dziećmi i realizacja dla niego podstawy programowej może być utrudniona. Aby zachęcić sześciolatki do szkolnych zerówek, organizują dla nich za zgodą rodziców wycieczki do tego typu placówek. Nauczyciele apelują też do sumień rodziców - mówią, że upierając się na pozostawienie sześciolatka w przedszkolu, utrudniają zapewnienie miejsc dla młodszych dzieci. Promowanie zerówek w szkołach jak do tej pory nie przynosi jednak spektakularnych efektów. A ostatnia reforma oświaty, która wygasza gimnazja i tworzy z podstawówek szkoły ośmioklasowe, tylko pogarsza sytuację. Rodzice sześciolatków nie chcą, by ich pociechy miały kontakt z nastolatkami, a ten często jest nieunikniony, bo większość szkół nie ma odrębnego wejścia do części przedszkolnej. Maluchy ze starszymi dziećmi muszą też dzielić stołówki, a czasami nawet toalety.
Działania samorządów budzą wątpliwości prawne
ROBERT KAMIONOWSKI: Na pierwszy rzut oka wydaje się, że prawo oświatowe czy nowa ustawa z 27 października 2017 r. o finansowaniu zadań oświatowych nie zawierają ograniczeń ani w zasadzie żadnych regulacji dotyczących tworzenia oddziałów zamiejscowych przedszkoli. Nie jest to jednak w 100 proc. prawidłowa konkluzja
W jaki sposób gminy mogą sobie poradzić z brakiem miejsc w przedszkolach samorządowych?
Ustawa z 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 59 ze zm.) utrzymała wprowadzony przez ustawę o systemie oświaty obowiązek zapewnienia przez gminy możliwości korzystania z wychowania przedszkolnego w publicznych przedszkolach wszystkim dzieciom objętym tym wychowaniem, zamieszkałym na obszarze gminy. Zapewnienie miejsc ma nastąpić poprzez ustalenie sieci publicznych przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w publicznych szkołach podstawowych, wraz z publicznymi placówkami wychowania przedszkolnego prowadzonymi przez osoby fizyczne lub prawne, niebędące jednostkami samorządu terytorialnego, a także niepublicznymi przedszkolami i oddziałami, wyłonionymi w drodze konkursów. Jak widać, ustawodawca przewidział szeroki zakres placówek, które składają się na sieć przedszkoli zapewniających możliwość skorzystania z publicznego wychowania przedszkolnego. Jednak w znacznej części gmin własna baza przedszkolna w postaci przedszkoli gminnych i oddziałów w szkołach podstawowych nie wystarcza dla wszystkich zamieszkałych na obszarze gminy dzieci w tym wieku.
I coraz częściej gminy nie korzystają z powyższych rozwiązań, a tworzą oddziały zamiejscowe istniejących przedszkoli?
To prawda. Często władze decydują się w takich wypadkach na rozszerzanie działalności i zwiększenie liczby uczniów w istniejących gminnych przedszkolach przez tworzenie nowych oddziałów. Jeśli jednak warunki lokalowe w budynku przedszkola nie pozwalają na rozbudowę i nowe oddziały, stosowanym powszechnie rozwiązaniem jest tworzenie oddziałów zamiejscowych, nierzadko w pomieszczeniach gminnych szkół podstawowych, a nawet placówkach ponadgimnazjalnych, które ze względu na zmianę systemu szkolnego mają wolne pomieszczenia. Takie oddziały zamiejscowe są funkcjonalnie i organizacyjnie podporządkowane przedszkolu, nauczyciele są zatrudniani także przez przedszkole i podlegają dyrektorowi przedszkola. Również koszty przeważnie przypisane są do budżetu przedszkola, chociaż w praktyce różnie z tym bywa.
Czy jednak takie rozwiązania są w pełni zgodne z prawem?
