Algorytm albo psikus
Z acznijmy od twardych faktów. W kilkunastu miejscowościach z kilku różnych województw policja przyjęła zgłoszenia o niebezpiecznych cukierkach, które dzieci otrzymywały w czasie halloweenowej zabawy. 11-letni chłopiec w Gnieźnie dostał cukierek, w którym znajdowała się igła. Inny, w Lipkach Wielkich (woj. lubuskie), znalazł gwóźdź. W Kościanie (wielkopolskie) dzieci dostały cukierki zawierające szpilki. W Godziszewie (pomorskie) dziewczynka trafiła na galaretkę z ostrzem temperówki. I tak dalej. Przez cały miniony weekend w mediach społecznościowych i lokalnej prasie pojawiały się doniesienia o podobnych sytuacjach. Cukierki pochodziły z różnych sklepów, były różnych producentów.
– W każdej z tych sytuacji jest prowadzone dochodzenie – informowała w poniedziałek w Informacyjnej Agencji Radiowej inspektor Katarzyna Nowak, rzeczniczka komendanta głównego policji. W każdym z przypadków chodzi o narażenie człowieka na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia, za co kodeks karny przewiduje karę więzienia do trzech lat.
– Bierzemy pod uwagę wersję jakiejś inspiracji – mówiła inspektor Nowak. – W tym zakresie monitorowana jest sieć. Sprawdzamy, czy w internecie ktoś inspirował do tego typu zachowań – dodała, podkreślając, że policja zwraca uwagę szczególnie na to, jak odległe geograficznie były od siebie przypadki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.