Lekceważenie reguł i poczucie bezkarności to przepis na tragedię
Ujawniono kolejny przypadek śmierci po zatrzymaniu przez policję. Jak ustalili reporterzy programu „Państwo w państwie”, sekcja zwłok kobiety, która została złapana na kradzieży sklepowej, a następnie zatrzymana, wskazuje, że mogła ona zostać dotkliwie pobita. Co więcej, rodzina o śmierci dowiedziała się dopiero po dwóch miesiącach, gdy… chciała zgłosić zaginięcie. To kolejne tego typu wydarzenia z udziałem wrocławskiej policji. Czy jest to problem tylko tamtejszych struktur, czy ogólnopolski?
Przypadki śmierci po interwencji policji miały miejsce nie tylko we Wrocławiu, lecz także w innych miejscach, jak Konin czy Piątek pod Łodzią. Rzeczywiście można zaobserwować dziwne zagęszczenie takich nieszczęść właśnie na Dolnym Śląsku – można powiedzieć, że z komendantem z Wrocławia mamy już gorącą linię – lecz sytuacja w policji w całym kraju jest dramatyczna. Mamy trochę taką sytuację jak w komedii „Kiler”, w której nieżyjący już Jan Machulski, filmowy nadinspektor w policji, mówi do granego przez Jerzego Stuhra komisarza Ryby: „A od tej pory, Ryba, masz mieć w d… paragrafy”. To może śmieszyć w komedii. Jeśli jednak od pewnego czasu w prawdziwym życiu lansuje się takie tezy na poważnie, to mamy sytuację, jaką mamy. To jest moim zdaniem najogólniejsze wytłumaczenie tego, co się dzieje w policji. Zwłaszcza że z góry, od polityków idą też liczne przykłady nieprzestrzegania prawa.
W tej ostatniej sprawie mamy nie tylko śmierć badaną teraz przez prokuraturę. Dodatkowo bulwersujące jest to, że nikt nie powiadomił o niej bliskich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.