Nie są do końca spójne. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że prawo oświatowe oraz nowa ustawa z 27 października 2017 r. o finansowaniu zadań oświatowych nie zawierają ograniczeń ani w zasadzie żadnych regulacji w tym zakresie. Nie jest to jednak do końca prawidłowa konkluzja. Zgodnie z nową ustawą system oświaty obejmuje przedszkola, w tym z oddziałami integracyjnymi lub specjalnymi, przedszkola integracyjne i specjalne oraz inne formy wychowania przedszkolnego. Wychowanie przedszkolne realizuje się zaś w przedszkolach, oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych oraz w innych formach wychowania przedszkolnego. Istnieją wobec tego trzy formy organizacyjne, w których wychowanie przedszkolne może być prowadzone. Istotne przepisy zawierają też art. 91 i 92 prawa oświatowego. Artykuł 91 stanowi o możliwości tworzenia zespołów szkół obejmujących różne typy szkół i placówek, w tym połączenia w zespół szkoły podstawowej i przedszkoli mających siedzibę na obszarze objętym obwodem tej szkoły. W tym przepisie widać już pierwsze ograniczenie dotyczące zasięgu miejscowego (terytorialnego) szkoły i przedszkola bądź przedszkoli. Kolejny przepis reguluje zasady przekształcenia oddziału przedszkolnego, zorganizowanego w szkole podstawowej, w przedszkole. Wtedy przedszkole utworzone zgodnie tym przepisem tworzy (obligatoryjnie) zespół ze szkołą podstawową, w której dotychczas działały oddział lub oddziały przedszkolne. Istotne zapisy zawarte są w art. 126 prawa oświatowego. Określają wymagania przeciwpożarowe obowiązujące w lokalach, w których prowadzony jest oddział przedszkolny w szkole podstawowej. Szczegółowe wymagania określone zostały rozporządzeniem ministra edukacji arodowej z 25 sierpnia 2017 r. w sprawie wymagań ochrony przeciwpożarowej, jakie musi spełniać lokal, w którym są prowadzone oddział przedszkolny lub oddziały przedszkolne zorganizowane w szkole podstawowej albo jest prowadzone przedszkole utworzone w wyniku przekształcenia oddziału przedszkolnego lub oddziałów przedszkolnych zorganizowanych w szkole podstawowej (Dz.U. z 2017 r. poz. 1642). Co ważne, regulacja zawarta w art. 126 oraz wydanym na jego podstawie rozporządzeniu dotyczy wyłącznie oddziałów przedszkolnych prowadzonych w szkole podstawowej oraz przedszkoli utworzonych w wyniku przekształcenia oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej zgodnie z art. 92 ust. 1 prawa oświatowego. W rozporządzeniu wskazane są szczegółowe warunki, m.in. zapewnienie w użytkowanym budynku szkoły lub jego części spełnienia wymagania ochrony przeciwpożarowej dla kategorii zagrożenia ludzi ZL II, określonego w przepisach dotyczących ochrony przeciwpożarowej, z pewnymi wyjątkami. Rozporządzenie określa także wymagania dla pomieszczeń wspólnych oddziału czy przedszkola oraz szkoły. W tym miejscu ujawnia się niespójność przepisów.
Na czym ta niespójność polega?
Wydane 17 marca 2017 r. rozporządzenie w sprawie szczegółowej organizacji publicznych szkół i publicznych przedszkoli (Dz.U. z 2017 r. poz. 649) w par. 11 ust. 2 dopuszcza w uzasadnionych przypadkach, że poszczególne oddziały, nie więcej jednak niż sześć, mogą być zlokalizowane w różnych lokalach położonych na terenie danej miejscowości, jeżeli organ prowadzący przedszkole zapewni dyrektorowi przedszkola warunki sprawowania bezpośredniego nadzoru nad tymi oddziałami. Tym samym rozporządzenie sankcjonuje tworzenie oddziałów zamiejscowych, choć ograniczone do uzasadnionych, czyli szczególnych przypadków. To nieostre określenie przez gminy rozumiane jest zazwyczaj jednak szeroko.
Czy wobec tego w budynku szkoły podstawowej mogą istnieć i funkcjonować oddziały przedszkola będącego inną jednostką organizacyjną i budżetową niż szkoła?
Z jednej strony nie znajdziemy w przepisach zakazu takich rozwiązań, a w samym rozporządzeniu przewidziano możliwość tworzenia aż do sześciu oddziałów poza siedzibą przedszkola. Z drugiej - pogłębiona analiza problemu i przepisów prowadzi jednak do zaskakujących wniosków. Po pierwsze ustawodawca wyraźnie reguluje i przewiduje, że razem ze szkołą podstawową mogą funkcjonować jako placówki wychowania przedszkolnego oddział lub oddziały przedszkolne zorganizowane przy tej szkole lub przedszkole połączone w zespół z tą szkołą, ewentualnie innymi szkołami i przedszkolami. Inną teoretyczną możliwością jest funkcjonowanie samodzielnego przedszkola wraz ze szkołą, a w zasadzie obok, jednak gdy istnieje wyraźne budowlane i organizacyjne wyodrębnienie obu tych jednostek, także w sensie budowlanym. Wniosek taki wynika ze wspomnianego rozporządzenia w sprawie wymagań ochrony przeciwpożarowej. Po wtóre, brak jest unormowań bezpieczeństwa przeciwpożarowego czy sanitarnego dla oddziałów przedszkoli w szkole podstawowej, które nie są oddziałami tej szkoły lub przedszkolem powstałym w wyniku przekształcenia. Zatem w istocie brak jest regulacji prawnych w zakresie ochrony przeciwpożarowej dla pomieszczeń zajmowanych przez "obcy" wobec szkoły oddział przedszkola, czyli dla ewentualnego utworzenia w budynku szkoły (jakiejkolwiek) oddziału lub oddziałów przedszkola, które nie stanowi zespołu wraz z tą szkołą. To jest pierwszy istotny problem. Nie powinno się w tym wypadku stosować rozporządzenia z 25 sierpnia 2017 r., nie przewiduje ono bowiem takich przypadków.
A jaki jest drugi problem?
