Potrzebujemy medycznych punktów stabilizacyjnych
Medycy z polskich szpitali przyznają, że są kompletnie nieprzygotowani nie tylko na wojnę, ale nawet zdarzenie masowe typu katastrofa kolejowa. Czy po ponad 2,5 roku konfliktu w Ukrainie nie czas na szkolenia?
Oczywiście. Szkolenia z medycyny taktycznej, a ściślej zarządzania kryzysowego, powinno się organizować nie tylko w szpitalach wojskowych, lecz także cywilnych. Obowiązkowo szkolić powinien się przynajmniej personel szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) oraz zespoły ratownictwa medycznego, bo dziś wielu ludzi nie tylko nie zna procedur, ale nie umie stosować sprzętu tak podstawowego jak opaski uciskowe. Uważam, że każdy większy szpital, a na pewno kliniczny, powinien być przygotowany kadrowo i sprzętowo do wsparcia punktu zewnętrznego, być może nawet szpitala polowego.
Żeby zadziałać w razie zagrożenia wojennego?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.