Polska z rezerwą ograniczoną
30 0 tys. w dwa dni. Tak wyglądała mobilizacja w Izraelu po sobotnim ataku Hamasu. Przez ten czas ci ludzie trafili do jednostek, pobrali wyposażenie indywidualne, zaczęli obsługiwać ciężki sprzęt. Wcześniej zaś zostali wyszkoleni, co wiąże się z tym, że w Izraelu obowiązuje pobór, który obejmuje również kobiety (choć nie ortodoksów). System zadziałał, zmobilizowani otrzymali informacje i wiedzieli, gdzie się zgłosić. Oczywiście nie przebiegło to bezproblemowo i być może Izrael nieco tę liczbę zawyża, ale to olbrzymie pod względem organizacyjnym przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem. Z tym że jest to państwo zmilitaryzowane, a jego system mobilizacyjny jest zapewne najsprawniejszy na świecie.
Jak to może wyglądać na drugim biegunie profesjonalizmu, pokazała kilkanaście miesięcy temu Rosja. Internet obiegły nagrania przedstawiające bijatyki pijanych, podstarzałych mężczyzn, którzy stawili się do mobilizacji, a bywało, że przez kilka dni nikt się nimi nie interesował. Dziś wydaje się, że Rosjanie ten problem opanowali i system mobilizacyjny działa lepiej. Dla funkcjonowania armii to kluczowe zagadnienie, bo jak mówi stare porzekadło wojskowe, wojnę zaczynają zawodowcy, a kończą rezerwiści. A jak jest w Polsce? Obecnie mamy ok. 120 tys. żołnierzy zawodowych, ale na czas wojny planowo ma być ich dobrze ponad pół miliona, co oznacza, że potrzeba co najmniej 400 tys. rezerwistów. Gdy w 2008 r. zgodną decyzją wszystkich partii politycznych zawiesiliśmy pobór, szkolenie rezerw praktycznie zostało skasowane. O ile jeszcze w 2008 r. szkoliliśmy 50 tys. rezerwistów, to już rok później… zero.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.