Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Osiem jak osiemnaście. Wojska Macierewicza dojrzały

8 kwietnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W ojska Macierewicza – takim mianem dzisiaj rządzący politycy jeszcze kilka lat temu określali Wojska Obrony Terytorialnej, które Antoni Macierewicz, ówczesny minister obrony narodowej, powołał do życia w 2016 r. Początki były trudne. Choćby z powodu tego, że ten polityk wsławił się działaniami co najmniej kontrowersyjnymi, przez wielu uważanymi za sprzeczne z interesem państwa polskiego, jak choćby publikacja tzw. raportu o WSI.

Ale „terytorialsi”, jak sami się zaczęli nazywać ci żołnierze, kalecząc przy tym dotkliwie język polski, od początku byli oczkiem w głowie rządzących. Macierewicz chciał ich nawet wysyłać przeciw żołnierzom rosyjskiego specnazu. Jednak to dzięki jego poparciu otrzymywali lepszy sprzęt niż regularne wojsko zawodowe, na co uwagę zwracała m.in. Najwyższa Izba Kontroli. Generał Wiesław Kukuła, dziś szef sztabu, wówczas dowódca WOT, tłumaczył to tym, że być może inne rodzaje wojsk mają zbyt skostniałe struktury. W mojej ocenie wpływ miały i poparcie polityczne, i biurokracja. Faktem jest to, że to żołnierze WOT pierwsi w Wojsku Polskim zaczęli używać karabinków GROT, a dziś są one powszechne także wśród żołnierzy zawodowych. Wcześniej zakupy takiego sprzętu przegrywały z wojskowym niedasizmem.

Pierwszym poważnym egzaminem dla WOT była pandemia. Gdy państwo na gwałt szukało rozwiązań w sytuacji ekstremalnej, młodzi ochotnicy w mundurach przydali się m.in. jako pomoc w szpitalach czy domach opieki społecznej. To wtedy zyskali szacunek w społeczeństwie i krytyka WOT stała się passé.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.