Są to wspomniane przepisy ustawy, które szczegółowo regulują prowadzenie w szkole podstawowej własnych oddziałów przedszkolnych lub powstałego z ich przekształcenia przedszkola, łączenie szkół i przedszkoli w zespół, a nie przewidują lokowania w szkole oddziałów zupełnie odrębnego przedszkola. Potwierdzeniem tego jest zakres regulacji wspomnianego wyżej rozporządzenia, które nie obejmuje przedszkoli czy oddziałów w ogóle, a tylko zorganizowane w szkole lub w wyniku ich przekształcenia. Zgodnie zaś z zasadą racjonalności ustawodawcy i kompletności uregulowań ustawowych należałoby orzec, że wobec tego nie można w szkołach prowadzić zamiejscowego oddziału innego przedszkola. Z kolei rozporządzenie w sprawie szczegółowej organizacji publicznych szkół i przedszkoli nie stanowi, gdzie takie oddziały mogą się znajdować. Na pewno jest to problem, na który, jak się wydaje, nikt nie zwracał dotychczas uwagi. Znane są powszechnie przypadki prowadzenia zamiejscowych oddziałów przedszkoli w budynkach szkół, a wydaje się, że władze sanitarne i przeciwpożarowe też nie mają z tym problemu. Z zasady obiekty te posiadają pozytywne opinie sanepidu i straży pożarnej, tylko czy zostały one rzeczywiście wydane na podstawie właściwych przepisów? Moim zdaniem błąd w tych przypadkach popełniają organy prowadzące, gdyż przecież ani sanepid, ani straż pożarna nie analizuje powiązań organizacyjnych przedszkola czy oddziału, a jedynie sprawdzają pomieszczenia pod kątem spełnienia wymagań prawnych i budowlanych. Wobec tego uzasadniony byłby pogląd, że organy prowadzące, którymi są władze gminy, naruszają przepisy przez prowadzenie w budynku szkoły oddziału przedszkola, który nie jest oddziałem przedszkolnym tej szkoły ani nie jest przedszkolem powstałym w wyniku przekształcenia, a wydane opinie, w szczególności przeciwpożarowe, dotyczą zupełnie innej formy organizacyjnej.
Czy samorządy zdają sobie z tego sprawę?
Trudno stwierdzić, czy jakikolwiek organ pokusił się o tak dogłębną analizę tego problemu, ale warto zwrócić na niego uwagę i podkreślić, że od strony prawnej istnieją poważne wątpliwości co do organizowania zamiejscowych oddziałów w budynkach szkoły podstawowej. Zupełnie innym problemem są kwestie organizacyjne i finansowe prowadzenia takiego zamiejscowego oddziału. Ponieważ w takich przypadkach zarówno szkoła, jak i przedszkole z jego oddziałem są odrębnymi jednostkami budżetowymi, w planach wydatków (budżetach) obu jednostek winny zostać szczegółowo i poprawnie wyodrębnione wszystkie koszty. Niestety często tak się jednak nie dzieje, znaczna część wydatków pozostawiana jest bowiem nadal po stronie szkoły - gospodarza. Chodzi o koszty sprzątania, energii, wody, administracji budynku, woźnych, dozorców itd. W wielu przypadkach prowadzi to do bezzasadnego zaniżania rzeczywistych wydatków, stanowiących podstawę do ustalenia podstawowej kwoty dotacji dla przedszkoli, co przekłada się na niższe dotacje wypłacane niepublicznym przedszkolom. Kolejnym występującym problemem jest zawyżanie w takich oddziałach liczby dzieci ponad limit 25 uczniów w oddziale, ale każdy taki przypadek powinien być zbadany i oceniony przez kuratorium oświaty jako organ nadzoru pedagogicznego.
Czyli mamy do czynienia z poważnymi rozbieżnościami?
W przepisach widać wyraźną rozbieżność między regulacjami prawa oświatowego i rozporządzenia MEN. Podobnie rozporządzenie w sprawie wymagań ochrony przeciwpożarowej, reguluje inne przypadki. Brak jest zatem wyraźnej regulacji odnoszącej się do tworzenia w szkołach podstawowych zamiejscowych oddziałów. Na pewno w statucie przedszkola winno zostać wyraźnie przewidziane utworzenie oddziałów zlokalizowanych poza siedzibą przedszkola. Ale czy to wystarczy do ich prowadzenia zgodnie ze wszystkimi przepisami? ⒸⓅ
Uzasadniony wydaje się pogląd, że organy prowadzące, którymi są władze gminy, naruszają przepisy przez prowadzenie w budynku szkoły oddziału przedszkola, który nie jest oddziałem przedszkolnym tej szkoły ani też nie jest przedszkolem powstałym w wyniku przekształcenia. Ponadto wydane opinie, w szczególności przeciwpożarowe, dotyczą zupełnie innej formy organizacyjnej niż oddział zamiejscowy przedszkola.
@RY1@i02/2018/039/i02.2018.039.18300060a.801.jpg@RY2@
Robert Kamionowski radca prawny i ekspert ds. oświaty
Rozmawiał Artur Radwan
Wytrychem uzasadniony przypadek
Samorządowcy wskazują, że mają prawo tworzenia oddziałów zamiejscowych poza siedzibą przedszkola. Taką możliwość daje im par. 11 ust. 2 rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 17 marca 2017 r. w sprawie szczegółowej organizacji publicznych szkół i publicznych przedszkoli (Dz.U. poz. 649). Zgodnie z tym przepisem w uzasadnionych przypadkach poszczególne oddziały, nie więcej jednak niż sześć, mogą znajdować się w różnych lokalach położonych na terenie danej miejscowości, jeżeli organ prowadzący przedszkole zapewni dyrektorowi przedszkola warunki sprawowania bezpośredniego nadzoru nad tymi oddziałami. Na ten właśnie przepis powołuje się m.in. Grażyna Orzechowska-Mikulska, zastępca burmistrza dzielnicy Wola w Warszawie. Zaznacza, że w zależności od liczby dzieci zgłoszonych przez rodziców w postępowaniu rekrutacyjnym do danego przedszkola oraz jego możliwości lokalowych władze dzielnicy muszą brać pod uwagę rozwiązanie z oddziałami zamiejscowymi. - Jeśli gmina nie zapewni miejsca w przedszkolach wszystkim zgłoszonym dzieciom podczas rekrutacji, narazi się na zarzut naruszenia prawa - zaznacza. I wyjaśniła, że to m.in. brak pieniędzy zmusza samorządy do podejmowania tego typu działań.
Oddziały zamiejscowe funkcjonują już m.in. w Bytomiu, Świnoujściu oraz Szczytnie. - W przypadku naszej gminy o ich powstaniu nie zdecydowały problemy lokalowe z pozostawieniem sześciolatków w przedszkolach. Zdecydowaliśmy się je utworzyć ze względu na obszar gminy i liczbę miejscowości - wyjaśnia Mariusz Drężek z Urzędu Miejskiego w Szczytnie. Zauważa, że dla mieszkańców to bardzo dobre rozwiązanie, ale organizacyjnie to duże wyzwanie dla dyrektora przedszkola.
Oddziały zamiejscowe mają także cztery przedszkola w Krakowie. Jak zaznacza Dariusz Nowak z krakowskiego magistratu, ich utworzenie było podyktowane zapotrzebowaniem na miejsca przedszkolne oraz wolnymi pomieszczeniami w budynkach szkolnych. Natomiast główną przyczyną utworzenia filii przedszkola w Węgorzewie było pojawienie się nagle dodatkowych dzieci, którym gmina musiała zapewnić realizację rocznego obowiązkowego przygotowania przedszkolnego. - Musieliśmy powołać oddział zamiejscowy przedszkola w szkole, bo rodzice najzwyczajniej w świecie przespali rekrutację lub nagle pod koniec sierpnia zmienili decyzję o wysłaniu dziecka do pierwszej klasy - wylicza Bożena Stępak z Urzędu Miasta w Węgorzewie. - Utworzenie tego oddziału było ostatnim branym pod uwagę rozwiązaniem, przyjętym w wyniku przeprowadzenia naboru uzupełniającego - podkreśla.
Inne gminy dopiero planują tworzenie oddziałów. Po wakacjach doczeka się ich Przedszkole Miejskie nr 2 w Żninie. Utworzenie filii w szkołach rozważa, o ile zajdzie taka potrzeba, także Lubicz. - Zwłaszcza że stołówka szkolna pracuje w innym systemie niż przedszkolna i nie zapewnia całodziennego wyżywienia. A takie podporządkowanie zamiejscowe wyeliminuje problem wyżywienia dzieci, które chodziłyby do zerówki prowadzonej przez szkołę - stwierdza Brygida Bogdanowicz-Kopeć, dyrektor zespołu ekonomiczno-administracyjnego szkół i przedszkoli w Lubiczu.
- Aby uniknąć nauki zmianowej w szkołach podstawowych, na oddziały przedszkola zostanie zaadaptowane skrzydło budynku po wygaszanym gimnazjum, które jest oddalone o około 150 metrów od przedszkola - informuje Ewa Okurowska, zastępca naczelnika wydziału organizacyjnego i spraw obywatelskich Urzędu Miasta Kolno.
Są jednak samorządy, które nie chcą, zwłaszcza w roku planowanych wyborów samorządowych, iść na wojnę z rodzicami sześciolatków. Utworzenia oddziałów zamiejscowych nie planują także Kobierzyce. - Po rekrutacji trzeba będzie się jednak zastanowić, gdzie ulokować najmłodsze dzieci, jeśli zabraknie dla nich miejsc - mówi Anna Wilisowska, kierownik referatu edukacji, kultury i sportu z Urzędu Gminy Kobierzyce.
- Rozwiązanie to jest dobre dla zapewnienia miejsc wychowania przedszkolnego, ale zapewne generować będzie konflikty z rodzicami, którzy chcieliby, żeby przez cały pobyt w przedszkolu dziecko było w tym samym budynku - uważa z kolei Piotr Szulc, dyrektor miejskiego zespołu obsługi szkół i przedszkoli w Giżycku.
@RY1@i02/2018/039/i02.2018.039.18300060a.802.jpg@RY2@
Coraz więcej przedszkolaków
Dwie strony medalu
Jednostki, które już mają oddziały zamiejscowe przedszkoli, przyznają, że nie jest to dla nich całkowicie komfortowe rozwiązanie, choć ich zdaniem ma też swoje dobre strony. - W szkołach podstawowych oddziały zamiejscowe samodzielnych przedszkoli zorganizowane są dla dzieci sześcioletnich. Ułatwia to przejście z przedszkola do pierwsze klasy szkoły podstawowej - mówi Witold Stefański, naczelnik wydziału oświaty i kultury Urzędu Miejskiego w Policach. - Niestety oddziały mają jednak swoje mankamenty, z których najistotniejszym jest problem zapewnienia wyżywienia zgodnie ze standardami obowiązującymi w przedszkolach. W naszej gminie posiłki do oddziałów zamiejscowych dowożone są z macierzystego przedszkola. To rozwiązanie jest dosyć uciążliwe i wymagające dodatkowych nakładów finansowych - podsumowuje naczelnik.
- W Bytomiu w szkołach podstawowych funkcjonuje obecnie osiem oddziałów przedszkolnych - mówi Aneta Latacz, zastępca prezydenta miasta Bytomia. - Znajdują się one w bliskiej okolicy przedszkoli, w których liczba chętnych dzieci przewyższa liczbę miejsc w placówce. Rozwiązanie to jest korzystne zarówno dla rodziców jak i dzieci, ponieważ oddziały znajdują się w pobliżu ich miejsca zamieszkania. Ponadto dziecko, uczęszczając do oddziału przedszkolnego w szkole, przyzwyczaja się do nowego miejsca, w którym później może kontynuować naukę. Pani prezydent jest zdania, że w ten sposób dziecko zaznajamia się z zasadami panującymi w szkole oraz zasadami dyscypliny i wychowania, a to potem zmniejsza zasadniczo trudność w przystosowaniu się do nowych warunków panujących w szkole podstawowej. Przy czym Aneta Latach podkreśla, że oddziały zamiejscowe zapewniają bezpieczne i higieniczne warunki określone w przepisach przeciwpożarowych i budowlanych właściwych dla przedszkoli. - Dyrektorzy przedszkoli mają możliwość sprawowania bezpośredniego nadzoru nad utworzonymi oddziałami, a dyrektorzy szkół poznają przyszłych potencjalnych klientów: uczniów i ich rodziców - dodaje.
OPINIA EKSPERTA
Warto tworzyć oddziały zamiejscowe - mimo protestów
@RY1@i02/2018/039/i02.2018.039.18300060a.803.jpg@RY2@
Janina Śmiałkowska naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta Świnoujście
Obowiązek zapewnienia od 1 września 2017 r. dzieciom w wieku od 3 do 6 lat miejsc w przedszkolach na terenie gminy, przy jednoczesnym przywróceniu wieku 7 lat do rozpoczęcia realizacji obowiązku szkolnego, spowodowało z przyczyn oczywistych brak miejsc w przedszkolach. Pozostały w nich grupy sześciolatków i doszły dzieci trzyletnie, którym JST muszą zapewnić miejsce w przedszkolu, o ile zostaną do niego zgłoszone przez rodziców. Liczyliśmy, że zapewnieniu odpowiedniej liczby miejsc pomogą nam przedszkola niepubliczne, te jednak nie przystąpiły do ogłoszonego przez gminę konkursu. Powstał problem, który należało rozwiązać prawie natychmiast. Zdecydowanie korzystniej, z uwagi na niż demograficzny, wyglądała sytuacja lokalowa szkół. Postanowiliśmy więc stworzyć oddziały zamiejscowe w szkołach podstawowych. Wykorzystując doświadczenia roku poprzedniego, obecnie już w deklaracji o kontynuowaniu wychowania przedszkolnego na kolejny rok szkolny przedszkola wskazują na możliwość skierowania dziecka do przedszkola lub jego oddziału zamiejscowego. Przy czym funkcjonowanie tych oddziałów jest uwzględnione w sieci przedszkoli na terenie miasta po uprzednim uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty. W statucie przedszkola jest także zapis o drugim miejscu realizacji wychowania przedszkolnego, ze wskazaniem jego adresu. Tworząc nową sieć przedszkoli w ub. roku, wskazaliśmy dwa przedszkola i dwie szkoły podstawowe, w których mogą powstać oddziały zamiejscowe - po to, aby w jednym cyklu postępowania związanego z ich tworzeniem uzyskać wymagane opinie i zasygnalizować rodzicom możliwość zmiany miejsca realizacji wychowania przedszkolnego. W razie braku miejsc w dotychczasowym układzie wykorzystany zostanie drugi oddział zamiejscowy. Oczywiście wskazane pomieszczenia zostały wyremontowane i wyposażone stosownie do potrzeb i wymogów dla dzieci w wieku przedszkolnym. W roku szkolnym 2017/2018 utworzyliśmy w szkole podstawowej oddział zamiejscowy przedszkola miejskiego na 75 miejsc. Przeszły do niego całe grupy dzieci sześcioletnich wraz z nauczycielkami i woźnymi oddziałowymi. Wyżywienie dzieci odbywa się na zasadzie cateringu z przedszkola macierzystego, tak więc nawyki żywieniowe i smaki są zachowane. Rozwiązanie to z początku budziło nieufność i niezadowolenie rodziców, ale po pół roku funkcjonowania w obiekcie szkolnym dodam, że w wydzielonym skrzydle i z odrębną toaletą oraz dostępem do auli, sali gimnastycznej i gabinetów terapii pedagogicznej nie słyszymy słów krytyki. Co więcej, dyrektor przedszkola od jednego z najbardziej opornych rodziców usłyszał słowo "przepraszam".
W uchwale w sprawie sieci przedszkoli publicznych mamy wskazane i pozytywnie zaopiniowane przez kuratora oświaty drugie miejsce dla oddziału zamiejscowego w szkole podstawowej. Uważam rozwiązanie za sprawdzone i po doświadczeniach z jego powstaniem oraz funkcjonowaniem - polecam.
Not. AR.
Kuratorzy stawiają warunki
DGP zapytał poszczególne kuratoria, jak zapatrują się na tworzenie oddziałów zamiejscowych. Kuratorzy wprawdzie dopuszczają takie działania gmin, ale zwracają uwagę, że to powinien być wyjątek, a nie norma
- Kwestia założenia przedszkola publicznego czy też utworzenia oddziałów zamiejscowych dla tego typu placówki nie obliguje jednostki samorządu terytorialnego do występowania do nas o opinię czy też zgodę - wskazuje Zbigniew Talaga, wicekurator oświaty w Poznaniu. Przypomina jednak, że to kurator, na podstawie art. 32 ust. 4 prawa oświatowego, wydaje opinię przed ustaleniem przez radę gminy sieci prowadzonych przez gminę publicznych przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych. Opinia dotyczy zgodności sieci z warunkami określonymi w art. 32 ust. 3 ww. ustawy. - Sytuacje, w których gminy proponują zlokalizowanie poszczególnych oddziałów w różnych lokalach położonych na terenie tej samej miejscowości co siedziba przedszkola, są rozpatrywane każdorazowo indywidualnie - informuje Zbigniew Talaga. - Wyrażenie pozytywnej opinii zależy przede wszystkim od zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa (ciągłości pracy wychowawcy, dostosowania pomieszczeń do potrzeb małych dzieci i ewentualne wydzielenie tych pomieszczeń z reszty budynku, odległości pomiędzy oddziałem a siedzibą przedszkola, zapewnienia dowozu dzieci) - dodaje.
- Ważne, by została też spełniona norma prawna, czyli zapewnienie dyrektorowi przedszkola warunków sprawowania bezpośredniego nadzoru nad tymi oddziałami - zwraca uwagę Anna Nieradka z Kuratorium Oświaty w Szczecinie. - Organ prowadzący powinien też przedstawić informację o poinformowaniu rodziców o nadchodzących zmianach. Chodzi o to, by przedstawiciele organu prowadzącego, np. dyrektor przedszkola, przekonali rodziców do nowego rozwiązania, wskazali jego zalety oraz korzyści dla dzieci. Optymalne jest, by tego typu spotkania odbywały się w takim momencie roku szkolnego, by rodzice nieprzekonani do ww. rozwiązania mieli szansę przystąpić do rekrutacji do innego przedszkola lub oddziału przedszkolnego w szkole - podpowiada pracownica szczecińskiego kuratorium.
Przy czym nie jest tak, że rodzice nie dają się przekonać do oddziału zamiejscowego. Otóż kuratorium w Szczecinie otrzymało skargę od rodziców sześciolatków na utworzenie oddziałów zamiejscowych. - Po wypełnieniu złożonego przez prezydenta miasta zobowiązania o wyremontowaniu i wyposażeniu pomieszczeń stanowiących niezależne skrzydło szkoły rodzice zaakceptowali zmianę - mówi Anna Nieradka.
Z sondy DGP wynika, że nie tylko te dwa kuratoria dopuszczają możliwość tworzenia filii dla przedszkoli. - Istotą tworzenia oddziałów publicznego przedszkola zlokalizowanych poza jego siedzibą, np. w budynku szkolnym, jest zapewnienie dzieciom w wieku przedszkolnym możliwości uczęszczania na zajęcia przedszkolne, a także skrócenie drogi dziecka do przedszkola - uważa Mariola Kiełboń, starszy wizytator Kuratorium Oświaty w Rzeszowie.
