Katastrofa śmigłowca Straży Granicznej
Trzech funkcjonariuszy Straży Granicznej zginęło w sobotni wieczór.
Śmigłowiec, którym patrolowali pogranicze Polski z Białorusią, z ogromną siłą runął na ziemię. - Załoga nie miała szans na przeżycie - stwierdził wiceszef MSWiA gen. Adam Rapacki, który w niedzielę pojawił się na miejscu tragedii.
Śmigłowiec Kania odbywał rutynowy lot patrolowy wzdłuż wschodniej granicy. Na jego pokładzie byli pilot, nawigator i operator. Około godz. 18 w sobotę baza straciła z nimi kontakt. Do akcji poszukiwawczej zostali wysłani pogranicznicy, strażacy, policja i wojsko. Na ślad wraku wpadli w niedzielę nad ranem, wyczuwając zapach paliwa lotniczego. Ponieważ śmigłowiec rozbił się na terenie Białorusi, na miejscu zdarzenia pracuje białoruska grupa dochodzeniowo-śledcza, do której dołączyli polscy eksperci.
ag
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu