Uczniowie zdali egzaminy. Teraz wystawiają oceny dorosłym
Wiele razy mówiłam bliskim, że czuję się jak jakiś laboratoryjny zwierzak. Świnka w klatce, na której ktoś przeprowadza eksperymenty. Ci, co wcielili reformę edukacji w życie, tak mnie potraktowali
Najpierw egzamin ósmoklasisty i gimnazjalisty. Następnie wędrówki ludów przy przenoszeniu papierów do wybranej szkoły średniej. W atmosferze strachu, że oto do rywalizacji staje nie jeden, ale trzy roczniki uczniów, a w konsekwencji nie dla wszystkich wystarczy miejsc. Wcześniej czekanie na to, co przyniesie strajk nauczycieli i czy egzaminy w ogóle się odbędą. Nie wspominając o trwającym od prawie dwóch lat zamieszaniu związanym z wygaszaniem gimnazjów i wydłużaniem podstawówek do ośmiu lat.
To, nad czym dyskutują politycy, nauczyciele i rodzice (słowem: dorośli), dzieci testują na własnej skórze. Dlatego spytaliśmy je, jak ostatnie wydarzenia w edukacji wyglądają z perspektywy osób najmniej dopuszczanych do głosu. Obraz, jaki się z tych rozmów wyłania, nie jest smutną relacją z pola bitwy. Owszem, są tu strach, niepewność, walka o najlepsze miejsce w szkole oraz różne taktyki, by ten cel osiągnąć. – Smutne, że dorośli zafundowali nam wyścig szczurów – mówią.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.