ⒸⓅ
OPINIA EKSPERTA
Rodzice nie mogą być zaskakiwani przez dyrektorów
@RY1@i02/2018/039/i02.2018.039.18300060a.101(c).jpg@RY2@
Aurelia Michałowska mazowiecki kurator oświaty
Przepisy prawa w uzasadnionych przypadkach dopuszczają organizowanie poszczególnych oddziałów poza stałą siedzibą przedszkola. Nie powinno to być jednak normą, ale, co jeszcze raz podkreślę, uzasadnionym wyjątkiem od reguły. Zapewnienie miejsc w edukacji przedszkolnej jest zadaniem własnym samorządu, który powinien brać pod uwagę przede wszystkim komfort edukacyjny dzieci. Należy pamiętać, że tworzenie tzw. oddziałów zamiejscowych przedszkoli musi być uwzględnione przez samorząd w sieci przedszkolnej na terenie gminy. W tym miejscu chciałabym podkreślić, że ustalenie sieci, która przyjmuje formę uchwały rady gminy, może nastąpić po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty o zgodności tej sieci z warunkami dotyczącymi m.in.: zapewnienia bezpiecznego dojścia do przedszkola/szkoły, a dzieciom pięcioletnim i sześcioletnim oraz niepełnosprawnym bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu, czy też zwrócenia kosztów przejazdu dziecka i opiekuna. Ponadto tego typu rozwiązanie powinno być uzasadnione. Np. w przypadkach uzasadnionych warunkami demograficznymi i geograficznymi rada gminy może uzupełnić sieć publicznych przedszkoli o oddziały przedszkolne w szkołach podstawowych oraz o inne publiczne formy wychowania przedszkolnego. Mogę zapewnić, że jeśli do kuratorium wpłyną takie uchwały, będą one przez nas bardzo dokładnie analizowane. Liczę też na to, że samorządy nie będą podejmowały takich decyzji bez konsultacji i porozumienia z rodzicami.
Wywieranie presji na rodziców dzieci w wieku przedszkolnym, aby wybrali ten lub inny oddział przedszkolny, nie powinno mieć miejsca. Zadaniem dyrektora placówki jest współpraca z opiekunami, w tym proponowanie rozwiązań, ale to rodzice powinni móc dokonać wyboru miejsca edukacji przedszkolnej dla swojego dziecka. Z rejonu warszawskiego nie wpłynęły do nas dotychczas interwencje od rodziców, które wiązałyby się z tym problemem. Jednak proces rekrutacyjny do przedszkoli dopiero się rozpoczyna i z pewnością będziemy go monitorowali.
Jeśli kontynuować wychowanie przedszkolne, to lepiej w placówce, którą dziecko zna
ANNA ZIOMEK-LEWICKA: Ewentualne wszelkie próby mniej lub bardziej zawoalowanego nacisku na opiekunów za pośrednictwem sześciolatków są wysoce niewłaściwe i świadczyłyby o tym, że nie dobro dzieci jest najważniejsze
@RY1@i02/2018/039/i02.2018.039.18300060a.806.jpg@RY2@
Anna Ziomek-Lewicka psycholog i pedagog szkolny w Zespole Szkół nr 34 w Bydgoszczy
Niektórzy nauczyciele i dyrektorzy wręcz straszą rodziców sześciolatków, że dziecko pozostawione w przedszkolu trafi do szkolnej zerówki będącej oddziałem zamiejscowym przedszkola. Co pani sądzi o takim rozwiązywaniu sprawy braku miejsc dla przedszkolaków?
To nie jest pytanie do psychologa. Raczej do tych osób, które takich argumentów używają, jeżeli pan ma z nimi kontakt.
To może inaczej. Rodzice sześciolatków mają teraz problem: posyłać dziecko do pierwszej klasy czy też zostawić w przedszkolu, do którego uczęszcza. A może powinno pójść do szkolnej zerówki. Co pani proponuje?
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Rodzice stają przed dylematami: szkoła czy zerówka, zerówka - w szkole czy w przedszkolu. W przypadku pierwszego rodzice przede wszystkim świadomie i odpowiedzialnie powinni wziąć pod uwagę rzeczywisty stopień dojrzałości szkolnej swojego dziecka i to nie tylko pod względem jego poziomu rozwoju poznawczego, intelektualnego. Ważne są także wszystkie aspekty gotowości szkolnej, związanej z poziomem dojrzałości procesów analizy, syntezą wzrokową i słuchową, sprawnością ruchową i grafomotoryczną. Znaczenie ma także sprawność narządów artykulacyjnych, poziom rozwoju mowy związany z jego dojrzałością emocjonalną czy społeczną. Rok w rozwoju dziecka w tym wieku to bardzo dużo. Kwestia pierwszych sukcesów lub niepowodzeń szkolnych może mieć ogromny wpływ na postrzeganie siebie przez dziecko w roli ucznia, członka zespołu klasowego, rówieśniczego. Dziecko zbyt wcześnie posłane do szkoły bez osiągnięcia wymaganego stopnia gotowości szkolnej w którymkolwiek aspekcie bywa narażone na negatywne emocje, trudności adaptacyjne związane m.in. z wymaganiami stawianymi uczniom w szkole. Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy chcę aby moje dziecko "jakoś sobie poradziło w szkole", czy chcę, aby osiągnęło tam sukces, a nauka w szkole była dla niego szansą na wszechstronny rozwój i wykorzystywanie własnych zdolności. Zauważmy też, że uwarunkowania tzw. powodzenia szkolnego, tj. możliwości sprostania wymaganiom szkoły, to nie tylko czynniki wewnętrzne (właściwości rozwoju dziecka), ale też czynniki zewnętrzne (wymagania szkoły). Dużo zależy od warunków, jakie panują w danej placówce. Co do drugiej rozterki, dylemat jest zwykle mniejszy w przypadku decyzji o nieposłaniu sześciolatka do szkoły podejmowanej przez rodziców dzieci, które już uczęszczają do przedszkola.
