Dziennik Gazeta Prawana logo

W zakładach karnych coraz niebezpieczniej

20 stycznia 2009
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Kary w polskich zakładach karnych i aresztach śledczych odbywa ponad 85 tys. skazanych. Każdego roku przez zakłady penitencjarne przewija się około 200 tys. osób.

- Analizujemy nadzwyczajne przypadki zaniedbań, które zdarzają się w służbie więziennej - mówi dr Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich.

- Ich liczba budzi moje najgłębsze zaniepokojenie, dotąd odnotowaliśmy ich ponad pięćdziesiąt. Dodaje, że wyjaśnienie tych nadzwyczajnych zdarzeń wykracza poza możliwości Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, dlatego być może wyjaśnieniem niepokojących faktów mogłyby się zająć komisje śledcze - dodaje.

Podobnego zdania jest prof. Marian Filar, który uważa że w polskich więzieniach nie jest bezpiecznie.

- Jednym z zadań służby więziennej jest zapewnienie bezpieczeństwo więźniom. Argumenty tego typu, że w celi jest miejsce niemonitorowane nie przekonują zwłaszcza w stosunku do więźniów szczególnie niebezpiecznych - tłumaczy prof. Marian Filar.

- Z praktyki adwokackiej znam przypadki, gdy osadzony szczególnie niebezpieczny swobodnie poruszał się po zakładzie karnym - mówi prof. Jan Widacki, karnista z Krakowskiej Szkoły Wyższej.

Dodaje, że przy przeludnionych zakładach karnych nie ma możliwości izolowania niebezpiecznych więźniów i poddania ich ciągłej obserwacji.

- Taki stan rzeczy utrudnia nadzór nad nimi, jak i przeciwdziałanie samobójstwom - podsumowuje prof. Widacki.

Zdaniem Janusza Kochanowskiego w Europie stosuje się różne sposoby zapobiegające samobójstwom w więzieniach.

- Zamiast normalnego ubrania i pościeli stosuje się materiały papierowe. Wprowadza się również sygnały dźwiękowe z monitoringu, kiedy tylko więzień ginie z pola widzenia kamery. Kilkakrotnie zwracaliśmy się w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości i nigdy nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi - wyjaśnia Janusz Kochanowski.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.