Część rodziców chce zostawić dziecko sześcioletnie w samodzielnym przedszkolu, a nie posyłać do zerówki w szkole. Czy tu może pani coś podpowiedzieć?
Również i tę decyzję powinni podjąć rodzice, aczkolwiek moim zdaniem rozwiązanie polegające na kontynuowaniu pobytu dziecka w znanej mu placówce, w znanym sobie środowisku, z nauczycielem, którego zna, z grupą znanych dzieci, często przebywających ze sobą przez nawet trzy lata, wydaje się bardziej naturalne i nie wprowadza elementu zmiany całego otoczenia, nauczyciela, innych dzieci. Po prostu eliminuje zbędny, ewentualny stres związany ze zmianami.
Na pewno jest duża populacja dzieci, które są w stanie poradzić sobie w każdej grupie, w każdych warunkach, i taka zmiana nie będzie miała na nie negatywnego wpływu. Zresztą nauczyciele potrafią dobrać odpowiednie formy i metody pracy zarówno do grupy, jak i do poszczególnych dzieci.
Ale samorządy namawiają rodziców i mówią, że dziecko w zerówce będzie miało więcej dodatkowych zajęć i lepiej będzie realizowana podstawa programowa. Czy można w ogóle takich argumentów używać?
Podstawa programowa obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego jest taka sama bez względu na miejsce, w jakim się ono odbywa, a obowiązkiem organu prowadzącego jest zapewnienie optymalnych warunków do jej realizacji w każdej jego placówce. Szczerze mówiąc, ten argument, jeżeli rzeczywiście pada, jest dla mnie niezrozumiały.
Popularne stały się też wycieczki do pobliskich szkolnych zerówek z dziećmi sześcioletnimi organizowane przez przedszkola. Wszystko po to, aby dzieciaki namówiły rodziców do wysłania ich jednak do zerówki.
Wydaje mi się jednak, że to nie dzieci powinny decydować o tym, jaką decyzję co do przebiegu ich edukacji podejmą rodzice. Rodzice zaś decyzję podejmują świadomie i odpowiedzialnie, kierując się jednostkową sytuacją własnego dziecka. Dalsza droga edukacyjna dziecka to nie jest - mówiąc metaforycznie - kwestia modnej maskotki, do której kupna poprzez telewizyjne reklamy skierowane do dzieci zachęcani są rodzice. Ewentualne wszelkie próby mniej lub bardziej zawoalowanego nacisku na opiekunów za pośrednictwem dzieci są wysoce niewłaściwe i świadczyłyby o tym, że nie dobro dzieci jest najważniejsze, a jakieś inne czynniki, w co jednak trudno jest mi uwierzyć.
Pojawia się też niekiedy szantaż, że jeśli sześciolatek zostanie w samodzielnym przedszkolu, to będzie w grupie z dziećmi młodszymi i nie będzie czasu na realizację z nim podstawy programowej. Czy to dobre rozwiązanie dla rozwoju dziecka?
Proszę wybaczyć, ale kwestia organizacji obowiązkowego przygotowania przedszkolnego leży w gestii dyrektorów placówek oraz samorządów. Nauczyciele pracujący w grupach dzieci tylko 6-letnich, jak i w grupach mieszanych, realizują podstawę programową dla tych dzieci w taki sam sposób. Nie powinno mieć to znaczenia ani żadnego wpływu na jakość pracy z dziećmi, ani na stopień realizacji tej podstawy.
Czasami może też być tak, że dziecko trafia do zerówki w jednej szkole, bo w niej utworzono np. oddział zamiejscowy, a po roku idzie do innej szkoły, rejonowej ze względu na obowiązek szkolny. Czy to nie naraża dziecka na dodatkowy stres?
Może, bo każda zmiana środowiska, jak już wspominałam, może negatywnie oddziaływać na dziecko. Ale tego można uniknąć, jeżeli nauczyciel, pracując z grupą, ma na uwadze wyeliminowanie czy zmniejszenie stresu związanego ze zmianą środowiska. Poza tym każda szkoła powinna gwarantować zorganizowany system pomocy psychologiczno-pedagogicznej, a tym samym zatrudniać także specjalistów, czyli pedagoga szkolnego, logopedę, psychologa, terapeutę pedagogicznego, i w ten sposób zapewniać każdemu dziecku optymalne warunki do rozwoju.
Co więc zrobić przed podjęciem decyzji, czy warto udać się do poradni o pomoc psychologa?
Na pewno dobrze jest współpracować z nauczycielem naszego dziecka w przedszkolu, porozmawiać z nim na temat otrzymanej od niego diagnozy gotowości szkolnej. Warto się też zgłosić do poradni psychologiczno-pedagogicznej, zwłaszcza jeśli dziecko do przedszkola nie uczęszczało. Ale warto skorzystać nie tylko z pomocy psychologa, ale także pedagoga czy logopedy. Kompleksowa diagnoza to nie tylko diagnoza psychologiczna. Wystarczy zgłosić się do rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej i wypełnić wniosek o przeprowadzenie badania gotowości szkolnej.
Rozmawiał Artur Radwan
@RY1@i02/2018/039/i02.2018.039.18300060a.102(c).jpg@RY2@
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu